W poszukiwaniu utraconego „raju”

W ubiegłym tygodniu cały kraj zalała fala upałów rodem z Afryki. Kto mógł szukał cienia czy ochłody nad jeziorem. Również nad słupeckim jeziorem nie brakowało plażowiczów. Bardziej wytrzymali opalali się na plaży, inni odpoczywali w cieniu na ławeczkach. Nie brakowało też osób, które brodziły w chłodnych wodach akwenu. Zapytaliśmy słupeckich plażowiczów, czy nie boją się o zdrowie wchodząc do naszego jeziora.

– Pani kochana, przecież tylko sobie stopy chłodzę, nie kąpię się, chociaż pokusa jest wielka. W bloku nie da się wysiedzieć, na działce to samo. Do Giewartowa jechać nie ma czym, więc zostaje nasze jezioro – mówi jeden z plażowiczów.

– Dzieci mają wakacje, samochód u mechanika, pozostaje nam plaża i jezioro na miejscu. Szkoda wielka, że nie można się tu kąpać. Sama jako dziecko całe wakacje siedziałam tu ze znajomymi. Drugie śniadanie w torebkę, picie, ręcznik i szybko rowerem nad wodę. Teraz, gdy sama jestem mamą żałuję bardzo, że moje dzieci nie mają tego „luksusu”, który miałam ja. Przyszłam z nimi, żeby się chociaż w piasku pobawiły, ale powiem pani, że ciężko im wytłumaczyć, że do wody mają nie wchodzić. Pozwoliłam im wejść na chwilkę, żeby nogi sobie zamoczyły, ale o kąpieli nie ma mowy.

Starsze pokolenia słupczan zapewne pamiętają jeszcze czasy świetności naszego jeziora. Czasy gdzie hotel oraz domki wczasowe przy jeziorze co roku pełne były wczasowiczów, a na strzeżonej plaży pomiędzy dwoma pomostami kąpały się tłumy. – Przychodziłem tu codziennie z moimi, teraz już bardzo dorosłymi córkami. Z sentymentem wracam do tamtych czasów. Każde ciepłe popołudnie, po powrocie z pracy, spędzaliśmy rodzinnie nad jeziorem. Kocyk, kanapki i relaks. Dzieciaki szalały we wodzie, a my z żoną odpoczywaliśmy na plaży. Taka szkoda, że to już historia – o dawnych czasach opowiada starszy pan odpoczywający na ławce. Ryzykanci?

– Niech nam pani nie robi zdjęć! – krzyczą kąpiący się w jeziorze mężczyźni i pędzą w moją stronę. Najwidoczniej nie lubią aparatów. Trzech mężczyzn, sprawiających wrażenie lekko wypitych, stojąc półnago dumnie pręży swoje torsy. – Po co pani pstyrka zdjęcia? Do gazety? A po co? Kiedy zapytałam ich, czy nie boją się kąpać w jeziorze , które nie ma dopuszczenia Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej – panowie stwierdzili że: –Dopuszczenia to my w du… mamy. Gdzie się kąpiemy to nasza sprawa. Won. I tym oto słowem nasi pływacy zakończyli rozmowę i skierowali się w stronę leżących na brzegu ubrań. Co na to sanepid? A może można się tutaj kąpać?

Pracownik słupeckiego oddziału Sanepidu wyjaśnia: – Wykaz kąpielisk dopuszczonych i przebadanych znajduje się na naszej stronie internetowej. Tam można sprawdzić. Niestety, jak się zapewne wszyscy domyślają Jeziora Słupeckiego na wykazie nie ma. Czym grozi kąpiel w niesprawdzonych miejscach? -Lista jest całkiem długa – mówi jeden z zapytanych o opinie lekarzy. Pałeczki Escherichia coli, Enterokoki, Legionella, Salmonella, Leptospira – to tylko parę występujących w wodzie bakterii, które mogą zagrozić naszemu życiu i zdrowiu.

Jeżeli wybieracie się nad wodę w Wielkopolsce koniecznie sprawdźcie komunikaty Serwisu kąpieliskowego, które publikowane są na stronie internetowej Wielkopolskiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego. Znajdziecie tam aktualne badania wody z kąpielisk i miejsc wykorzystywanych do kąpieli na terenie województwa wielkopolskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

....