Niewykorzystana szansa dyrektora MDK

Jarosław Dębski
Jarosław Dębski

Biedny dom kultury wydaje krocie na reklamę
Ponad rok temu dyrektorem Miejskiego Domu Kultury w Słupcy został Jarosław Dębski. Trzeba przyznać, że bardzo dziwnie wygląda jego zarządzanie słupecką placówką. Wiadomo, że na kulturę środków zawsze brakuje. Jednak słupecki MDK zamiast zajmować się porządną organizacją imprez, wydaje swoje niewielkie środki na reklamę w zaprzyjaźnionej z nią firmie.

SPRAWOZDANIE PRAWDĘ CI POWIE
Kilka tygodni temu podczas sesji absolutoryjnej burmistrz przekazał “specyfikację wydatków” w formie materiałów pisemnych. W sprawozdaniu z wykonania budżetu w 2009 roku przeczytaliśmy, że na usługi reklamowe MDK wydał 149,85 zł. a na wykonanie plakatów, ulotek, tablic informacyjnych i banerów aż 7.171,98 zł.

Skądinąd wiemy, że pieniądze te w dużej mierze trafiają do firmy reklamowej mocno zaprzyjaźnionej ze słupeckim samorządem i podległymi mu instytucjami. Ale postanowiliśmy to sprawdzić. Spytaliśmy dyrektora MDKu, jakie firmy wykonywały te usługi, czy był ogłoszony na nie przetarg lub czy wysłano choćby zapytania cenowe w tej sprawie. Mimo, że pilnie poprosiliśmy Jarosława Dębskiego o odpowiedź trafiła ona do redakcji dopiero po kilkunastu dniach.

„Przy wymienionej kwocie za usługi reklamowe nie obowiązuje przetarg (dotyczy zamówień powyżej 14. tysięcy euro). Firma, która je realizuje, jest jedyną w Słupcy dysponującą drukarką wielkoformatową” – poinformował nas dyrektor Dębski.

Tak więc nasze przypuszczenia potwierdziły się i zlecenia trafiają prosto z MDK-u do tej “jedynej” firmy, bo nikt w Słupcy podobno nie dysponuje odpowiednim sprzętem. Ciekawe skąd ta pewność, skoro MDK nie robiło żadnego rozeznania w tej sprawie. Jeśli nawet na miejscu ktoś nie wykonuje określonej usługi, to wcale nie oznacza, że w okolicy nie ma żadnej firmy, która by się nie uporała z takim ,,nietypowym zamówieniem”.

„Nikt mnie nie pytał o możliwość drukowania materiałów reklamowych dla domu kultury. Podejrzewam, że byłbym w stanie zaproponować bardzo konkurencyjną cenę” – mówi Zdzisław Wyszyński właściciel firmy “Reklama” Wyszyński.

Być może jednak do niego zapytania nie wysłano, by nie być posądzonym o fakt, że radny wykonuje prace dla budżetówki. Jednak do innej firmy również takiego zapytania nie wysłano. Artur Robak z popularnej na słupeckim rynku firmy reklamowej “Graf Art” powiedział nam w rozmowie telefonicznej, że sam nie ma co prawda takiej drukarki, ale współpracuje z wieloma firmami, które takie usługi dla niego świadczą i wcale nie muszą to być gorsze oferty niż te złożone przez firmę ze Słupcy.

ZADŁUŻONA KULTURA – BEZ DŁUGÓW
Z informacji sporządzonej dla Urzędu Miasta wynika, że MDK ma prawie 24 tysiące długu. Czego dotyczą te zobowiązania? Okazuje się, że niczego.

Zdaniem dyrektora Jarosława Dębskiego pytanie takie może wynikać jedynie z błędnej interpretacji sprawozdania: „MDK nie posiada żadnego zadłużenia. Kwota na dzień 31 grudnia 2009 roku to zobowiązania wymagalne (ponad 7 tys. zł) i niewymagalne (pozostała). Zobowiązania wymagalne zostały opóźnione, gdyż usługodawca przedstawił nam usługę, która nie spełniała naszych oczekiwań. Faktura została zapłacona po naniesieniu poprawek. Pozostała kwota, czyli zobowiązania niewymagalne, została uregulowana zgodnie z terminem płatności, czyli po Nowym Roku. Są to faktury za energię cieplną, elektryczną, kopie filmowe, itp.” – mówi dyrektor.

