Dziewczyna z kalendarza Gazety Słupeckiej

9 grudnia, 2009
Natalia Błaszczak
Natalia Błaszczak

Wywiad z Natalią Błaszczak
Skąd u młodej dziewczyny zainteresowanie akurat wędkarstwem?
Wszystko zaczęło się od znajomości z moim narzeczonym Sławkiem, który już na pierwszą randkę zabrał mnie właśnie na ryby. Ponieważ była to zima, pierwsze próby połowów prowadziłam spod lodu. Niestety, na początek nic nie złowiłam, ale spore wrażenie zostało…Na dobre wkręciłam się, kiedy pojechaliśmy pięć lat temu razem ze Sławkiem pod namiot nad jezioro. Szczególnie urzekł mnie spinning, czyli aktywna forma połowu i jej kreatywność- zmieniasz przynętę, kombinujesz jak sobie poradzić z rybą. Polega to na przemiennym zarzucaniu i przyciąganiu przynęty do siebie za pomocą kołowrotka. Spinningowanie może być tylko wtedy efektywne, gdy zarzucasz szybko, celnie i pewnie. Tu liczy się sportowa rywalizacja a większość złowionych ryb trafia i tak z powrotem do wody.

To normalne, takie darowanie życia rybie i wypuszczenie jej na wolność?
Tak, przecież wędkarstwo jest dla nas hobby a nie sposobem na zarabianie pieniędzy. Czasami jesteśmy na rybach codziennie, nie mielibyśmy nawet co zrobić z taką ilością ryb przez nas złowionych. To moda czy też ruch w kierunku nazywanym NO KILL. Wędkarze, którzy propagują takie podejście do swojego hobby nie ważą okazów przez siebie złowionych, tylko je mierzą.

A jakie są Twoje rekordy i wspomnienia najbardziej udanych połowów?
Z tych ryb, które do tej pory złowiłam, największe okazy miały: szczupak 103cm i okoń 45-46cm. Na najpiękniejszych połowach natomiast byliśmy w Szwecji. To był zupełnie inny klimat wyprawy, super czysto, niesamowite krajobrazy, pełne zapomnienie… Spinningowaliśmy tam od świtu do zmierzchu przez miesiąc. To było niesamowite, zupełnie inny rybostan. Udało się nam złowić np. na spinning miętusa w ciągu dnia, co należy do wielkiej rzadkości.

Można to nazwać niespodzianką od jeziora. Łowiliśmy tam również sandacze. Bardzo ciekawie było także podczas wyjazdu w Irlandii, tam z kolei łowiliśmy bezpośrednio z cudownych klifów. Polowaliśmy na ogromne ławice makreli. Pierwszy raz jadłam tam smażone makrele, która smakują przepysznie. Przygotowywał je oczywiście Sławek, który oprócz tego, że jest doświadczonym wędkarzem, jest też znakomitym kucharzem.

A zdradzisz czytelnikom Wasze ulubione łowiska w okolicach?
To oczywiście są tajemnice każdego wędkarza, ale mogę powiedzieć, że lubię łowić na starorzeczach Warty. Tam mamy niepowtarzalny krajobraz, dziką naturę, bez pomostów przeszkadzających w łowieniu. Bliskie jest nam także jezioro Słupeckie, przecież tu zaczynałam swoją karierę.

Złowione tu ryby należą do bardzo smacznych- węgorze, leszcze a także inne drapieżniki. Niestety, właśnie na leszcza i na sandacza najczęściej prowadzi się u nas kłusownictwo. Naszym zmartwieniem jest też spuszczanie wody na tamie, boimy się, że wkrótce z naszego jeziora zniknie węgorz, który zawsze spływa z prądem.

Co możesz powiedzieć o kulturze łowienia na naszych jeziorach?
Straszna presja tego sportu zachęciła do wędkarstwa setki osób. Niestety, pokutuje u nas stereotyp wędkarza, jako lekko podchmielonego osobnika, który nie specjalnie dba o środowisko: łowi, pali i pije oraz obrabia rybę w granicy swojego stanowiska. Tak naprawdę, wędkarze z prawdziwego zdarzenia to ludzie o wysokiej kulturze osobistej, którzy doceniają i szanują naszą przyrodę. Wydajemy przecież nasze pieniądze na sprzęt wędkarski, aby cieszyć się złowieniem ryby.

Chcemy zrobić sobie z nią pamiątkowe zdjęcie, ewentualnie dać buziaka i wypuścić na wolność. Chodzi o satysfakcję, spełnienie się w tym hobby, no może trochę o zaspokojenie swojej próżności w chwili, kiedy będziemy się chwalili zdjęciami z połowu.

Rozwija się także Twoja wędkarska kariera medialna
Tak, jestem przecież na kalendarzu Gazety Słupeckiej ha, ha. Od dłuższego czasu współpracuję również z prasą specjalistyczną. Mam na koncie realizacje filmowe z moim udziałem, podczas których uczymy wędkarzy nowatorskich form połowu. Nie dla wszystkich przecież wędkarstwo jest tradycją rodzinną. Nie każdy ma takiego wspaniałego instruktora, jakim dla mnie jest Sławek.

Filmy te były m.in. prezentowane w programie TVN Turbo dotyczącym wędkarstwa. Co roku odwiedzam też targi wędkarskie, czy to w Poznaniu czy Warszawie, aby sprawdzić nowości w profesjonalnym sprzęcie i technice, która rozwija się także w naszej dziedzinie. Być może w przyszłości otworzę nawet swój biznes związany z wędkowaniem.

Zapraszamy do obejrzenia fotogalerii z sesji zdjęciowej:

Fotorelacja » Dziewczyna z kalendarza Gazety Słupeckiej 2010
Fotorelacja » Dziewczyna z kalendarza Gazety Słupeckiej 2010