To nie był zamach na wójta

Finał sprawy ostrzelania domu
Prokuratura Rejonowa w Słupcy ustaliła już okoliczności sprawy „ostrzelania” domu wicewójta gminy Orchowo. Jak się okazuje – to był czysty przypadek. Pocisk wystrzelony był z broni palnej, lecz nikt nie miał złego zamiaru wobec wójta i jego rodziny.

Z opinii biegłego balistyka wynika, że pocisk rykoszetem trafił w okno, w które nikt nie celował. Nabój odbił się prawdopodobnie od mocno zamarzniętej ziemi, a dolatując do okna nie miał zbyt wielkiej siły.

Jak twierdzi prokurator Marek Kosmalski: „Pocisk nawet skóry by nie przebił.” Nabój pochodził z broni myśliwskiej, a jej właściciel był na legalnym polowaniu. Myśliwy – jeden z sąsiadów wójta, był na ambonie w lesie, a jedna z kul odbiła się od podłoża. Nieszczęśliwy wypadek skończył się jedynie wybitym oknem. Po sprawdzeniu wszystkich okoliczności wykluczono znamiona przestępstwa, a myśliwy nie ukrywał, że to on był „sprawcą”.

Jak mówi prokurator Kosmalski: „W sprawę wchodziła broń palna, dlatego dobrze, że udało się wszystko ustalić. W kontekście tych wiatraków w Orchowie cieszymy się, że jednoznaczna opinia wykluczyła znamiona przestępstwa.”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.