Irytujący rowerzyści

Lekceważenie przepisów ruchu drogowego, narażanie bezpieczeństwa swojego i innych oraz swoista nonszalancja – wszystko to ma miejsce każdego dnia na naszych drogach. Udziałem najczęstszych w regionie zdarzeń z udziałem policji są nie tylko samochodowe stłuczki, ale również wypadki powodowane przez rowerzystów.

z-drogi-sledzie---rowerzysta-po-chodniku-jedzie!!!– Jeżdżą jak chcą – gorączkuje się jeden z kierowców napotkany nieopodal rynku – dosłownie chwilę temu o mały włos nie wjechałbym na jakąś kobitkę. Jedzie prosto i ni z tego ni z owego skręca, przecinając ulicę. Dałem po hamulcach, zatrzymałem auto z piskiem, niewiele brakowało. A co zrobiła pani rowerzystka? Pani rowerzystka jeszcze miała do mnie pretensje, że nie patrzę jak jeżdżę! Szczyt głupoty i bezczelności! – Mieszkam na ulicy jednokierunkowej. Nagminnie widzę jak rowerzyści jadą nią pod prąd. Niedawno zwróciłam jednej pani, która jechała na rowerach wraz z dzieckiem, uwagę. Usłyszałam krótkie „Wiem, i co z tego” Jaki przykład dajemy młodemu pokoleniu, jak dbamy o ich bezpieczeństwo, w głowie się nie mieści – opowiada jedna z mieszkanek Tysiąclecia.

Nie tylko kierowcy mają wiele powodów do narzekania, przechodnie również nieraz narażeni są na niebezpieczeństwo spowodowane przez miłośników dwóch kółek. Słyszeliśmy wiele opinii na temat poruszania się rowerzystów po naszych chodnikach. Nieraz ktoś kogoś potrącił.

– Dzieci szaleją na rowerach wszędzie, nie patrzą czy coś jedzie czy nie. Dorośli wcale lepsi nie są, nie pokazują, że chcą skręcić, nie rozglądają się dookoła siebie, jakby to wszyscy inni za nich mieli uważać. A potem lament i zrzucanie winy na biednego kierowcę, jak się jakiemuś krzywda stanie – opowiada mieszkanka Kilińskiego odpoczywająca na jednej z osiedlowych ławeczek

– Nie raz już ktoś mnie zahaczył, jadąc na rowerze po chodniku. Kiedyś miałam to w nosie. Teraz kości już stare, i gdy widzę jakiegoś rowerzystę pędzącego chodnikiem przechodzę na drugą stronę, żeby nie kusić losu.

po-co-ulicą,-jak-mogę-chodnikiemPrzykładów łamania przepisów o ruchu drogowym przez cyklistów na słupeckich drogach można by mnożyć w nieskończoność. Najczęściej wymieniane przewinienia to brak sygnalizowania chęci skrętu, jazda na rowerze przez pasy dla pieszych, wymuszanie pierwszeństwa. A co na to rowerzyści? Czy widzą swoje przewinienia, czy też narzekają tak jak kierowcy i piesi? W poszukiwaniu odpowiedzi udaliśmy się słupecką ścieżkę rowerową.

– Proszę pani, ścieżka jedna, krótka. Tak w sumie, jeśli dla kogoś rower jest środkiem codziennego transportu, a nie jedynie sezonową aktywnością fizyczną, trzeba jeździć po ulicach razem z samochodami. Fakt, bardzo często widzę jeżdżących po chodnikach, czy przelatujących wręcz na pasach cyklistów. To brak wyobraźni, to stwarzanie niebezpieczeństwa w ruchu drogowym – mówi napotkany słupczanin.

O opinie na ten temat poprosiliśmy również towarzyszącą mu panią

– Proszę nie wrzucać wszystkich do jednego worka! Prawdziwi pasjonaci jazdy na rowerach i mądrzy ludzie jeżdżą zgodnie z przepisami. Szkoda, że przez jakiś kretynów przypina się nam łatkę osób stwarzających zagrożenie w mieście . Ilu respondentów tyle opinii, kierowcy narzekają na cyklistów, ci zaś na posiadaczy aut. – Ja rowerem jeżdżę rekreacyjnie, wybieram zatem drogi mało ruchliwe, lub po prostu jadę do Strzałkowa i z powrotem. Czuję się bezpieczniej, boję się jeździć po ulicach. W aucie chroni cię blacha, a na rowerze? Nic, więc jeśli mogę unikam jazdy po ulicy.

•••

Skąd bierze się zatem to ogólne lekceważenie przepisów? Dlaczego cykliści czują się aż tak bezkarni na naszych drogach? Przecież obowiązują ich te same przepisy co kierujących pojazdami, o czy znamienita większość osób przemieszczających się rowerami po ulicach naszego miasta wydaje się zapominać…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

....