Wywiad z autorką „Uwikłanej” Darią Pauliną Bączkiewicz o książce, o której powinno być głośno

Jesteś bardzo młodą osobą, a już masz na koncie własną powieść. Pisanie nie jest czymś nowym dla Ciebie. Powiedz kilka słów, jak to się zaczęło?
Zgadza się. Zawsze było we mnie przekonanie, że napiszę książkę. Sądzę, że wynikało to faktu, że potrafiłam odnaleźć się w tej dziedzinie. Skończyłam Uniwersytet Szczeciński na kierunku Dziennikarstwo i Komunikacja Społeczna studiami licencjackimi. Wybraną specjalizacją była szkoła reportażu. Od razu potem przyszedł czas na studia magisterskie. Tym razem wybrałam Kulturoznawstwo ze specjalizacją medialną. Nie brakło mi również czasu, aby poświęcić się swojej pasji, o której nigdy nie potrafiłam zapomnieć i kształcić warsztat aktorski. Działania artystyczne od zawsze są ważnym aspektem mojego życia i rozwoju. Można powiedzieć, że pisanie, tworzenie w tej dziedzinie było również obecne w nim od kilku lat. Cieszę się, że mogłam zdobywać wiedzę, by potem ją w sobie poszerzać. Jednak tu chciałabym zaznaczyć, coś o czym często zapominamy. Kompletnie czymś innym jest napisanie, zredagowanie na studiach tekstu, przeprowadzenie wywiadu, stworzenie reportażu, a napisanie książki.

Jaka dla Ciebie, jako autora jest to różnica? Czy to także trudność?

Cieszę się, że padło takie pytanie. Całe życie uczymy się. System nauczania od najmłodszych lat narzuca nam pewne reguły. Dla mnie przede wszystkim jest to inny wymiar odpowiedzialności, jeśli mówimy o pisaniu w pojęciu tworzenia czegoś, co wypływa z nas samych. Mamy do czynienia z czymś znacznie rozbudowanym. Przecież nie możemy porównać tego do sposobu pisania prac, który towarzyszy nam na ścieżce edukacji. Proces pisania książki jest kompletnie inny. Rodzi się w nas wewnątrz, a przynajmniej moim zdaniem powinien, a nie z obowiązku otrzymania oceny, potwierdzającej zaliczenie przedmiotu, gdzie dopiero się tego uczymy. Wówczas jest to w pewien sposób mechaniczne, ponieważ narzucone odgórnie. Nie powinniśmy w tak na to patrzeć. Przede wszystkim mamy różnicę działania. Podstawą są nie tylko okoliczności, sposób kreowania, ale także intencjonalność i odpowiedzialność za słowo, które wyznaję. Na pytanie o trudność – mogę odpowiedzieć bazując na swoim doświadczeniu, ponieważ nie znam odpowiedzi uniwersalnej. Nie było to dla mnie trudne. Po prostu myślę, że mam tę umiejętność i w połączeniu z pomysłami, które się pojawiły bez problemu zaczęłam tworzyć fabułę.

Skąd pomysł na takie imię dla głównej bohaterki?
Tworzyłam tę historię mając na uwadze szacunek dla odbiorcy i dałam mu możliwość użycia własnej wyobraźni. Nie chciałam, aby imię było podpowiedzią dla czytelnika, sugestią, skąd może pochodzić główna bohaterka powieści. Dałam jej imię, wykreowałam tło i pozwoliłam, aby odbiorca skoncentrował się na niej. Wszedł w historię bez wstępnej możliwości tworzenia interpretacji, zanim pozna ją sam.

Co było inspiracją do stworzenia książki?
Zmieniająca się rzeczywistość w związku z pandemią. Obserwacja ludzi. Prezentacja tego, co tak dla nas cenne – informacji. Zaczęłam dostrzegać pewne realne zagrożenia i tematy, których nikt nie poruszał. Pandemia to nie tylko stresujący czas ze względu na restrykcje i ograniczenia. Spojrzałam na to szerzej i zdałam sobie sprawę, ile jest ważnych aspektów, które w ogóle nie są poruszane. Ograniczenie wolności, swobody nie jest czymś wpisanym w naturę człowieka, a to niesie za sobą wiele frustracji już na samym początku i wreszcie – niebezpieczeństw, zachowań, podatności na manipulacje. To wszystko w moich oczach zaczęło obierać niepokojący kierunek i nasilenie. Zwizualizowałam sobie rzeczywistość, w jakim kierunku zmierza i do czego może doprowadzić. Myślami wyprzedziłam niektóre następstwa, czego dałam wyraz w powieści. Jest to oczywiście kreacja, ale w mojej książce zawarta jest intencja i mam nawet przekonanie, że wartość.

