Szpital ma problemy przez pielęgniarki?

W numerze 43 Gazety Słupeckiej w artykule „Strata = likwidacja” poruszyliśmy temat zagrożeń jakie czyhają na słupecką lecznicę. Po jego lekturze odezwali się do nas związkowcy działający w SP ZOZ Słupca. Trudno jest im się zgodzić z kilkoma opiniami dyrektor Iwony Wiśniewskiej. Katarzyna Broniszewska ze związku zawodowego pielęgniarek i położnych w SP ZOZ Słupca mówi, że rozumie oburzenie środowiska pielęgniarskiego, gdy słyszy, że środki, które ministerstwo dało pielęgniarkom, powodują zadłużanie słupeckiego szpitala i utratę płynności finansowej placówki .

Zdaniem dyrektor szpitala w Słupcy, niebezpieczeństwem dla lecznicy będą podwyżki dla pracowników. – W ubiegłym roku poprzedni minister dał pielęgniarkom po 400 złotych podwyżki, teraz jest już to 800 złotych. Środki z NFZ są imiennie przekazywane na każą pielęgniarkę i nie są to dodatkowe pieniądze, tylko te, które były dotychczas do dyspozycji.

Umniejszyły nam te pieniądze możliwość np. zapłacenia nadwykonań – martwi się Iwona Wiśniewska.

Jej zdaniem blokuje to płynność finansową szpitali, bowiem placówki najpierw muszą wypłacić te pieniądze, a zapłata za faktury spływa po dwóch tygodniach. Iwona Wiśniewska uważa, że pozostałe grupy, czyli m.in. diagności laboratoryjni, technicy, rentgenowcy, kierowcy też chcieliby więcej zarabiać i rodzi to konflikty w zespole.

– W jednej karetce jedzie pielęgniarka, która dostała więcej pieniędzy, a obok niej ratownik medyczny, który takich środków nie dostaje. Przez to w naszym szpitalu podtrzymany jest spór zbiorowy. Związki mają prawo wezwać mediatora, ale na razie czekają – informowała dyrektor Wiśniewska kilka tygodni temu, podczas komisji budżetu Rady Powiatu Słupeckiego.

Pojawił się nowy projekt ustawy o minimalnym wynagrodzeniu w podmiotach leczniczych, które określają wszystkie grupy zawodowe. Iwona Wiśniewska mówi, że jeżeli za zapisami tej ustawy nie pójdą dodatkowe środki, to ucierpią na tym finanse szpitala.

– Będziemy zmuszeni podnieść wynagrodzenia każdej grupie zawodowej pracującej w szpitalu. To ogromne obciążenie finansowe i jeżeli nie pójdzie za tym dodatkowe finansowanie to możemy stracić płynność. Na pewno to będzie miało odzwierciedlenie w stracie finansowej – mówi Wiśniewska.

Dyrektor szpitala zauważa, że podniesienie od 1 stycznia 2017 roku minimalnej płacy także odbije się na finansach lecznicy.

– Widzimy to przy współpracy z firmami zewnętrznymi świadczącymi nam usługi. Np. firma sprzątająca dała nam wypowiedzenie. To 50 osób, które zarabiają minimalne wynagrodzenie, a to różnica w płacy ok. 400 złotych na osobę. W listopadzie będę zmuszona ogłosić przetarg na te usługi i na pewno stawka takiej firmy będzie już dużo wyższa. – Przychody nie będą wyższe, a koszty nam rosną – mówi Iwona Wiśniewska.

To jest kwota brutto brutto

Katarzyna Broniszewska ze związku zawodowego pielęgniarek i położnych w Słupcy twierdzi, żeby wytłumaczyć jakie to środki są przeznaczone na wynagrodzenie pielęgniarek i położnych z Ministerstwa Zdrowia trzeba cofnąć się trochę w czasie.

– Środowisko Pielęgniarek i Położnych wiele razy mówiło o swoim niezadowoleniu, jeżeli chodzi o wysokość zarobków. Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych wielokrotnie podejmował na ten temat rozmowy z ministrem, były manifestacje, protesty, spory zbiorowe. Efektem rozmów ministra zdrowia ze związkami było rozporządzenie z września 2015 roku w sprawie ogólnych warunków umów o udzielenie świadczeń opieki zdrowotnej. Słowa, które padły 10 września 2015.r z ust byłego ministra Mariana Zembali wróżyły wielkie nadzieje, że wreszcie środowisko pielęgniarek i położnych będzie godnie zarabiać

W świat poszła informacja: pensje pielęgniarek i położnych w ciągu najbliższych czterech lat wzrosną o 1600 zł. Problem w tym, że wszyscy uwierzyli, że teraz pielęgniarki i położne będą zarabiać o 1600 zł więcej. A to bzdura! To kwota brutto, więcej – to kwota brutto brutto! – mówi Katarzyna Broniszewska. Brutto, brutto? Co to w ogóle znaczy? Katarzyna Broniszewska mówi, że to nie jest błąd. To określenie, którego używa się m.in. przy finansowaniu różnych projektów ze źródeł europejskich.

