Praca dla imigrantów?

Żyjemy w czasach, kiedy posiadanie pracy stało się przywilejem na wagę złota. Pewnie dlatego część osób z niepokojem patrzy na przyjeżdżających do naszego kraju, a co za tym idzie, także do powiatu słupeckiego imigrantów. Ludzie ci przybywają do Polski za chlebem. Część mieszkańców postrzega ich jednak, jako tych, którzy zabierają pracę naszym mieszkańcom. Jak faktycznie wygląda sytuacja z zatrudnianiem imigrantów w naszym powiecie mówił goszczący na posiedzeniu rady w jednej z gmin dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy – Mirosław Chudziński.

O wspomnianą sytuację z zatrudnianiem imigrantów zapytał Przewodniczący Rady Gminy w Orchowie – Władysław Jakubowski. Dociekał on także ile takich osób pracuje w powiecie i jakie warunki muszą spełnić pracodawcy, żeby obcokrajowca móc zatrudnić, krótko mówiąc, czy potrzebne jest jakieś zezwolenie. Sprawa rozchodziła się o to, czy imigranci ,,zabierają” pracę naszym mieszkańcom. Z odpowiedzi dyrektora PUP wynika, że nie jest to jeszcze w naszym powiecie proceder na dużą skalę, ale da się już zauważyć pewne, delikatnie mówiąc nadużycia.

,,Dla mnie ten problem jest trudny i wysłałem zapytanie do ministerstwa, bo mi się to bardzo nie podobało i nie podoba nadal, jeżeli chodzi o zatrudnianie cudzoziemców- mówiąc cudzoziemców, tak naprawdę przede wszystkim myślimy o ludziach zza wschodniej granicy, gdzie tak naprawdę to zezwolenie nie jest potrzebne, bo do 6 miesięcy bodajże to jest tylko informacja pracodawcy o zamiarze powierzenia pracy cudzoziemcowi. Pracodawca chcąc zatrudnić cudzoziemca, który już jakiś czas u nas był, często w wymaganiach, w ofercie pracy wpisują znajomość języka np. ukraińskiego. Nie bardzo mogę zrozumieć, czemu np. sprzedawca w kwiaciarni miałby mieć znajomość języka ukraińskiego, czy robotnik do prac jakiś prostych miałby mieć znajomość języka ukraińskiego. Zrozumiałbym to, gdyby szukano pracowników do pracy na przygranicznych terenach, albo za granicą, albo nie wiem, gdyby szef posługiwał się tym językiem. Gdy trafiła do mnie druga, czy trzecia oferta, gdzie właśnie w wymaganiach na sprzedawcę była zapisana znajomość języka jakiegoś tam, np. ukraińskiego, to czerwone światełko już mi się zapaliło i pisałem w tej sprawie do ministerstwa. Otrzymałem taką odpowiedź, że nie musimy do końca tego respektować. Do czego zmierzam- my nie wydajemy zgodę, my wydajemy zaświadczenie, które idzie do wojewody i w jednym z tych punktów jest – ,,czy PUP jest w stanie zrealizować tą ofertę pracy, z tymi wymaganiami, które postawił pracodawca?” Jeżeli pracodawca wpisał tą znajomość języka ukraińskiego, wietnamskiego, chińskiego, no to my nie mamy w zasobach naszych takiej osoby”- tłumaczył dyrektor PUP Mirosław Chudziński.

Dodał, że w takiej sytuacji urząd pisze, iż nie posiadają osoby, która spełnia wymagania i na tej podstawie wojewoda najczęściej jednak wydaje pozwolenie na pracę. Okazuje się więc, że pracodawcy znaleźli ,,dziurę” w przepisach, dzięki której mogą z powodzeniem przez długi czas zatrudniać naszych sąsiadów ze wschodu, którzy pewnie zgodzą się pracować za stawki niższe niż rodacy.

Wiele osób buntuje się wobec sytuacji, gdzie imigranci ,,zabierają” prace naszym mieszkańcom, choć jak przyznał Mirosław Chudziński w powiecie słupeckim nie jest to duże zjawisko. Warto jednak sobie w tym momencie przypomnieć o ogromnych rzeszach naszych rodaków, którzy wyjechali za lepszymi zarobkami do Anglii, Irlandii, czy Niemiec… Tam to oni przecież mogą być postrzegani, jako zabierający pracę rodzimym mieszkańcom…

Fot. By Irish Defence Forces – https://www.flickr.com/photos/dfmagazine/18898637736/, CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=41045858

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

....