Spacerkiem po Słupcy. Nieopodal redakcji

Po pierwsze – prześwietlono na ul. Traugutta (ale nie tylko) ostatnie chyba w centrum tak duże drzewa. Usunięto z gałęzi sporych rozmiarów kilkanaście gniazd jemioły i obumarłe konary. W sumie przyzwoicie. Nie ogłowiono drzew, a więc gdy pojawią się liście będzie… „kwieciście” i co najważniejsze – zmęczeni przechodnie (bez ujemnych konotacji tego słowa) będą mogli przysiąść na ławeczkach, korzystając z cienia rozłożystych drzew. To także dobra wiadomość dla sprzedających tutaj wiosną latem i jesienią owoce i warzywa oraz przepiękne ogrodowe kwiaty.

Po drugie – rozpoczęto sadzenie kwiatów na publicznych zieleńcach. Wraz z wiosną zrobiło się kolorowo. Obok naszej redakcji uczyniono to 24 marca. Aż przyjemnie spojrzeć w okno. Mamy nadzieję, że wraz z poprawą wiosennej aury kwiatowych rabatek będzie coraz więcej. Dla „pieszczoty oka” miejscowych i co ważniejsze przyjezdnych.

Po trzecie – „odpiaszczano” słupeckie chodniki i jezdnie. Pozimowy piach nie tylko psuł estetykę ulic, ale także i przede wszystkim wdzierał się podczas porywów wiosennego wiatru do „nozdrzy tubylców” i zanieczyszczał elewacje budynków. Nie wiemy, czy udało się odpiaszczyć wszystkie co ważniejsze ulice (przy założeniu, że takie są), bo otrzymaliśmy sygnał, a wręcz zarzut pod adresem miłościwie nam panujących w mieście, że oczyszczarka nie pojawiła się dotąd np. na ul. Żeromskiego (piszemy o tym obok). No cóż. Chciałby się napisać „nie od razu Kraków zbudowano”. Pewnie i na ul. Żeromskiego w końcu zamiatarka zawita, wszak to dopiero pierwsze dni wiosny. A jak nie, to radzimy uruchomić pana radnego. Zdaję się, że jest to ulica pod jurysdykcją pana Tadeusza Markiewicza. To aktywny radny – da radę.

Po czwarte – na przejściu, dla pieszych koło redakcji, od wschodniej strony, omal nie przejechano kobiety. 22 marca (wtorek) przed godzina 8.00 znajdowała się ona na przejściu dla pieszych. Jeden z kierujących autem, który zmierzał do skrzyżowania (przy którym znajduje się kolumna św. Wawrzyńca) wcześniej zatrzymał się, aby kobietę przepuścić na drugą stronę ulicy. Gdy ta już była w połowie przejścia nagle z przeciwnej strony w wyjechało auto i… „popieściło” kobietę karoserią po “brzuszku”, albo jak kto woli po odzieży. Piesza zbladła, a drogowym piratem była kobieta. Skąd wiemy? Zaprzyjaźniony z redakcją słupczanin, który był świadkiem zdarzenia monitorował dalszy rozwój sytuacji i ustalił, że nieopodal auto to zaparkowało, a sprawczyni incydentu „uciekła” z miejsca zdarzenia. Udał się w to miejsce i zrobił telefonem komórkowym fotkę auta (znajduje się w naszym archiwum). Zdarzenie opisujemy ku przestrodze pieszych i kierowców. W tym wypadku, gdyby doszło do wypadku według świadka winna byłaby kierująca pojazdem. No cóż. Apelujemy o wzajemną życzliwość pieszych i kierowców względem siebie. Ps. Znamy personalia pieszej.

Tematy do „Spacerku…” Czytelnicy mogą zgłaszać na maila redakcja@gazetaslupecka.pl lub przez zakładkę „Napisz do nas”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

....