Mikołajewski odpowiada Pyrzykowi

Jerzy MikołajewskiFelietony, które Pan czyta, nie są podyktowane totalną krytyką zarządzania miastem, tylko komentarzem do pańskich poczynań w realizowaniu inwestycji dla dobra mieszkańców. Wiedziałem, że moje uwagi dotyczące słupeckich inwestycji wywołają różne komentarze, ale nie przypuszczałem, że burmistrz Pyrzyk zareaguje na nie tak alergicznie.

Wiele Pana uwag jest nietrafionych i pisanych tak, by usprawiedliwić swoje działania. Jeszcze raz powtarzam więc, że burmistrz z PSL, mając wsparcie w koledze staroście (z tego samego ugrupowania), a jeszcze bardziej popierany przez posła, pracującego w kancelarii premiera powinien wiele rzeczy zrobić szybciej i lepiej, pozyskując na ten cel pieniądze z zewnątrz. Nie mówię, że nie zrobiono nic, ale widzę, że można więcej. Co do basenu, kiedy byłem burmistrzem miasto nie było inicjatorem budowy basenu, a starostwo powiatowe z Eugeniuszem Grzeszczakiem jako starostą powiatu słupeckiego.

Rada Miasta Słupcy przekazała 30.000 zł na dokumentację i nic więcej bo znaliśmy realia finansowe miasta i ciężar z tym związany, a budowa miała powstać na terenie Zespołu Szkół Ekonomicznych i Publicznego Gimnazjum. Zmieniła się władza i plany poszły do kosza. Teraz ma być inaczej. Gdybym mógł przez chwilę zabawić się we wróżkę to wydaje mi się, że z basenem będzie tak: przed samymi wyborami na placu budowy stanie kilka maszyn, wkopie się kamień węgielny i w świat popłynie obietnica: wybierzcie nas ponownie, a my wam taki basen zbudujemy, że ho, ho. Potem prace wyhamują na kilkanaście miesięcy i tempo budowy nie będzie już takie zawrotne…

Bo skąd burmistrz Pyrzyk weźmie 18 milionów złotych? (kwota według projektu basenu z Limanowej koło Nowego Sącza, gdzie dokonano oględzin basenu przez władze miasta i powiatu za potwierdzeniem nowiny przez starostę Mariusza Roga). Obym się mylił! Tutaj chcę przypomnieć wydarzenia z 2002 roku kiedy oddaliśmy oczyszczalnię ścieków za 11 milionów. Przed wyborami samorządowymi, kiedy kandydowałem na burmistrza miasta nie było hucznego zakończenia budowy oczyszczalni, uznałem, że to może źle odebrać społeczeństwo miasta.

Zostałem z cichym podpisaniem zakończenia budowy bez fleszy i pompy z wykwintnym jedzeniem za pieniądze podatników. Przypominanie posłów rządzących na początku tego stulecia jest trochę nie na miejscu. Nikt bowiem nie miał takiego komfortu i tylu przyjaciół w Warszawie jak burmistrz Pyrzyk i jego ekipa. A moja sugestia, że sprawowanie władzy przez ludzi wywodzących się z tego samego ugrupowania jest gwarancją sukcesu, jest trafna. Pan burmistrz Pyrzyk może tego nie wiedzieć, bo jego kariera rozwinęła się szybko, chyba zbyt szybko. Pan zawsze miał tę możliwość schowania się za plecami możnego mentora. Najmłodszym starostą w Polsce został Pan gdy pana polityczny mistrz przeniósł się do Warszawy i pomagał w pracy. Teraz jest jeszcze łatwiej, gdy Eugeniusz Grzeszczak został ministrem…

„Przeklęta inwestycja” – w odniesieniu do skateparku, dotyczyła jedynie fatum jakie unosi się nad tym placem. Pierwszy inwestor się wycofał, a to co mamy w tej chwili nawet gdybym był ślepy na jedno oko – nie nazwałbym skateparkiem. Jeśli 300.000 zł kosztowała ta wylewka betonu, czy też DENSITU i jeszcze są potrzebne pieniądze na dalsze prace, to życzę sukcesu. Gazyfikacja miasta. Jestem zdziwiony, że Pan tak zaciekle broni firmy, która układa rury, nie będąc inwestorem. Jaki ma Pan w tam interes? Pana zadaniem jest stać na straży interesu mieszkańców naszego miasta.