Odnoszę wrażenie, że bohaterce powieści powierzono jakieś zadanie. Nie jest to efekt przypadku.
Literatura od wieków ma spełniać określone funkcje. Ma nas ubogacać, uwrażliwiać, dawać rozrywkę, ale także możliwość przeniesienia nas w inny świat. Oczywiście jej kierunek poprzez wielość pozycji na rynku zmienia się. Ja jednak chciałam uwydatnić coś w opowieści o głównej bohaterce. Dlatego już w chwili kiedy ją widzimy, w tej historii po raz pierwszy, chciałam, aby odbiorca mógł wskoczyć w te konkretne okoliczności. Bez analizowania, co było wcześniej. Ona pojawia się i okazuje się, nagle, że wszystko wygląda zupełnie inaczej, niż mogliśmy zakładać. Dla mnie ważny był również kontekst i odpowiednie nasycenie środkami wyrazu.

Kim może być dla odbiorcy Maureen?
Dziękuję, ponieważ to pytanie wynika z uwagi. Sądzę, że może być osobą, która poprzez poznawanie jej sprawi wrażenie, że jest w jakiś sposób nam bliska. Jest w niej pewien realizm. Chciałam, aby oprócz tego, że jest to postać fikcyjna, zawierała w sobie pierwiastek ludzki. Dałam jej głos w głębszym tego słowa rozumieniu. Dlatego może być bohaterką, która okaże się kimś, kogo tak naprawdę znamy. Z kolei okoliczności będące tłem i tym samym wystawieniem jej na próbę, są przestrzenią, aby czytelnik mógł obserwować, jak poradzi sobie będąc w takim, a nie innym położeniu i mógł wyciągać wnioski.

Skąd pomysł na tytuł i okładkę?
Chciałam, aby zaintrygował i wzbudził emocje, tym samym nie pozostawiał możliwości bycia obojętnym. Tytuł, jest krótki, ale przecież niemalże od razu nasuwa kolejne pytania: „W co uwikłana?”, „Dlaczego?” „Z czyjego powodu?”, „Czy jest uwikłana w coś z własnej winy lub może…” Właśnie. Dokładnie o to chodziło, aby odbiorca szukał.
Już na samym etapie tworzenia miałam konkretną koncepcję. Chciałam, aby treść była spójna z okładką i słowami, które będą przypisane do tej książki. Jednocześnie, pozostawiłam czytelnikowi możliwość kierowania się wyobraźnią. Okładka to ważny element graficzny, na który zwracamy uwagę. Kierujemy się przecież również tym, co widzimy. Dokonujemy wyborów i ocen już na samym etapie patrzenia. To często pierwsze wrażenie, które później jest uzupełniane innymi elementami. Zależało mi na tym, aby była w niej tajemniczość. Dlatego widzimy tylko zarys twarzy. Nie wiemy, gdzie znajduje się ta postać, w jakiej pozycji jest. To wszystko tworzy kontekst i sens. Wpisałam w nią też pewną symbolikę. Także w tym wypadku lead musiał być dopełnieniem i poparciem do pozostałych elementów prezentowanych treści. Cieszę się, że wraz z wydawnictwem miałam możliwość kreowania mojej pracy i nadawania jej kierunku.

Co możesz powiedzieć o bohaterce książki?
Nie będę zdradzać fabuły, ponieważ zależy mi, aby to odbiorca odnalazł w niej sedno. Historia została już stworzona, pozwólmy żyć książce, a czytelnikowi dajmy możliwość do chwili zatrzymania się i refleksji. Maureen jest barwną postacią. Wielowymiarową i ma znaczenie. Chciałam, aby w chwili, kiedy czytelnik się z nią styka miał możliwość poczucia czegoś i podjęcia próby wyobrażenia sobie, jakie mechanizmy rządzą człowiekiem, w jaki sposób postrzegamy, reagujemy i jak działamy.

Brzmi poważnie i ciekawie. Czym różni się twoja książka?
Chciałabym, aby została tak odebrana. Jak już wcześniej powiedziałam – całokształt ma dać pewien obraz. Dlatego tytuł, okładka i wszelkie hasła, które się na niej pojawiają nie powinny być przypadkowe, jeśli mamy uzasadnienie.
Myślę, że różni się już na samym wstępie sposobem prezentowania tej konkretniej rzeczywistości z książki. Językiem, stylem, psychologicznymi opisami, które mają pomóc odbiorcy zrozumieć, a najlepiej poczuć pewne stany, emocje, dać mu oparcie, że w takich sytuacjach nie jest odosobniony. Odpowiednim nasyceniem tego, na co powinien zwrócić uwagę. Kontrowersją. Tu z kolei może pojawić się pewna trudność dla odbiorcy. Mam nadzieję, że zostanie dostrzeżony kolejny aspekt: – „Uwikłana” różni się swoim charakterem, a jednocześnie jest w nim coś ważnego i mój szacunek do odbiorcy, w pojęciu zdolności postrzegania więcej, zachęcenia go, aby otworzył się. Nie spłycał treści i spróbował skierować swój odbiór na to, co jest w tej książce istotne.

Dziękuję za rozmowę.
Dziękuję również Panie Redaktorze.

Z pisarką Darią Pauliną Bączkiewicz
rozmawiał Redaktor Władysław Filipczak.

Więcej o książce znajdziecie na stronie księgarni internetowej PWN, a także pod tym linkiem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *