Jak wyremontować mieszkanie po wybuchu?

Słupecka Spółdzielnia Mieszkaniowa, w której zasobach 1 maja doszło do wybuchu gazu, po raz kolejny pokazała swoją bezduszność. Państwo Gawrychowie, których mieszkanie najbardziej ucierpiało podczas wybuchu, zostali potraktowani przez władze spółdzielni gorzej niż zwykli dłużnicy. – Dzisiaj my mamy problemy, jednak jutro może to być ktoś inny… Teraz już mamy pewność, że spółdzielnia nikomu nie pomoże – mówi Lucyna Gawrych. Wydaje się, że do tej pory zarząd i rada nadzorcza spółdzielni spali w miarę spokojnie, tak jak spokojnie toczyło się życie na osiedlu. Teraz gdy doszło do tragedii wychodzi niekompetencja tych ludzi i brak empatii. Państwo Gawrych mają też kłopoty z ubezpieczycielem…

Do tragicznego zdarzenia doszło 1 maja. Wybuch nastąpił nad ranem w mieszkaniu na parterze. Potężna eksplozja i pożar nie tylko zniszczyło to mieszkanie. Do kapitalnego remontu nadaje się także mieszkanie na pierwszym piętrze, a więc to w którym mieszkają państwo Lucyna i Krzysztof Gawrychowie. Choć mieszkanie wymaga natychmiastowego remontu, ten się jeszcze nie rozpoczął: – W tej chwili mamy rozprowadzone tylko przewody do nowej instalacji elektrycznej i częściowo zerwane panele w dużym pokoju. Było to potrzebne do ekspertyzy wytrzymałości betonu, bo strop się ugiął. Trzeba wszystko zeskrobać ze ścian i sufitów. Po pierwsze tynk odpada, a po drugie śmierdzi i jest okopcony. Naprawdę nie wygląda to dobrze – mówi słupczanka.

2Lucyna Gawrych pokazuje też jak wyglądają meble w kuchni. – To na dole to okopcone, a to wyżej było zasłonięte przez inną szafkę. Tego nie da się wyczyścić, bo smród wchłonął do środka płyty. A Generali wyliczyło w kosztorysie, że mamy czyścić ręcznie meble i panele – załamuje ręce jedna z ofiar wybuchu. Właśnie państwo Gawrychowie cały czas walczą z firmą Generali. – Na razie przyznano nam 9 tysięcy tzw. kwoty bezspornej, która powinna być wypłacona do 14 dni po szkodzie. My dostaliśmy ją po 40 dniach i to po wielu telefonach, prośbach, monitach… – żali się pani Gawrych.

4Mówi nam, że sama wymiana okien kosztowała ich niemal 6 tysięcy. Joanna Skoczylas – rzecznik prasowy Generali powiedziała nam, że firma wywiązuje się ze swoich zobowiązań. – Przede wszystkim kosztorys całkowity jest tylko nieznacznie większy od kwoty bezspornej. Generali wyraziło zgodę na wynajem mieszkania, więc na czas remontu państwo Gawrych nie powinni mieć problemu ze znalezieniem lokum. Ponieważ ci państwo mają cesję na bank, więc bank musi wyrazić zgodę na wypłatę odszkodowania. Na razie bank, z którym właściciele tego lokalu mają umowę kredytową, wyraził zgodę na wypłatę jedynie takiej kwoty odszkodowania. Najpierw więc muszą się skontaktować ze swoim bankiem. Generali nie będzie blokowało tych środków, gdy tylko dostanie zgodę od banku. Taki jest nasz obowiązek – mówi rzecznik Generali.

Jak tu wykonać remont generalny mieszkania gdy kwota odszkodowania nie zabezpiecza nawet 20% środków przewidzianych na remont. Lucyna Gawrych mówi nam, że Generali wyliczyło swój kosztorys remontu na 12850 zł… – My się nie zgadzamy z taką wyceną. To kpiny i dlatego zatrudniliśmy firmę, która sporządzi kosztorys z naszej strony. Ubezpieczyciel kazał czyścić ręcznie panele, meble i częściowo gipsować ściany. Niech sobie wezmą te meble i czyszczą – mówi zdenerwowana słupczanka.

