W Słupcy będą układane rozkłady jazdy?

We wszystkich krajach pierwszej Unii Europejskiej organizacją transportu publicznego zajmują się lokalne władze, czyli samorządy. W Polsce w 2010 roku uchwalono dokument, na mocy którego publiczny transport zbiorowy w Polsce miał zostać przekazany powiatom. Polska dołączy więc do grona wszystkich państw unijnych. Staroście słupeckiemu Mariuszowi Rodze daleko jednak do optymizmu.

– Ta ustawa wprowadza masę uregulowań jasnych jak i wiele rzeczy kompletnie zagmatwanych i niejasnych. Konia z rzędem temu, kto dziś odpowie nam na pytanie dlaczego powiaty podzielono na dwie grupy, czyli takie jak nasz, do 80 tysięcy mieszkańców, które nie są zobligowane do opracowania konkretnego planu i te większe, które muszą taki plan opracować – mówi starosta słupecki.

Mogłoby się wydawać, że skoro nasz powiat nie musi opracowywać planu, to dobrze, bo nie musi ponosić żadnych dodatkowych kosztów z tym związanych. Z drugiej strony jeżeli kosztów linii użyteczności publicznej nie będzie w planie, to samorząd nie będzie mógł się ubiegać o refundacje przejazdów zniżkowych m.in. dla kombatantów, inwalidów, czy dzieci i młodzieży.

– Jak takie powiaty jak słupecki mają się ubiegać o te refundacje poniesionych kosztów, skoro nie będą miały planu? – pyta Mariusz Roga. Starosta słupecki mówi, że ani poprzednie władze, ani obecne chyba nie bardzo wiedzą jak organizacja transportu publicznego ma wyglądać. – Odpisując na nasze wątpliwości dodają klauzulę, że ich wyjaśnienia stanowią jedynie opinię, a nie wiążącą wykładnię prawa – mówi Mariusz Roga. Jego zdaniem w tej chwili nie ma w Polsce nikogo, kto mógłby samorządom przekazać jak w praktyce będzie wyglądała realizacja tej ustawy.

Od siedziby gminy do powiatu

Ustawa weszła w życie w 2010 roku. Dlaczego zatem powiat zajmuje się nią dopiero teraz? Mariusz Roga mówi, że nie jest to ich wina. Wiele jest bowiem nadal niejasności. – Według ustawy plany powiatowe powinny być uzupełnieniem planów wojewódzkich, a tych póki co nikt nie stworzył. Nie ma sensu rysować połączeń w powiecie, bo nie mamy pojęcia co uzupełniamy – mówi starosta Roga.

Kolejnym problemem jest zapis, że nie będzie refundacji na tzw. liniach dublujących się. Co to oznacza? Mniej więcej to, że pierwszeństwo mają połączenia kolejowe, a nie autobusowe. Jeżeli więc marszałek województwa wielkopolskiego ustali trasy kolejowe np. Cienin – Słupca czy Strzałkowo – Słupca to nikt nie wie jak zaplanować na tej trasie połączenia autobusowe. Wątpliwości jest jeszcze więcej. Mariusz Roga mówi, że powiatowa linia komunikacji zbiorowej powinna być zbudowana w ten sposób, że autobus powinien mieć kurs od siedziby gminy do siedziby powiatu.

– W najlepszy sposób może to zobrazować przykład gminy Zagórów. My mamy zaplanować i zorganizować przejazdy na trasie Zagórów – Słupca. Nie wiadomo np. co z Trąbczynem, Szetlewkiem czy Osinami, które od Zagórowa dzieli m.in. tyle samo kilometrów, co Zagórów ze Słupcą. Takich niewyjaśnionych kwestii jest co niemiara – mówi starosta słupecki.

Podobnie może być np. z gminą wiejską Słupca. Siedziba gminy mieści się w Słupcy, a więc transport ze stolicą powiatu nie jest konieczny. Ale co wtedy z transportem z poszczególnych miejscowości gminy? Nie wiadomo… Mariusz Roga twierdzi, że powiat nie ma zamiaru przespać czasu, który pozostał do wcielenia programu w życie. Powołał swojego pełnomocnika, który ma się tą kwestia zajmować. Jest nim Agnieszka Łechtańska z wydziału komunikacji starostwa w Słupcy

– Mimo, że nie jesteśmy zobowiązani do opracowania planu powiatowego, robimy to. Jego opracowanie zleciliśmy Polskiej Izbie Transportu i Spedycji Samochodowej – mówi pracownica starostwa. Jak udało się nam dowiedzieć Konin taki plan opracował, ale zdaniem osób, które go widziały nie ma w nim nic szczególnego. Mariusz Roga dodaje, że wielkim problemem są połączenia ponadpowiatowe.

– Zdaję sobie sprawę, że dla ludzi na naszym terenie największą wartością jest praca. Trzeba więc stworzyć ludziom warunki, by mogli na czas do pracy dojechać i w rozsądnym czasie z tej pracy wrócić. Mam też świadomość tego, że wielu mieszkańców powiatu dojeżdża do pracy do Wrześni, czy Poznania. Tymczasem w planie wojewódzkim połączenia kolejowe publicznego transportu zbiorowego kończą się we Wrześni – mówi starosta.

Czy oznacza to, że pociągi regionalne nie będą jeździły do Słupcy, Konina, czy Koła? Na to pytanie dzisiaj nikt nie potrafi odpowiedzieć. – Mamy więc taką alternatywę, że albo dołożymy się do przewozów kolejowych, by pociągi z Poznania jeździły dalej, a więc także do Strzałkowa, Słupcy, czy Cienina, albo zorganizować dojazdy do Wrześni autobusami. Z drugiej strony w myśl ustawy skoro na trasie Słupca – Września są tory i mogą jeździć pociągi, to nikt nam nie zrefunduje tych połączeń – mówi starosta.

Trzeba się dogadać z Koninem

Sytuacja w powiecie słupeckim jest zupełnie inna niż sytuacja w powiecie konińskim. Tam na majątku miasta działa sprywatyzowana firma, która dysponuje ludźmi i odpowiednim taborem samochodowym. Firma, która nazywa się PKS. Tak więc Konin ma niewykorzystany potencjał i szukają gdzie znaleźć robotę.

– My nie mamy potencjału samochodowego, takiego jak Konin. W związku z tym szukamy kogoś kto podejmie się roli operatora tych usług i zrealizuje te przewozy, które chcemy, żeby były tutaj wykonywane – mówi Mariusz Roga. Starosta uważa więc, że próba związania się w tym temacie z Koninem nie jest głupim pomysłem. – Nie możemy jednak łączyć się z Koninem jedynie na ich warunkach. Postawiliśmy więc z ościennymi samorządami warunek wstępny. Zaproponowaliśmy więc, zagospodarowanie części udziałów w firmie. Oczywiście na przejęcie pakietu większościowego nas nie stać, ale jak zaczniemy przedsiębiorstwo PKS traktować jak swoje to zupełnie inaczej będzie to wyglądało – mówi starosta słupecki.

W tej chwili przewozy zapewniają monopoliści tacy jak PKS i dodatkowo przewoźnicy działający na komercyjnych zasadach. Czy po wejściu w życie tej ustawy wiele się zmieni?

– Jest bałagan. Oprócz PKS, na naszym terenie jest bowiem kilka firm, które dysponują kilkoma, czy kilkunastoma autobusami, busami. Te mniejsze firmy patrzą bowiem na swój interes i one zamiast robić kilka kursów w godzinach szczytu chciałyby zrobić jeden przejazd i zabrać jak najmniejszym nakładem jak największą liczbę pasażerów. Wtedy wygarną klientów dużemu przewoźnikowi i będą mieli jeden kurs i jedyny opłacalny – mówi starosta Roga.

Uważa on, że powiat powinien się związać z takim przewoźnikiem, który weźmie opłacalny kurs, ale także kilka deficytowych przejazdów, do których będzie musiał dopłacić.

Co z dowozami do szkół?

Wiele wątpliwości jest także z dowozami uczniów do szkół, zwłaszcza ponadgimnazjalnych. Starosta Mariusz Roga wyjaśnia to na przykładzie gminy Powidz, gdzie większość uczniów z gimnazjów, po zakończeniu edukacji wybiera kształcenie w Gnieźnie. – Jaki interes mamy na dokładaniu do transportu publicznego wywożąc nasze dzieciaki poza powiat razem z subwencją oświatową? – pyta Roga. Jeżeli jednak uczniowie kończący gimnazjum z powiatu słupeckiego nie będą nadal chcieli chodzić do szkół na terenie powiatu to będą oni mogli dojechać wygodnie do szkoły tylko wtedy, gdy ościenne powiaty zdecydują się stworzenie kursów do ich szkół.

– Jeżeli uczniowie z Powidza będą chcieli uczęszczać do szkół w Gnieźnie to jedynie za pieniądze powiatu gnieźnieńskiego lub pieniądze ich rodziców – zapowiada starosta. Wydaje się, że to może być argument, by jak największą liczbę uczniów przyciągnąć teraz do naszych szkół. – Będziemy się starać, żeby dołożyć środki do kursów z Pyzdr, Rychwała, Rzgowa na nasz teren, żeby zachęcić uczniów do pójścia do szkoły w Zagórowie. Zobaczymy jak ta sprawa się rozwinie – mówi Mariusz Roga.

•••

Mariusz Roga mówi, że organizacja transportu publicznego to dla samorządu powiatowego przedsięwzięcie dość karkołomne. Na razie nikt nie chce powiedzieć, jak dokładnie ten transport publiczny ma zostać zorganizowany. Na razie wiadomo jedynie tyle, że powiat ma być organizatorem tych przejazdów, a firmę przewozową trzeba wyłonić w drodze przetargu. Czasu nie ma zbyt wiele, bowiem te nowe uregulowania mają wejść w życie 1 stycznia 2017 roku.

– Pisaliśmy do ministerstwa, ale tam nie robi się nic, żeby ten termin zmienić. Póki co dopełniliśmy wszelkich formalności – mówi starosta Roga. Wydaje się, że jedyną optymistyczną wiadomością jest to, że rozkłady jazdy będą układane w powiecie i będą bardziej przystające do potrzeb niż w tej chwili…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

....