Pani dyrektor na podsłuchu

Trwa proces przeciwko dyrektor Zespołu Szkolno Przedszkolnego w Orchowie, której nauczyciel informatyki Piotr Błaszczyk zarzuca mobbing. W sprawie zeznali już wszyscy świadkowie, doszło również do przesłuchania stron. Czy sąd weźmie pod uwagę dowód złożony w ostatniej chwili, tj. nagrania, które ujawnił Piotr Błaszczyk?

NAUCZYCIEL ZMĘCZONY PSYCHICZNIE?
Piotr Błaszczyk to nauczyciel z dużym doświadczeniem i dobrym przygotowaniem. Po reorganizacji oświaty w kraju został przyjęty na stanowisko nauczyciela informatyki w orchowskim gimnazjum. Był to jedyny nauczyciel na tym terenie, który zajmował się nauczaniem informatyki.

Prowadził również kursy przygotowawcze dla wszystkich pedagogów w gminie. W 2003 roku zauważył nieścisłości w prowadzeniu pracowni informatycznej. Twierdził, że ktoś bez jego pozwolenia i wiedzy korzysta z sali komputerowej, której był opiekunem. Złożył wtedy wniosek o przeprowadzenie kontroli korzystania ze sprzętu.

Według nauczyciela to wtedy zaczął się mobbing wobec niego. Z jego zeznań wynika, że był odsuwany od zajęć, dostawał mniej godzin, oraz otrzymywał nagany za swoje nauczanie w gimnazjum. Mówił również, że kilka lat temu podczas okresowych badań dyrektor gimnazjum przekazała lekarzowi kartkę, w której napisała, że ten nauczyciel cierpi na zmęczenie psychiczne.

Próby zwolnienia nauczyciela spełzły na niczym. W 2007 roku podczas urlopu na podratowanie zdrowia szkoła wysłała Piotrowi Błaszczykowi wypowiedzenie z pracy. Gdy sprawa trafiła do sądu decyzja ta została odwołana. Mimo pełnych kwalifikacji Piotr Błaszczyk ma niewiele godzin nauczania informatyki.

Zmuszony jest prowadzić te zajęcia w pierwszych i drugich klasach szkoły podstawowej, gdzie dzieci nie korzystają z komputerów. Jak twierdzi z żalem sam nauczyciel – dzieci ze szkoły nie wiele umieją. Kiedyś po moim nauczaniu wybierali się do liceum o profilu informatycznym. Teraz już nikt tam nie idzie.

DŁUGIE RADY PEDAGOGICZNE
W ubiegłym tygodniu odbyła się rozprawa, na której przesłuchani byli ostatni świadkowie w tej sprawie. Byli to nauczyciele pracujący obecnie w gimnazjum, oraz jedna emerytowana nauczycielka. Żaden ze świadków nie zauważył niesprawiedliwości wobec Piotra Błaszczyka.

Jak zeznała nauczycielka języka polskiego Elżbieta P.: „Miałam wrażenie, że był nauczycielem szczególnie traktowanym. Pani dyrektor pobłażliwie patrzyła na jego uchybienia w pracy.”

Jak dodała również emerytowana nauczycielka Elżbieta Ż.: „Uważam, że pan Błaszczyk był uprzywilejowany. Twierdził na radach, że niesłusznie dzieci były oceniane, że powinniśmy im przebaczać nie 7, a 77 razy. Wydawało mi się, że pani dyrektor powinna przerywać wypowiedzi tego nauczyciela, ponieważ niepotrzebnie przedłużał rady pedagogiczne.”

DYREKTOR NIE CHCIAŁA KRZYWDY NAUCZYCIELA!?
Po przesłuchaniu wszystkich świadków sędzia zarządził 15 minut przerwy, po której przy barierce stanął oskarżyciel, Piotr Błaszczyk. Jak zeznawał: „Jestem nauczycielem od 1985 roku. Uczę informatyki w klasach nauczania początkowego. Domagam się od pani dyrektor odszkodowania w symbolicznej kwocie za stosowanie wobec mnie mobbingu w pracy.

W 2003 roku złożyłem oświadczenie do wójta gminy, bo miałem problem z pracownią. Uczyłem informatyki, a potem okazało się, że brakuje dla mnie godzin. Ja się raz odezwałem, a zabrano mi godziny. Zawsze mówiłem co myślałem. Usłyszałem od pani dyrektor, że jeśli nie podpisze zaświadczenia, to mnie zwolni.

Byłem wręcz szantażowany. Moje koleżanki również się dziwiły, jak pani dyrektor może mnie tak traktować. Pani dyrektor w ciągu ostatnich lat, 3 razy już mnie wyrzucała. Chcę nadal pracować w tej szkole, jestem nauczycielem z powołania.” W odpowiedzi pani dyrektor usłyszeliśmy: „Cały czas starałam się, żeby pan Błaszczyk miał godziny.

Nigdy nie chciałam go krzywdzić. Powód ma niełatwy charakter. Nie chciałam nigdy dyskryminować pana Błaszczyka. Uważam, że powód często kłamie. Tymi wszystkimi pomówieniami ja czuję się bardzo dotknięta. Uważam, że powód stosował wobec mnie szantaż.”

TAJNE NAGRANIA
Duże emocje wywołało przedstawienie przez nauczyciela informatyki kolejnego dowodu w tej sprawie. Była to płyta z nagraniami.

Jak mówił po rozprawie sam nauczyciel: „Kiedyś mój przyjaciel powiedział mi, że jak nie będę miał dobrego dowodu, to nigdy sprawy nie wygram. Zacząłem więc nagrywać moje rozmowy z kolegami na temat pani dyrektor, ponieważ wiedziałem, że będą się bać zeznawać przeciwko niej. Nagrywałem również rozmowy z samą panią dyrektor. Na nagraniach słychać dobrze, jak się do mnie odnosi, padają też słowa, że mnie wyrzuci jak nie podpisze oświadczenia. Nie chciałem tego dać od razu, ponieważ chciałem, żeby ta sprawa była przeprowadzona po chrześcijańsku, żeby nie skrzywdzić innych nauczycieli. Udało mi się nagrać kilka godzin takich rozmów.”

Sąd prawdopodobnie zapozna się z tymi nagraniami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

....