Sadyści topią psy!?

Czy jakiś sadysta chciał utopić śliczne szczeniaki w rowie, który płynie przy słupeckiej obwodnicy. To właśnie tam pod mostkiem na ulicy Bóźniczej w ciągu kilku dni młoda kobieta znalazła dwa śliczne pieski. – Usłyszałam przeraźliwe skomlenie. Zobaczyłam czarnego wołającego o pomoc szczeniaczka. Siedział w śmierdzącej wodzie, był oblepiony błotem – mówi nam pani Monika. Jeden z piesków już znalazł nowy dom, drugi ciągle go szuka…

– Wieczorem otworzyłam okno w pokoju, usłyszałam przerażające skomlenie dobiegające z rowu melioracyjnego tuż obok domu. Wybiegłam szybko, by zobaczyć co się tam dzieje. Ujrzałam czarnego, „wołającego o pomoc” szczeniaczka. Siedział w śmierdzącej wodzie, cały oblepiony był błotem. Drżał z zimna i ze strachu. Bez chwili namysłu wzięłam go do domu. Wymyłam i nakarmiłam – sytuację sprzed tygodnia opowiada mieszkanka ul. Bóźniczej.

Do czarnego szczęściarza los się uśmiechnął. Nowy dom znalazł już na drugi dzień. Dzięki ogłoszeniu dodanemu przez panią Monikę na jednym z portali społecznościowych Laki – bo tak ma teraz na imię- ma nowych, kochający właścicieli. Sprawa zakończona, myśleli wszyscy zainteresowani. Dzień po oddaniu pieska ponownie usłyszeli skomlenie o pomoc dochodzące z tego samego miejsca.

– Niemożliwe, pomyślałam, znowu?!? Ponownie założyłam kalosze i pobiegłam sprawdzić skąd dobiega „płacz” – opowiada pani Monika. – W rowie znów był szczeniak, tak samo przerażony. Piszczał i trząsł się jak osika. Nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam. Jak można, w głowie mi się to nie mieści! – dodaje. – Jak można tak postąpić, to trzeba serca nie mieć, żeby takie małe kuleczki do rowu podrzucić! Pewnie ktoś chciał żeby się w nim utopiły! Całe szczęście, że je Monika w porę usłyszała i uratowała – dodaje pani Genowefa.

Przypuszczamy, że pieski były z jednego miotu. Kto mógł zrobić coś takiego? Dlaczego nie odwiózł piesków do schroniska, jeśli nie miał co z nimi robić? W tej sprawie jest wiele pytań, na które zapewne nikt nie będzie w stanie uzyskać odpowiedzi. Mieszkańcy nie zauważyli w tych dniach żadnych obcych samochodów czy osób spacerujących po ulicy. Nie jest to jednak pierwszy przypadek podrzucenia psów w to miejsce. Już wcześniej mieszkańcy ulicy ratowali szczeniaki z opresji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

....