W Kraśnicy wał przerwany!

Jolanta Jackowska przy przerwanym przewale
Jolanta Jackowska przy przerwanym przewale

Gmina Golina w stanie zagrożenia powodziowego
W sobotę (22.05) około godziny 16:00 woda przerwała przewał wybudowany w miejscowości Kraśnica (gmina Golina). Woda z dość szybką prędkością wtłacza się w dolinę i zalewa okoliczne tereny. Najbardziej zagrożone są Węglewskie Holendry i Kolno.

Pierwszą trudnością z jaką zmagali się mieszkańcy Węglewa to uszkodzony przez bobry wał. Nawożono worki z piaskiem, żeby podwyższający się stan wody nie zagrażał pobliskim mieszkańcom. W sobotę od samego rana wspólnymi siłami służby ratunkowe i mieszkańcy pracowali, aby dokładnie zabezpieczyć newralgiczne miejsca, w których mogło dojść do katastrofy.

Najgorzej było w miejscowości Kraśnica, gdzie wszyscy liczyli się z tym, że przewał może nie wytrzymać naporu wody. Strażacy próbowali podwyższyć go workami z piaskiem, lecz około godziny 16:00 wszystkie prace zdały się na nic. W kilka chwil powstała kilkumetrowa wyrwa, przez którą woda cały czas wtłacza się na tereny pól uprawnych, łąk i lasów, a zmierza w kierunku Węglewskich Holendrów i Kolna.

Jak mówi mieszkanka Kraśnicy Jolanta Jackowska, która posiada ziemie tuż za przewałem: „Zboże, ziemniaki, łąka, tego już nie odzyskamy. 12 hektarów naszej ziemi jest tutaj, wszystko pod wodą. Dom jest ważniejszy niż pole. Najgorzej jest w Kolnie i Węglewskich Holendrach. Od soboty około 16 godziny jak przerwało wał jest najgorzej. To był moment, ludzie pracowali, zabezpieczali wał workami, ale nic nie dało. My mieszkamy na górce to mamy „luksus”. Najważniejsze, żeby po powodzi ludzie wrócili i mieli z czego żyć.”

„- W Kraśnicy nie jest jeszcze tak źle, bo wieś jest raczej na górce. Domostwa nie są zagrożone. Straty będą straszne. Na bieżąco sprawdzamy jak wygląda sytuacja na wałach. Szkody na pobliskich wsiach mogą być naprawdę ogromne.” – dodaje radny z Kraśnicy Stefan Szczepaniak.

W Węglewskich Holendrach mieszkańcy cały czas obserwują sytuację na wale przeciwpowodziowym. Wszyscy mają nadzieję, że woda nie podniesie się już więcej.

Jak mówi radny Marek Wieczorek: „Najgorszą sytuację mają państwo Sucharscy w Węglewskich Holendrach, gdzie woda się przedziera przez drogę dojazdową do nich. Przepusty były udrożnione, ale ilość wody się zwiększała. Państwo Sucharscy są zmartwieni, mają 75 sztuk bydła, z czego 30 sztuk krów dojnych i problem będzie z odbiorem mleka i z dostarczeniem paszy. Sytuacja z dnia na dzień się zmienia. Fala kulminacyjna ma przyjść koło wtorku, miejmy tylko nadzieję, że nie będzie zbyt duża.”

Państwo Sucharscy, którzy swoje gospodarstwo prowadzą od dwóch pokoleń, nie mogą uwierzyć w to co się dzieje. Dla nich każda powódź jest inna, a w każdej chwili woda może im zabrać dorobek życia. Droga dojazdowa do p. Sucharskich jest już całkowicie nieprzejezdna, jedyny dojazd do nich to droga wałem przeciwpowodziowym. Tą drogą poruszać się mogą jedynie samochody osobowe i ciągniki, bo żaden samochód transportowy nie przejedzie w lesie.

Jak mówi ze łzami w oczach Stanisław Sucharski „Ja mam duże gospodarstwo. Trudno jest mi się wypowiadać. Jest 75 sztuk bydła. Po mleko nie przyjadą już na pewno i będziemy mieli problem co z tym zrobić. Do wody spuścić nie można, bo kwas mlekowy może wodę zatruć. Droga jest już rozmyta, woda cały czas większa. Gospodarstwa może nie zaleje, ale z dojazdem już mamy problem. Do Węglewa dojechać możemy tylko ciągnikiem, ale droga jest w coraz gorszym stanie bo woda powymywała już żwir. Jak tak dalej pójdzie to nie wiem co będzie z naszym gospodarstwem.”

O komentarz do trudnej sytuacji w gminie poprosiliśmy burmistrza Tadeusza Nowickiego: „Jesteśmy w stanie podwyższonej gotowości. W sobotę ogłosiłem alarm powodziowy. Jest zakaz wjazdu w tą strefę zagrożenia, żeby okoliczni mieszkańcy nie przeszkadzali w akcji patrolowania czy umacniania wałów. Mieliśmy spotkanie zespołu zarządzania kryzysowego na którym omówiliśmy aktualną sytuację zagrożenia. Była również ewakuacja kilku osób, do których dojazd mógł być utrudniony, przez co te osoby musiały opuścić swoje posesje. W akcje włączyła się straż, policja, sołtysi. W większości każdy mówi, że przeżył ileś powodzi i na teren budynków woda nie wchodziła, ale niektórzy postąpili już w miarę rozsądnie, że dzieci przeniosły się do rodziny, a w domu został tylko gospodarz. Czekamy na rozwój sytuacji.”

Zbiornik Jeziorsko zwiększył zrzut wody do prawie 400 m3/sek. W nocy z niedzieli na poniedziałek zarządzono kolejną ewakuację mieszkańców Węglewskich Holendrów. Zagrożone są również Bobrowo i Myśliborskie Holendry.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.