Zmarł Andrzej Żupan – znany słupecki rzemieślnik

Andrzej Żupan urodził się 5 września 1951 roku w Sławnie. Był synem Józefa i Danuty z Dąbrowskich (nauczycielka geografii w Strzałkowie). Był mistrzem w zawodzie ślusarz-spawacz. Od 11 maja 1984 roku prowadził w Słupcy zakład ślusarski. Siedziba jego firmy mieści się przy Placu Szkolnym 18.

Był znanym i uznanym rzemieślnikiem. Dorabiał klucze i naprawiał zamki w drzwiach do mieszkań, szaf, a nawet samochodów. Naprawiał także… rowery, czego sam doświadczyłem. Nie odmówił pomocy nikomu, a proszony był o nią w dni powszednie i święta, wcześnie rano, wieczorem, a niekiedy i w nocy. To co robił, robił nie tylko dla zarobku, to było wręcz jego powołanie, pasja. Potrafił naprawić prawie wszystko, taka „złota rączka”. Był człowiekiem chłonnym wiedzy o świecie i ludziach. Codziennie rano na jego biurku w warsztacie przy Placu Szkolnym musiały być gazety, które wertował w szczegółach i komentował na gorąco wydarzenia dnia, przy kubku kawy, którą najczęściej parzyła i przynosił do biura żona Maria zwana przez niego Marylą. Prasówka była rytuałem, w którym brał udział także wspierający go w pracach biurowych szwagier Kuba (Kazimierz) Kanafa, do czasu kiedy sam odszedł z tego świata.
Śp. Andrzej był miłośnikiem zwierząt. Czasami jego „wilczury” odwiedzały go w warsztacie, a gdy już były psimi seniorami, towarzyszyły swojemu panu śpiąc w warsztacie na miękkim materacu.

W pracy na miejscu wspomagała go żona, która po zakończeniu aktywności zawodowej (pracowała m.in. w Izbie Rzemieślniczej w Poznaniu, w Biurze Pełnomocnika Izby na województwo konińskie jako starszy inspektor – specjalista) została także współwłaścicielką firmy.

Kilka lat temu dopadł go udar, do zdrowia już nie wrócił, prowadzenie firmy przejęła żona.

Andrzej Żupan zmarł 9 lipca. 13 lipca spoczął na słupeckim cmentarzu św. Krzyża. W żałobie i smutku pogrążył żonę, córkę z mężem, wnuka i wnuczkę, siostrę oraz całą rodzinę. Andrzej, nie ma co ukrywać, znaliśmy się i lubiliśmy. Odpoczywaj w spokoju.

„Odszedłeś cicho bez słów pożegnania, Tak jakbyś nie chciał swym odejściem smucić… Tak jakbyś wierzył w godzinie rozstania, Że masz niebawem z dobrą wieścią wrócić” (ks. Jan Twardowski)

Najbliższej rodzinie składamy wyrazy głębokiego współczucia.

Władysław Filipczak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

....