Kwota brutto brutto oznacza, że wliczono w nią nie tylko koszty składek ponoszonych przez pracownika, ale także pracodawcę. – To oznacza, że z 400 zł, które przekaże szpitalowi NFZ, my dostaniemy ok. 230 zł na rękę. Czyli finalnie byłoby to 230 razy cztery to 920 zł, a nie 1600 zł. Prawda, że to znacząca różnica? Niestety, tego głośno nikt nie mówi – mówi przedstawicielka związku zawodowego pielęgniarek i położnych.

Katarzyna Broniszewska tłumaczy nam, że kwota 400 zł. brutto brutto to pieniądze przeznaczone na wzrost wynagrodzenia dla pielęgniarek i położnych i musi ona być przeznaczona przez dyrektora placówki wyłącznie na ten cel (a nie np. na nowe łóżka czy pensje dla lekarzy, lub też nowe zatrudnienia). Jednak to dyrektor placówki decyduje, po konsultacji ze związkiem zawodowym zrzeszającym wyłącznie pielęgniarki i położne na terenie zakładu, w jaki sposób podzielić tę kwotę oraz w jaki sposób przekaże pielęgniarkom w swoim oddziale.

– Jeśli w danym zakładzie nie ma związku zawodowego dyrektor jest zobowiązany spytać o opinię okręgową izbę pielęgniarek i położnych i dopiero po konsultacji z nią podjąć decyzję. Jeśli konsensus nie zostanie osiągnięty dyrektor, musi podzielić pieniądze równo między wszystkimi zatrudnionymi pielęgniarkami i położnymi – mówi Broniszewska.

Pielęgniarki oburzone

Środki na podwyżki dla pielęgniarek są przekazywane z Ministerstw Zdrowia do każdego oddziału NFZ. Do 1 sierpnia dyrektor Wiśniewska musiała sporządzić informacje do NFZ o liczbie pielęgniarek i położnych . Na podstawie tej ilości NFZ przekazuje pieniądze dyrektorom placówek. Następnie związek zawodowy pielęgniarek i położnych sporządza porozumienie na podstawie, którego wypłacane są środki. Katarzynę Broniszewską pytamy, czy podwyżki dostają tylko pielęgniarki zrzeszone w Ogólnopolskim Związku Zawodowym Pielęgniarek i Położnych?

– To nieprawda. Uprawnione do wzrostu wynagrodzeń są wszystkie pielęgniarki i położne zatrudnione u świadczeniodawców mających zawarty kontrakt z NFZ, a zatem prawo do uzyskania tych podwyżek mają również pielęgniarki i położne w ogóle niezrzeszone, a także zrzeszone w innych związkach zawodowych np. w NSZZ SOLIDARNOŚĆ. Podwyżki mają prawo uzyskać również pielęgniarki i położne zatrudnione na podstawie umów cywilno – prawnych. OZZPiP prowadził negocjacje dla całej grupy zawodowej pielęgniarek i położnych, a nie tylko dla swoich członków – mówi przedstawicielka związku zawodowego.

Przedstawicielka związku zawodowego pielęgniarek i położnych mówi, że doskonale rozumie oburzenie środowiska pielęgniarskiego i położniczego, gdy słyszy, że środki te powodują zadłużanie szpitala i utratę płynności finansowej placówki.

– Pół żartem można zapytać co by było, gdyby nie było w szpitalu pielęgniarek i położnych? Pacjenci nie mieliby opieki, a to najgorsze, co nas wszystkich może spotkać. Ale z drugiej strony może wówczas dyrekcja byłaby zadowolona. Nie będzie pielęgniarek i położnych nie będzie problemu finansowego. Ciągle słyszymy, że to przez nasze środowisko szpital upada, traci płynność finansową. Najgorsze zło przypisuje się naszej grupie zawodowej – mówi Katarzyna Broniszewska.

Jak udało się nam dowiedzieć, to jeszcze nie wszystkie zobowiązania jakie ma dyrekcja wobec pielęgniarek i położnych. – Do końca roku dyrektor musi wypłacić nam trzecią ratę z porozumienia dotyczącego wzrostu kontraktu za lata 2011-2012. – Boję się, że znowu usłyszymy, że stracimy płynność finansową, albo, że będziemy współodpowiedzialne za upadłość placówki. Nic bardziej mylnego – mówi Katarzyna Broniszewska.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

....