Spadkobiercy zabierają głos. Wójt o sporze ze spadkobiercami.

Od wielu lat toczy się spór pomiędzy spadkobiercami rodziny Morzyckich, a gminą Ostrowite, o majątek w Giewartowie. W ostatnim czasie zrobiło się o nim szczególnie głośno, ponieważ spadkobiercy wpisani zostali do kolejnych trzech ksiąg wieczystych. Hasło: spadkobiercy pada zatem bardzo często. Kim właściwie są owi spadkobiercy? Rozmawiamy z Jolantą Tomczak- wnuczką Ludwika Zoroastra Morzyckiego, ostatniego właściciela majątku ziemskiego Giewartów, urodzoną w tymże dworze. To właśnie pani Jolanta, jeżeli sąd podtrzyma dotychczasowe wyroki, stanie się prawomocną właścicielką tutejszego majątku.

Czy może Pan przybliżyć historię rodziny Morzyckich i ich życia w Giewartowie?

– Ostatnim właścicielem majątku był mój dziadek- Ludwik Zoroaster Morzycki (herbu Mora). Urodził się on w Sławoszewku pod Kleczewem w 1886 roku. Studiował prawo w Helsinkach i w Charkowie. Jako młody jeszcze prawnik poślubił Irenę Rychlewską (herbu Nałęcz). Dochowali się czwórki dzieci- dwóch synów (Józefa Zoroastra i Andrzeja) i dwóch córek (Zofii i Haliny). W okresie międzywojennym w giewartowskim dworze, na szeroką skalę prowadzona była działalność kulturalna, edukacyjna i oświatowa. Wszystko to działo się głownie z myślą o mieszkańcach Giewartowa. Po wybuchu II wojny światowej, szykując się do wyruszenia na front stacjonował tu 17 Pułk Ułanów Leszczyńskich. Po przegranej kampanii wrześniowej Niemcy urządzili w dworze szkołę gospodarczą. Mieszkańcy majątku nadal jednak pozostali w Giewartowie i zamieszkali w czworakach. Po zakończeniu okupacji moi przodkowie mieli nadzieję na oficjalny zwrot majątku i powrót do domu. Niestety stało się inaczej.

W jakich okolicznościach pani przodkowie utracili majątek?

– Został on zabrany przez państwo komunistyczne w 1955 roku na mocy dekretu o reformie rolnej. Podpadały pod nią majątki o powierzchni powyżej 100 hektarów użytków rolnych. Majątek moich dziadków był znacznie mniejszy, ale państwo znalazło na to sposób i dopisała do owych użytków rolnych część Jeziora Powidzkiego. Było to niezgodne z przepisami, dlatego w 2015 r. Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji stwierdził nieważność komunalizacji. Jak długo trwają już starania spadkobierców o odzyskanie majątku? – Starania o zwrot zostały rozpoczęte w 1990 roku, trwają już 26 lat.

Co sądzi Pani o przeciągającym się w czasie sporze?

Bez-nazwy-1– Znaczna część nieruchomości została już prawomocnie zwrócona spadkobiercom. Mimo tego gmina Ostrowite przedłuża ten spór. Tracą na tym wszyscy – przede wszystkim mieszkańcy. Dwór z roku na rok niszczeje i jest w coraz gorszym stanie. Brak dobrej woli władz gminy powoduje, iż miejsce które mogłoby stać się perełką turystyczną w regionie popada w ruinę, a możliwości pozyskania środków na uratowanie majątku z roku na rok są coraz mniejsze.

Czy widzi Pani jeszcze szansę na kompromis? Jaki kompromis z punktu widzenia spadkobierców wchodzi w grę?

– Przez wiele lat postępowań spadkobiercy wyrażali chęć zawarcia ugody. Do kompromisu potrzebna jest jednak wola obu stron.

