Żądają miliona za hektar ziemi

Spotkanie – było pierwszym krokiem do… Zdecydowanie jest jeszcze dużo za wcześnie, by mówić tutaj o jakichkolwiek uzgodnieniach, czy wręcz odtrąbić – nawet najmniejszy, sukces. Spotkanie to miało raczej na celu zapytanie właścicieli gruntów rolnych (określonego obszaru, czyli tego, którym mogliby być zainteresowani potencjalni inwestorzy) o ich stosunek do sprzedaży ziemi…

Przypomnijmy, że dwa sąsiadujące samorządy (Gmina Strzałkowo i Gmina Słupca) podpisały porozumienie o współpracy z firmą ALOT (poznańska spółka, która miała swój udział w sprowadzeniu na tereny Wrześni potężnego przedsiębiorstwa, jakim jest Volkswagen), która będzie starać się o wykup gruntów i ściągnięcia na nie potencjalnego dużego inwestora… Chodzi o przygotowanie terenów pod inwestycję na granicy właśnie tych dwóch gmin.

Tak podpisane porozumienie skomentował wójt Dariusz Grzywiński: „Chcemy przygotować teren pod inwestycję, bo mamy pełną świadomość, że to położenie – w sąsiedztwie linii kolejowej, w sąsiedztwie autostrady i drogi krajowej, jest dla inwestora potencjalnie atrakcyjne”.

Wracając do spotkania. Czy jest wola właścicieli gruntów rolnych (trzeba przyznać, iż w spotkaniu tym uczestniczyło sporo osób, których ziemia jest brana pod uwagę) do ich ewentualnej sprzedaży? Trudno powiedzieć. Prawda jest taka, że spotkanie to było czysto informacyjne. Rolnicy otrzymali projekt przedwstępnej umowy sprzedaży, z którą muszą teraz szczegółowo się zapoznać. Mogą – i jest to chyba dobre posunięcie, skorzystać (dodajmy: bezpłatnie) z pomocy słupeckiej kancelarii notarialnej Macieja Chojnackiego, która odpowie na wszystkie pytania.

Inwestycja (jeżeli w ogóle do niej dojdzie, choć miejmy nadzieję, że jednak tak, gdyż jest to naprawdę ogromna szansa dla naszego obszaru) powstałaby na 400 ha (należących właśnie do Gminy Strzałkowo i Gminy Słupca) i swoim rozmiarem może przebić nawet samego Volkswagena. „Nasza strategia jest taka, by przygotować teren pod inwestycję. Lokalizacja autostrady, drogi krajowej oraz linii kolejowej powoduje, iż prędzej czy później – tak, jak się stało to we Wrześni, będzie realna szansa na to, by na teren Gminy Strzałkowo i Gminy Słupca ściągnąć takiego inwestora” – zaakcentował włodarz strzałkowskiego samorządu. Poinformował zgromadzonych, iż jeżeli faktycznie wyrażą oni wolę sprzedaży gruntów pod inwestycję, to gmina rozpocznie procedurę zmiany studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, jak również planu zagospodarowania przestrzennego.

O atrakcyjności tych obszarów mówił też Ryszard Jabłoński – prezes poznańskiej spółki. Jego zdaniem dla powiatu słupeckiego jest to, jak to ujął – „dziejowa szansa”. Podkreślił, iż najpierw trzeba przygotować grunt (innymi słowy: scalić go – uzyskać zgodę wszystkich osób, które są właścicielami ziemi na obszarze zainteresowania lub zdecydowanej ich większości). To pierwsza, ale także i zarazem najtrudniejsza kwestia do rozwiązania, choć… nie niemożliwą. „Chcemy przygotować to w sposób profesjonalny i konkretny, by móc wystąpić z ofertą” – zaznaczył prezes Jabłoński. Całość ujął w trzech punktach: po pierwsze – zgoda właścicieli gruntów rolnych na ich sprzedaż, po drugie – zmiana studium i planu zagospodarowania przestrzennego, po trzecie – zgoda potencjalnego inwestora na budowę przedsiębiorstwa właśnie na tym obszarze. „Gdyby nie było szans na ten teren, to prawdopodobnie byśmy się nie spotkali. Szansę są i to dość spore” – skomentował.