Jej zdaniem kwota bezsporna powinna być wypłacona dawno, bo Generali dostało pismo o pozwoleniu z banku, wystawione 8 maja. – Pan likwidator 8 czerwca łaskawie mi oznajmił, że właśnie dzisiaj bank wyraził zgodę na wypłatę. Już w życiu nic w Generali nie ubezpieczę – mówi Lucyna Gawrych. Właśnie kwestia ubezpieczenia mieszkania została podniesiona w piśmie od zarządu spółdzielni.

Lucyna Gawrych nerwowo pokazuje nam pismo, które SM przesłała po interwencji burmistrza Słupcy, o którą poprosili ją mieszkańcy bloku Kilińskiego 6D. – Oni zasłaniają się prawem, a sami to prawo tworzą – mówi, cytując nam fragmenty odpowiedzi.

1– Mimo zrozumienia trudnej sytuacji życiowej, w świetle obowiązujących przepisów zarówno ani Rada Nadzorcza jak i Zarząd nie ma prawnej możliwości zwalniania z opłat za mieszkanie, ani innych kosztów z tym związanych. Realizacja wniosku mogłaby wywołać poczucie niesprawiedliwości u zdecydowanej większości naszych mieszkańców, a w szczególności osób poszkodowanych zamieszkałych w tym samym segmencie budynku, który objęty został wybuchem i pożarem z 1 maja. Państwo Gawrych w uzasadnionym przypadku trudnej sytuacji finansowej, mają prawną możliwość zwrócenia się do Urzędu Miasta i poczynienia starań zmierzających do uzyskania dodatku mieszkaniowego na częściowe pokrycie wydatków mieszkaniowych – czytamy w piśmie podpisanym przez prezesa spółdzielni Wiesława Książczaka i przewodniczącego rady nadzorczej Andrzeja Siepielskiego.

Przecież w tym piśmie nic się kupy nie trzyma – mówi zdenerwowana słupczanka. – Dlaczego zwolnienie nas z czynszu mogłoby wywołać poczucie niesprawiedliwości. Przecież podczas wybuchu i pożaru nasze mieszkanie ucierpiało najbardziej ze wszystkich. Mieszkanie zostało zniszczone nie z naszej winy. Nikt nie chce się bogacić na tym nieszczęściu. My chcemy jedynie móc przeprowadzić remont i wrócić do naszego mieszkania. Jednak do dziś inspektor nadzoru budowlanego nie zezwolił nam na użytkowanie tego lokalu – słyszymy od Lucyny Gawrych.

Za co wykonać remont, skoro ubezpieczyciel przyznał niewysokie odszkodowanie, spółdzielnia nie chce pomóc, a nawet więcej… Żąda pieniędzy za czynsz w okresie, kiedy mieszkanie nie nadaje się do zamieszkania. Co ciekawe spółdzielnia nie wykazuje takiej aktywności wobec notorycznych dłużników, którzy od wielu miesięcy nie płacą czynszu z bardziej prozaicznych powodów.

3– Mieszkańcy osiedla powinni wreszcie zrozumieć kto kieruje Spółdzielnią Mieszkaniową, Dziś nieszczęście i brak zrozumienia spotkało nas, ale jutro może to spotkać kogoś innego, a widać, że władz spółdzielni tragedie w ich blokach nie interesują – mówi Lucyna Gawrych i podkreśla,że dostała ponaglenie za majowy czynsz. – Mamy wiele wydatków, by wyremontować mieszkanie, leżące w zasobach spółdzielni. Takie pisma są nieludzkie. Brak słów na te ponaglenia – mówi mieszkanka z ulicy Kilińskiego i dodaje – że 1 maja SM zaproponowała im na przeczekanie mieszkanie bez prądu. – Mieliśmy dotać śpiwory i tam przekoczować. Ciekawe kto płaci czynsz za to mieszkanie? Czy to nie powinno wywołać poczucia niesprawiedliwości wśród lokatorów SM – pyta Lucyna Gawrych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

....