10 lutego 1940 – deportacja

70 lat temu…
To był czarny, okrutny dzień dla SYBIRAKÓW – „niebezpiecznych wrogów władzy radzieckiej” – którzy po niezwykłych przeżyciach, trudnej do szczegółowego opisu tułaczce na wygnaniu, po drugiej wojnie swoje miejsce znaleźli w grodzie nad Meszną: Józef Brzeziński (rocznik 1936, s. Władysława; z Bortnicy pow. Dubno woj wołyńskie, deportowany został do obw, Archangielsk, rej. Kotłas, sierociniec w Stawropolu), Leokadia Górska (r. 1931, z domu Kaleta, c. Józefa; z miejscowości Koniuchy, pow. Brzeziany, woj. tarnopolskie, deportowana została do obw. Irkuck, rej, Zima, Chazan), Walenty Herian (r. 1916, ur. w miejscowości Wielmoża, pow. Olkusz, woj, kieleckie; s. Walentego…

Z miejscowości Kulawa woj. lwowskie deportowany został do Krasnojarskiego Kraju – Pryiskowangarz, poczta Jerude), Bronisława Kwitowska z domu Stelmaszek (r. 1924, ur. w miejscowości Iwanie woj. wołyńskie, c. Romana, z Dubna deportowana została: obw. Archangielsk rej. Wierchna Tojma – Tojma; Kazachstan, obw. Dżambuł, kołchoz Bezczildzik), Zygmunt Michalski (r. 1929, ur. w Nowej Polanówce, woj. wołyńskie, s. Andrzeja; z Dużych Szpaków w pow. Równe, deportowany został do obw., Archangielsk – Reczuszka, Kazachstan – Szczucinek), Zofia Pocztarek z domu Dżumak (r. 1926, ur. w Stanisławowie, c. Franciszka; z Rosólna deportowana została do obw. Orenburg (Czkałow), rej, Kwarkieno – Prijsk – Ajdyrka), Stanisław Pokrop (r. 1930, s. Bernarda; z Łanów w woj. wołyńskim, deportowany został do obw., Archangielsk, rej. Kotlas – Kopyłowo… później Armia gen. Berlinga – Syn Pułku), Zofia Walczak z Brzezińskich (r. 1933, ur. w Dubnie, c. Stanisława, z Bortnicy w woj. wołyńskim, deportowana została do obw. Archangielsk, rej. Kotłas – sierociniec w Stawropolu), Barbara Wawrzyniak z Zielińskich (r. 1936, c, Antoniego; z miejscowości Morany w woj, poleskim, deportowana została do obw. Irkuck, rej., Tajszet – Gornoje – Udacznoje) i… Julian Ziarno (r. 1930, ur. w Wolicy Drewlańskiej , woj. lwowskie; do 1946 na zesłaniu; od maja 2000 roku mieszka w Słupcy).

– W mroźną, zimową noc, było już dobrze po północy, trudno powiedzieć która była godzina… Czwarta czy piąta nad ranem., 10 lutego 1940 roku, usłyszeliśmy silny łomot do drzwi i okiennic, kolbami karabinów… Po chwili złowieszczy okrzyk: odkrywaj – otwieraj. Zerwani ze snu tym nagłym stukotem, wszyscy przerażeni zbiegliśmy się do jednego pokoju, gdzie spali rodzice. Po krótkim czasie, tato otwiera drzwi, wpadają do mieszkania złoczyńcy… Na czele z komandirem, w skórzanej czarnej kurtce, naganem w ręku. Za nim dwóch w szynelach, z karabinami ze sztykiem (bagnetem). Ojca od razu postawili w kącie izby i pilnowało go tych dwóch sołdatów, aż przyszedł ten w skórzanej kurtce i kazał odstupić (odejść). Było z nimi jeszcze z pięciu cywili, z czerwonymi opaskami na ramieniu.

Byli to miejscowi Ukraińcy. Ten w skórzanej kurtce i pozostali jego pomocnicy rozbiegli się po całym domu. Plądrowali też na strychu, zapewne szukali broni. Broń w tym domu oczywiście była… dobrze ukryta. Ociec nasz należał do organizacji strzeleckiej, był jednym z jej przywódców… Po sprawdzeniu każdego zakamarka, ten w skórzanej kurtce – już bez nagana w ręku – stanął pośrodku izby, z gestem pana życia i śmierci, wyciągnął zza pazuchy świstek papieru wyczytując nas wszystkich po nazwisku i imieniu, a następnie rozkazał: sobirajcieś – – ubierać się i spakować po 20 kg na osobę, za pół godziny wychodzić…

Przed domem czekają na was sanie. Było nas pięcioro dzieci, najstarszy w rodzeństwie ja: 9 lat, 3 miesiące i 12 dni, Stefan – 6 lat, Eugeniusz – 3 lata i 4 miesiące, siostra Kazimiera – 2 lata i 3 miesiące i najmłodsza Ludwika… Rodzice i Babcia w pośpiechu ubierają dzieci, ja ubrałem się sam. Po czym pakują najpotrzebniejsze rzeczy, trochę żywności… Pomagali nam w tym i sołdaci, i też Ukraińcy… Po krótkim czasie wyprowadzają nas z domu, każą siadać na sanie.. Tu konsternacja, były to nasze konie, i nasze sanie, zrabowane nam kilka miesięcy temu, w czasie rozkułaczania, woźnicą był miejscowy Ukrainiec, znany nam z ubiegłych lat jako wyrobnik…

Zachowywał się raczej przyjaźnie, pomagał ładować pakunki. Ruszamy pod konwojem – pisze w 120-stronicowym (rękopis) PAMIĘTNIKU SYBIRAKA Julian Ziarno (część opublikowaliśmy w naszym tygodniku). Wspomnienia: Stanisława Pokropa i Barbary Wawrzyniak w: SYBIRACKIE LOSY ZESŁAŃCÓW REGIONU KONIŃSKIEGO (Konin, 1999, wydanie drugie – rozszerzone; s. 147-152 i 174 – 197).

  • at 11:19
    Permalink

    Wydaje mi sie, ze Pani Barbara Wawrzyniak ma na mysli Posiolek Udacznyj, nie Udacznoje.
    Niedawno Udacznyj, obw. Irkutsk stal sie slawny w zwiazku z odkryciem ta duzych zloz diamentow. Szkoda, ze nasie zeslancy nie wiedzieli o tym….
    Pozdrowienia,
    Lidia Legun

    Reply
  • at 23:58
    Permalink

    Pani Bronislawa Kwitowska to byla sasiadka moich rodzicow. Moja Babcia trzymala ja do chrztu w Dubnie. Jesli ktos zna pania Bronie to prosze powiedzic jej ze znajomi z Anglii ja pozdrawiaja.

    Reply
    • at 15:39
      Permalink

      W nawiązaniu do wpisu „anny” – jestem wnukiem p. Bronisławy Kwitowskiej (moją mamą jest Wadzia – córka Broni). Chciałbym spytać o nazwisko pani rodziców i pani babci (trzymającej do chrztu). Babcia wspominała wielokrotnie o znajomych z Dubna, którzy po wojnie wyjechali do Anglii. Jeśli trafi do Pani ta odpowiedź to pragnę wraz z całą rodziną powiedzieć, że nasza Bronia obchodzić będzie 90-lecie ciesząc się dobrym zdrowiem. Dziękując za pozdrowienia dla Bronisławy serdecznie pozdrawiamy i wszystkiego dobrego.

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

....