Największe zainteresowanie wzbudziła cena, jaką otrzymaliby właściciele gruntów za ich sprzedaż… A mowa tu o 400 tys. zł za jeden hektar. Okazuje się, iż choć suma ogromna dla zwykłego zjadacza chleba – nie wszystkich chyba jednak zadowala. Jak stwierdził jeden z rolników: „Podana cena jest zrównana”. Cóż to znaczy? „Otóż jeden rolnik wyciąga z hektara 40 tys. zł, a inny 2 tys. zł, a jeszcze inny ma straty. W związku z tym ten co ma straty, to dla niego kwota 400 tys. zł będzie zabójczo zawrotna, ale dla kogoś kto uprawia gleby na poziomie najwyższym i osiąga bardzo wysokie plony – to jest nic” – skwitował, dodając: „To nie jest tak, że ta kwota to są małe pieniądze, ale różnica spojrzenia na te wielkości jest po prostu co najmniej jak jeden do trzech, czyli podejrzewam, że dla jednego rozmowa mogłaby się zaczynać od 1 miliona złotych za hektar”… Z wyjaśnień prezesa Jabłońskiego wynika, iż cena za hektar ziemi jest równa dla wszystkich podkreślając, iż rynek kształtuje cenę, czyli wartość danego gruntu jest taka, jaką klient chce za nią zapłacić. „Nie możemy wyskoczyć z cenami ponad rynek, gdyż to jest nierealne” – podkreślił. „My nie kupujemy Waszej roli. My kupujemy grunt pod fabrykę” – zaznaczył, dodając: „Kto komu oferował 400 tys. zł za hektar, bo ja nie znam”.

Na spotkaniu tym wójt Dariusz Grzywiński uciął pojawiające się spekulacje, że na terenach tych może powstać zakład, który będzie miał negatywny skutek na środowisko. A ponadto podkreślił: „Gmina nie wchodzi w zakres zakupu gruntu i nie uczestniczy w pośrednictwie kupna i sprzedaży. Natomiast gmina – zgodnie ze swoimi obowiązkami i prawami, będzie tworzyła studium i precyzyjny plan”. Dodał jednak: „Nie będziemy zmieniać planu i wydawać gminnych pieniędzy jeśli się okaże że z Państwa strony nie ma woli sprzedaży, albo dwóch, czy trzech właścicieli blokuje sprzedaż, która miałaby sens jeśli chodzi o całość inwestycji. W związku z tym gmina do czasu, aż Państwo nie złożycie deklaracji w zakresie woli sprzedaży w umowach przedwstępnych nie podejmie żadnych działań w planowaniu przestrzennym”.

ALOT – spółka z o.o. (z siedzibą w Poznaniu) złożyła Gminie Strzałkowo i Gminie Słupca propozycję współpracy mającą na celu pozyskanie inwestora, który mógłby zlokalizować przedsięwzięcie w obszarze gruntów obrębu geodezyjnego Skarboszewo i gruntów obrębu geodezyjnego Kotunia – Gmina Słupca. Spółka ta przedłożyła m.in. w Urzędzie Gminy Strzałkowo wykaz właścicieli gruntów oraz mapy poglądowe… W myśl porozumienia podpisanego ze spółką ALOT Urząd Gminy Strzałkowo skierował do właścicieli gruntów zaproszenie właśnie na to spotkanie. Obszar objęty wnioskiem ALOT to w przybliżeniu 400 ha. Wstępnie spółka ta na terenie Gminy Strzałkowo wskazała około 200 ha (34 działki). Na spotkanie to zostali także zaproszeni również właściciele gruntów w obszarze linii 400 kV (30 działek). W obszarze ewentualnych 200 ha gruntów, to grunty kl. II i kl. III, które stanowią powierzchnię ok. 130 ha.

  • at 11:01
    Permalink

    Ciekawe kto wyciąga z 1h 40tys hehe, równie dobrze za 400zł od jednego hektara kupi sobie 10h gdzieś indziej i zarobi dużo więcej na tym… I tak nie dojdzie do tego bo Polak to zaraz by chciał nie wiadomo ile , a tak nie będzie miał nic…

    Reply
  • at 13:49
    Permalink

    Ludzie pamiętajcie że pracę mogą mieć wasze dzieci wnuki i spadnie bezrobocie będą dochody z podatków

    Reply
  • at 17:11
    Permalink

    Śmieszą mnie te wypowiedzi ludzi co chcą 1mln za hektar i teraz ta wypowiedź, że 40tys z hektara wyciągają xd To ja teraz nie rozumiem co i dlaczego rolnicy ciągle strajkują ze ceny niskie itp… Kurna skoro można 40tys z 1 hektara to o co oni ciągle płaczą ??? morał tej historii bd taki ze Polak jest pazerny i wielkie G z tego wyjdzie. Bo firma daje 400tys a oni chcą 2,5 raza jeszcze więcej gdzie 400tys to juz jest dobra kasa. I zaraz jakby powstała fabryka to zwykły fizyczny pewnie chciałby zarabaiać z 10tys. Paranoja, ludzie zrozumcie ze jest to szansa dla naszego regionu, tak jak wyżej amma napisała „Ludzie pamiętajcie że pracę mogą mieć wasze dzieci wnuki i spadnie bezrobocie będą dochody z podatków” pomyście o swoich dzieciach i wnukach, zamiast wyjeżdzać za granice i tam chapać z dala od swoich rodzin bd mogli godnie żyć tutaj – w Słupcy i wy róznież za te 400tys za hektar. Pazerność do niczego nie doprowadzi. Inwestor sie wycofa i guzik z tego bd. Jak mnie denerwuje takie podejście do sprawy. Polska zachłanność. Chyba wlaśnie dla tego takie firmy duże chcą budować u nas fabryki bo jest taniej i grunty i praca ludzka, i właśnie o to chodzi, bo jak bd chcieli za ziemie tyle samo kasy co kosztuje w Niemczech i zarabiać od razu tyle samo co w Niemczech to Volkswagen wolałby ta fabryke wybudowaću siebie a nie tutaj. Pazerność a brak jest logicznego spojrzenia na przyszłe korzyści.
    Pozdrawiam student, który nie chce wyjeżdżać z kraju, i też wolałbym pracować gdzieś w Słupcy bo w tym regionie sie wychowałem….

    Reply
  • at 22:15
    Permalink

    tylko nie każdy wie o tym, że umowa wstępna jest podpisywana z spółką SAR, a ta spółka nie istnieje w krajowym rejestrze sądowym a także niektórzy rolnicy mają większość swoich działek, a kolejna sprawa to od tej sumy trzeba odprowadzić podatki i zostanie tylko troche

    Reply
  • at 14:23
    Permalink

    Cieszę się, że już tu nie mieszkam… Szkoda słuchać/czytać o tym, że w rodzinnych stronach może nie dojść do porozumienia bo… pazerność tych ludzi nie zna granic. Naprawdę jeżeli nie dojdzie do budowy fabryki… tylko z tego powodu… to naprawdę – żal mi wszystkich innych, którzy mają takich ludzi za sąsiadów.

    Reply
  • at 23:19
    Permalink

    co za chciwy pazerny naród! dziejowa sprawa pęknie jak bańka mydlana. potem będą pluć sobie w twarz że trzeba było jednak brać co dawali. chytry traci dwa razy.

    Reply
  • at 23:18
    Permalink

    Żal mi wszystkich osrusów i płaczących,chyba, z braku kawałka ziemi na terenie inwestycji. Postaram się dać dzieciom pracę…lżejszą.

    Reply
  • at 13:48
    Permalink

    I co – nie udało się… Oj chyba ktoś nieźle przekombinował co? Co myślą inni mieszkańcy? Zadowoleni z podejścia sąsiadów?

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

....