Przedmiotem wieloletniego sporu są kluczowe dla funkcjonowania Giewartowa jako miejscowości turystycznej nieruchomości (pałac z otaczającym go parkiem, plaża, a także ośrodek zdrowia i dom socjalny). W przypadku, kiedy spadkobiercom uda się w końcu odzyskać wszystkie sporne nieruchomości, jakie plany mają oni względem Giewartowa? Czy macie Państwo już sprecyzowane plany?

– Czekamy na zakończenie spraw sądowych, które mogą jeszcze potrwać około roku. Chcemy wyremontować dwór, który teraz jest w ruinie. Uciekają kolejne programy z funduszy UE, a gmina nic nie robi. Chcemy też odnowić park, który jest w opłakanym stanie. To wielkie wyzwanie, które może odmienić życie Giewartowa. Ośrodek zdrowia, dom socjalny, plaża powinny dalej pełnić swoje funkcje publiczne tzn. służyć mieszkańcom Giewartowa.

Na zebraniu w Giewartowie pani syn, poseł Jacek Tomczak mówił, że spadkobiercy nie widzą problemu, aby nieruchomości pełniące funkcje użyteczności publicznej nadal takie pozostały. Na jakich zasadach miałoby się to odbyć?

– Od 5 lat znaczna cześć plaży a także droga dojazdowa do jeziora stanowi własność spadkobierców a korzystają z nich wszyscy mieszkańcy i gmina. Chcemy dynamicznego rozwoju Giewartowa. Plaża czy ośrodek zdrowia bedą ogólnodostępne i powinny służyć mieszkańcom. Głównym problemem Giewartowa jest brak inwestycji. Pałac to ruina a nad jeziorem nie ma nawet porządnego pomostu. Chcemy to zmienić, mamy nadzieję, że gmina która od 27 lat nie stworzyła żadnej inftastruktury nad jeziorem – teraz przynajmniej nie będzie przeszkadzać. Lepiej by było aby te inwestycje powstały oczywiście przy partnerskiej współpracy z gminą. Niektóre nieruchomość możemy wydzierżawić lub przekazać gmine albo mieszkańcom, cel to podniesienie atrakcyjności turystycznej Giewartowa.

Czy spadkobiercy Ludwika Morzyckiego zamierzają wrócić do Giewartowa, zamieszkać tutaj?

– Nigdy nie opuściliśmy Giewartowa. To nasz rodzinny dom.

•••

Wójt o sporze ze spadkobiercami – dostaliśmy od nich wezwanie do wydania nieruchomości

fot-1W gminie Ostrowite nie milkną echa zeszłotygodniowego zebrania wiejskiego w Giewartowie w sprawie sporu ze spadkobiercami o tamtejszy majątek. Zarówno gmina jak i spadkobiercy deklarują wolę kompromisu. Czy takowy jest jeszcze możliwy? Do Urzędu Gminy w Ostrowitem wpłynęło pismo wysłane przez pełnomocnika spadkobierców, w którym wzywają oni ,,do wydania nieruchomości, zwrotu pożytków i zapłaty wynagrodzenia za korzystanie z nieruchomości”.

Według wójta jest to sygnał, iż wola kompromisu, o której mówią spadkobiercy to tylko hasło. Henryk Tylman poinformował nas, że na owym piśmie widnieje data 5 lutego, podczas gdy zebranie w Giewartowie odbyło się trzy dni później, czyli 8 lutego Jak przyznaje wójt, na zebraniu jeszcze o zamiarach spadkobierców nie wiedział, ponieważ pismo, o którym mowa do urzędu wpłynęło dopiero 11 lutego.

