Święta pachnące… trampkami

Na początku roku, drukując kilka tekstów w ramach akcji „Niech żyje słupecki rynek”, chcieliśmy zwrócić uwagę władz miasta, że marginalizuje ten kiedyś najważniejszy punkt w Słupcy. Dziś twierdzimy, że nasz samorząd chce wymazać rynek z mapy Słupcy. Od czasu gdy prosiliśmy, żeby organizować na rynku spotkania koncerty, czy kiermasze, odbył się jedynie trzeciomajowy koncert i manifestacja 11 listopada. Teraz miasto organizuje świąteczny kiermasz. I tak się zastanawiam, czy na złość jest on zorganizowany w hali MOSiR.

W ubiegłym tygodniu otrzymaliśmy pismo od wydziału promocji w słupeckim magistracie. Czytamy w nim, że grudzień jest miesiącem, w którym z niecierpliwością oczekujemy Świąt Bożego Narodzenia. To czas intensywnych przedświątecznych przygotowań. Dlatego wychodząc naprzeciw oczekiwaniom mieszkańców miasta i powiatu słupeckiego – wzorem miast, które od lat organizują u siebie przedświąteczne kiermasze – urzędnicy chcą poinformować o realizacji inicjatywy pod hasłem Słupecki Jarmark Świąteczny.

Początkowo pomyślałem: fajna inicjatywa. Czytam dalej, i dowiedziałem się, że celami jarmarku są m.in. prezentacje bogatego dorobku dziedzictwa kulturowego miasta i powiatu, promocja regionalnych wyrobów i przedmiotów artystycznych oraz użytkowych o charakterze bożonarodzeniowym, a także potraw i produktów regionalnych. Słupecki Jarmark Świąteczny ma być, w zamierzeniu organizatorów, niepowtarzalną okazją do zaprezentowania swojego dorobku, talentu. Ma także posłużyć wymianie doświadczeń między wystawcami, którymi będą nie tylko osoby prywatne, ale i przedsiębiorcy ze Słupcy, Poznania, Powidza, Młodojewa, Michalinowa, Sompolna, Nowej Wsi, Sługocinka, czy Strzałkowa.

W tym miejscu jednak skończyły się dobre informacje dotyczące słupeckiego jarmarku świątecznego. Z czym bowiem kojarzy się taka impreza? Ze stoiskami wyglądającymi jak pałace z baśni Andersena, tradycyjnymi i nieco już zapomnianymi bożonarodzeniowymi przysmakami, krasnoludkami spełniającymi życzenia i świętym Mikołajem w otoczeniu pomocników. Gdy dołożymy do tego śnieg i odrobinę mrozu to okaże się, że grudzień zyskuje w Polsce nową, atrakcyjną oprawę. Polacy chcą w ten sposób dorównać słynnym na cały świat jarmarkom niemieckim, austriackim, czy szwajcarskim.

Jak wyglądają takie jarmarki w Polsce? We Wrocławiu na ulicy Świdnickiej ustawiona jest wielka brama, której strzegą gigantyczne krasnale. Tuż obok bramy jest sztuczny las z 300 choinek. Maluchy mogą tu spacerować, oglądając bohaterów najpopularniejszych bajek. Oczywiście na rynku stoją kramy z biżuterią, rękodziełem artystycznym i świątecznymi prezentami. Stoiska, dzięki władzom Wrocławia przypominają lodowe pałace lub najpiękniejsze krakowskie szopki.

W Krakowie jarmark od stuleci odbywa się na rynku. Uliczki Olsztyna zdobią świetlne choinki, bałwanki i śnieżynki. Na Targu Rybnym stoją lodowe rzeźby, a w lodowym ogrodzie widzimy Świętego Józefa i Maryję, postać Jezusa w kołysce oraz Trzech Królów z darami. W okolicach Starego Ratusza maluchy będą mogły zwiedzić wioskę Innuitów „Biegnącego Wilka”, dorośli zobaczyć wystawę stołów wigilijnych, wszyscy – pokaz jasełek. W Łodzi goście rozgrzeją się grzanym winem i miodem pitnym.

Tak wyglądają bożonarodzeniowe jarmarki w niemal całej Europie. Mieszkańcy Słupcy i powiatu chętnie biorą w nich udział. Wielu z nich wykupuje drogie wycieczki, by tylko poczuć magię i zapach świąt. Dlaczego nie stworzyć im choć namiastki tego w Słupcy? Niestety, w Słupcy imprezę postanowiono zamknąć w murach remontowanej hali MOSiR. Nie wiem, czego obawiają się organizatorzy. Pewnie pogody… Ale przecież pogoda, często mroźna jest jedną atrakcji takich imprez. Tak więc wszędzie będą święta pachnące choinką i świeżym ciastem. No może nie wszędzie. W Słupcy będziemy mieli święta pachnące… trampkami

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

....