Tutaj też pan posługuje się „ półprawdami i nieścisłościami”. Jeżeli Pan tego jeszcze nie wie, to w 2002 roku sprawa gazyfikacji miasta była już bardzo zaawansowana. Podjęto w tym temacie przez Radę Miasta stosowną uchwałę, a zarząd podpisał z firmą KRI umowę. Mało tego, jako burmistrz przeprowadziłem też szereg spotkań w sali Urzędu Miasta z mieszkańcami konkretnych ulic, którzy zadeklarowali gotowość odbioru gazu z sieci i wstawianie pieców gazowych na kredyt firmy zaangażowanej w to przedsięwzięcie. Są na to papiery, a mieszkańcy, którzy uczestniczyli w tych spotkaniach też mogą to potwierdzić. Niestety osobista niechęć w stosunku do mnie przez nowego burmistrza Mariana Banaszaka w 2003 roku doprowadziła do zerwania współpracy z KRI i zaprzestania dalszych prac nad gazyfikacją miasta Słupca…

Co do wynurzeń Mikołajewskiego, chciałbym poznać Pana skłonności do tego słowa; czy to są erotyczne wynurzenia, nużące wynurzenia, wynurzenia młodego taty, wynurzenia miłośnika surfinii, czy temu podobne. Przykre w tym wszystkim jest to, iż taką demagogią posługuje się burmistrz miasta, by udowodnić swoją błyskotliwość. A teraz do rzeczy, inwestycje w kontekście sąsiedztwa osób należących do ugrupowań politycznych, nie chodziło mi o widzenie własnego nosa, tylko o problem naszego miasta jakim jest mała obwodnica z ulicy Kopernika w kierunku Piotrowic.

Pan jako awangarda nowego myślenia powinien swoje horyzonty myślowe kierować na strategiczne cele w mieście niosące ulgę dnia codziennego. Pieniądze unijne załatwione na rondo u zbiegu ulic Róża,Sikorskiego i Powstańców Wlkp, dalej położenie nawierzchni asfaltowej ulicy Powstańców Wlkp. i Słonecznej do ulicy Warszawskiej to też inwestycja. Ale priorytetem powinna być mała obwodnica w kierunku Piotrowic. Wreszcie, odnosząc się do moich obecności na sesjach Rady Miasta to nie słyszałem, by radni powiatowi z klubu PSL, a jest ich trzech (Anna Czerniak, Marek Dąbrowski i Marian Banaszak) bywali często na tych obradach.

Rozumiem, że oni nie mają uwag, do Pańskiego zarządzania i nie muszą przysłuchiwać się rozmowom o mieście. Ja natomiast dostaję zaproszenia, ale bez materiałów źródłowych będących tematem sesji. Jako osobie, która w wyborach na burmistrza miasta otrzymała 2170 głosów mieszkańców naszego miasta, (przypomnę, że Pan dostał 2670 głosów, startując z pozycji starosty powiatu słupeckiego, i będąc namaszczonym przez posła dla dobra stronnictwa) dla dobrego obyczaju jedna kopia materiałów mogła by trafić do mnie,bym mógł w wolnych głosach zadać pytanie lub ustosunkować się do omawianych tematów. Reprezentuję Miasto Słupca w powiecie i to Pan powinien zabiegać o naszą przychylność.

Tutaj przyznam, mojej obecności na sesji rady miasta nie chcę traktować jako statysty w kiepskim spektaklu. Uważam, że jestem radnym powiatowym bardzo aktywnym, nie są mi obce problemy gmin, a w szczególności miasta. Moje uwagi w cotygodniowych felietonach są podyktowane troską o wygląd naszego miasta. Pan mieszkańcem Słupcy został niedawno, a przez wybór mieszkańcy zobowiązali Pana do służenia im.

Jest to odpowiedź do tekstu:
Pyrzyk vs Mikołajewski

  • at 02:33
    Permalink

    Obecny burmistrz jest najlepszym jakiego kiedykolwiek miała Słupca.To są opinie ludzi młodych , starszych i najstarszych wiekiem.Widać gołym okiem ile w Słupcy zostało zrobione i jak się Słupca zmienia na lepsze.Pan Mikołajewski miał juz swój czas do wykazania się jak i ile potrafi.Krytykować potrafi wiele osób a do pracy leserzy.Życzę Panu Pyrzykowi jeszcze wiele kadencji jest młody i ma chęć do pracy.

    Reply
  • at 22:27
    Permalink

    …Panie Mik, co Pan zrobił dobrego dla miasta??? niech Pan pozostanie lepiej tą wróżką i nigdy więcej nie wraca na stołek burmistrza. A polityka, którą próbuje Pan uprawiać, raczej w akcie desperacji, zdałaby egzamin być może w epoce archaicznej..
    „…nawet gdybym był ślepy na jedno oko – nie nazwałbym skateparkiem…” – z tych słów bije sama inteligencja!!!
    Jeśli ktoś nie widzi na jedno oko, to nie jest ślepy tylko NIEWIDOMY na jedno oko! ślepy to może być LOS, albo kret lub chomik! (prostota) A tak na marginesie to POPRAWNIEJ POLITYCZNIE jest NIEWIDOMY, i basta! To jako wytrawny polityk przecież, powinien pan wiedzieć!

    Reply
  • at 02:05
    Permalink

    Ja i tak wolę Mikołajewskiego od tego zielonego planktonu co jak zaraza rozprzestrzenia się z godziny na godzinę. gdzie by nie patrzeć tam PSL i jego setki koniczynek. wymiotowć się chce od tego

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

....