List. Lekceważenie i brak szacunku

W ostatnim numerze Waszego tygodnika z 5 kwietnia przeczytałem Pana (Waldemara Miernika – przyp. red.) artykuł „Komu przeszkadzały te piękne kasztany przed sanepidem” – „Bezpieczeństwo czy wygoda”.

Moja refleksja to lekceważenie i brak szacunku dla pięknych okazów przyrody ze strony pana dyrektora sanepidu i osób odpowiedzialnych z Wydziału Ochrony Środowiska Starostwa Powiatowego i Urzędu Miasta, który taką zgodę na wycięcie kasztanów wydał. Jak oglądałem zdjęcie ściętego pnia drzewa, to aż miło było patrzeć, jakie to drzewo musiało być zdrowe.

Ale już go nie ma. Panie dyrektorze sanepidu, te drzewa powinny być przez pana otoczone szczególną opieką. Wyciął pan piękne, zdrowe kasztany, a topoli, o których też pan w wywiadzie wspomniał, że są do wycięcia, to pan nie wyciął. Na szczęście nie rosną na posesji sanepidu tylko u sąsiadów, ale trzeba też nadmienić, że w środowisku leśników, wśród drzew topola traktowana jest jako chwast, drzewo o marnej jakości i zapewne trudno ją porównać z kasztanem.

Natomiast o kasztany, a szczególnie o ten z różowymi kwiatami, należało dbać, pielęgnować, bo ozdabiały Waszą instytucję, były atrakcją dla Słupczan, a szczególnie dla dzieci – to były piękne okazy. Niestety nie jest to pierwszy przypadek takiej wycinki.

IMG_0133aPrzed laty, wzdłuż strumienia płynącego z jeziora do stawku rosły topole. Były wielkie, przewracały się, łamały się ich konary, miały ogromne ilości liści, zaśmiecały strugę i stawek. Ale były wtedy takie osoby, i też w Urzędzie Miasta, które uważały, że nie należy ich wyciąć, a lepiej zasypać stawek a strugę przykryć drenami i będzie porządek, i nie będzie smrodów. Wtedy członkowie Słupeckiego Towarzystwa Społeczno–Kulturalnego wspierani przez wielu słupczan zaprotestowali i na czele z Marianem Jareckim zebrali ponad 600 podpisów, by stawku nie zasypywać,a wręcz go oczyścić. Taka lista trafiła do Urzędu Miasta. Stawek został uratowany, oczyszczony, a nawet doczekał się fontanny.

Wycięto też topole, ale i też jeden kasztan rosnący przy stawku, właśnie taki sam jak przy sanepidzie z różowymi kwiatami. Była to podobno pomyłka, ale byli też tacy, co mówił, że taki kasztan ma piękną różową strukturę (słoje) i z takich drzew jest bardzo atrakcyjna okleina na meble. A tak z ciekawości pytam, co się stało z wyciętymi drzewami przy sanepidzie, czy trafiły gdzieś do kotłowni, czy może gdzieś indziej, może ktoś kupił i zasilił kasę miasta, to byłby to taki interes dla miasta.

Na zakończenie moich uwag chciałbym polecić osobom, które chciałyby zobaczyć kwitnące na różowo kasztany, że można wybrać się do Kórnika, tam w arboretum kórnickim wśród magnolii i różaneczników można podziwiać piękne okazy różowego kasztana. W Słupcy już ich nie ma, ale może doczekamy się, że też będą, już nie w sanepidzie, ale w innym przyjaznym miejscu.

Maciej Nowacki – Honorowy Prezes Słupeckiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

....