„Powtórzę to co mówiłem już na zebraniu w Giewartowie i w biurze urzędu gminy, odnośnie tego, co my jako gmina oczekiwalibyśmy, żeby dojść do porozumienia. My chcielibyśmy dostęp do jeziora, to jest działkę, którą użytkują na dzień dzisiejszy płetwonurkowie, chcieliśmy tam zrobić miejsce spotkań do mieszkańców, automatycznie byłoby dojście do łączki, oczywiście tą łączkę też chcieliśmy, żeby nam pan Tomczak przekazał. Chcieliśmy, żeby był dostęp do jeziora do mieszkańców i przyjezdnych turystów. Następna sprawa to ośrodek zdrowia w Giewartowie, który również chcieliśmy, aby gminie przekazano. Pan Tomczak powiedział, co przedstawiłem również na spotkaniu w Giewartowie, że jedynie to co może, to dać w dzierżawę na 30 lat łączkę, a poza tym to wszystko chciał przejąć. Na tym się negocjacje skończyły i w dalszym ciągu podtrzymuję swoje zdanie, jeżeli dostajemy wyrok sądu, to oddajemy od ręki” – powiedział nam wójt Henryk Tylman.

Podkreślał także, że o majątek gminny będzie walczył tak długo, jak długo nie otrzyma wyroku sądu, że spadkobiercy go odzyskują.

,,Dopowiem jeszcze, że zebranie wiejskie było 8 lutego, a 5 lutego spadkobiercy wysłali wezwania do wydania nieruchomości i zwrotu pożytków i zapłaty wynagrodzenia za korzystanie z nieruchomości. Pan poseł Tomczak na spotkaniu o tym nie wspomniał. Mówił że jest skłonny do ugody, tylko nigdy oficjalnie nie powiedział jak ta ugoda ma wyglądać” – dodał Henryk Tylman.

Wójt przedstawił nam owe pismo, w którym czytamy:

„Poznań, dnia 5 lutego 2016 roku Wezwanie do wydania nieruchomości, zwrotu pożytków i zapłaty wynagrodzenia za korzystanie z nieruchomości Działając w imieniu moich Mandantów- Jolanty i Jerzego Tomczaków: 1)na podstawie art. 222 § 1 Kodeksu cywilnego, wzywam Gminę Ostrowite do wydania nieruchomości zapisanych w jednostce ewidencyjnej Ostrowite, obręb Giewartów tj. – działki nr 137/28 i 94/10 (z wyjaśnień Urzędu Gminy- tzw. łączka i działka przy cmentarzu), – działki nr 137/1 i 137/3 (z wyjaśnień Urzędu Gminy- pałac), – działki nr 94/8 (z wyjaśnień Urzędu Gminy- ośrodek zdrowia), – działki nr 137/12 (z wyjaśnień Urzędu Gminy- budynek socjalny) na rzecz moich Mandatów, w terminie 7 dni od daty doręczenia niniejszego wezwania; 2)na podstawie art. 225 w zw. z art. 224 Kodeksu cywilnego, wzywam Gminę Ostrowite do: – zwrotu pożytków uzyskanych przez Gminę Ostrowite z tytułu korzystania z ww. nieruchomości za okres ostatnich 10 lat, – zapłaty wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z ww. nieruchomości za okres 10 lat, w terminie 7 dni od daty doręczenia niniejszego wezwania wraz z ustawowymi odsetkami w przypadku opóźnienia, liczonymi od 8 dnia daty doręczenia niniejszego wezwania do dnia zapłaty…”

20160215_120016

Wójt Henryk Tylman mimo otrzymanego pisma podkreśla, że nadal nastawiony jest na rozmowy ze spadkobiercami i poszukiwania kompromisu. Jako dowód, że rodzina Morzyckich już przed wejściem w życie dekretu o reformie rolnej (na tej podstawie majątek został im odebrany w 1955 roku) chciała majątek oddać, przedstawia odręcznie napisane przez Irenę Morzycką (żonę ostatniego właściciela) pismo, w którym zrzeka się go min. z powodu problemów finansowych i zadłużenia (fragment obok). W posiadaniu Urzędu Gminy w Ostrowitem jest także kolejne odręcznie napisany dokument, który poświadczać ma, że Irena Morzycka miała pełnomocnictwo do dysponowania majątkiem. Jak podkreśla wójt, w owym czasie nie zostały jednak na zrzeczenie to sporządzone protokoły. Wszystko wskazuje, więc na to, że spór nabiera rozpędu i już wkrótce poznamy jego zakończenie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

....