Dom kultury ma jednak niewątpliwie kłopoty finansowe o czym może świadczyć fakt, że w trzecim kwartale ubiegłego roku radni uchwalali zmiany w budżecie zwiększające środki na funkcjonowanie MDK. Wydaje się, że problemy finansowe MDK biorą się ze zbyt odważnego szacowania wpływów z imprez kulturalnych. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że nawet koncerty i występy, na których jest komplet widzów nie mają prawa się bilansować.

Oczywiście zawsze można powiedzieć, że na całym świecie do kultury się dopłaca, ale dlaczego tak dużo, do każdej praktycznie imprezy i kosztem bardzo słabego miejskiego budżetu. Poza tym po raz kolejny staje tutaj pytanie o transfer pieniędzy do zaprzyjaźnionej firmy reklamowej. Oczywiście MDK też zarabia. W sprawozdaniu widnieje kwota 5458,73 zł. jako wpływy za reklamę.

„To wpływy za reklamy firm ogłaszających się na słupach reklamowych” – mówi dyrektor Dębski. Wszystko się zgadza, tylko na pomysł zarabiania w ten sposób wpadł poprzedni dyrektor Paweł Gogołek. Obecny dyrektor MDK-u, który pracuje także w słupeckim gimnazjum zdaje się nie mieć czasu i pomysłu na pozyskiwanie choćby najmniejszych pieniędzy przez kierowaną przez siebie placówkę.

Czasami niestety nie ma też czasu na obecność podczas imprez i koncertów, które odbywają się na terenie kierowanej przez siebie placówki.

KULTURA BEZ IMPREZ
Dyskusja na temat słupeckiej kultury rozpoczęła się na nowo po długim majowym weekendzie. Mieszkańcy Słupcy porównywali imprezy w naszym mieście, z tym co się działo w sąsiedniej Wrześni. Komentarze młodych ludzi nie były pochlebne. Większość z nich nie mówiła dobrze o organizatorach słupeckiej majówki. Mało tego, na imprezach we Wrześni można było zobaczyć instruktorów MDK Słupca.

„Może uczyli się jak robić imprezy na wysokim poziomie” – komentowano później. Dyrektor MDK broni swojej placówki: ,,W tych pierwszych dniach maja we Wrześni odbywały się Dni Wrześni. Ciekawe co by było, gdyby w sierpniu podczas Wawrzynek media z Wrześni informowały, że w Słupcy są imprezy kabaretowe, a we Wrześni nic się nie dzieje” – pyta dyrektor Dębski.

Inni uczestnicy słupeckich imprez mają pretensje o to, że oferta darmowa jest monotematyczna, a ta za pieniądze jest mało atrakcyjna.

„Młodzieży nie stać na występ kabaretu za 30 – 40 zł., a starszych na koncerty Majewskiej, Jarockiej, czy Połomskiego” – mówią.

Brawa należą się jedynie organizatorom koncertów za pomysły sprowadzenia do naszego miasta takich gwiazd jak Jan Ptaszyn Wróblewski. Jednak inne imprezy, ani nie cieszyły się wielkim zainteresowaniem, ani też nie przyniosły żadnych spodziewanych zysków.

SPORNA SZATNIA
Od kilku miesięcy do naszej redakcji trafiały skargi widzów kina, którzy chcieli obejrzeć filmy, zwłaszcza dla dzieci.

„Kino ogłasza, że sprzedaje tak zwane bilety rodzinne, a jednocześnie dolicza do każdej sztuki dwa złote za szatnię. Czy nie lepiej byłoby, gdyby oficjalnie powiedzieli, że wejściówka kosztuje dwa złote więcej?” – pytano.

Teraz nie ma problemu, bo jest wiosna, ale jednocześnie z nastaniem ciepłych miesięcy wzrosła też cena biletu.

IMPREZJE JAKICH JESZCZE NIE BYŁO!
Czy ponad rok jaki minął od czasu gdy w MDK pojawił dyrektor Jarosław Dębski był czasem niewykorzystanym? Niestety, wydaje się,że tak. Poza ofertą MDKu (np. kółek zainteresowań), która jest bogatsza niż w czasach gdy budynek domu kultury był remontowany niewiele się dobrego dzieje.

Nie wróciły do Słupcy „Prowincjonalia”, zaniechano organizacji ,,Imprezji” w plenerze, na rzecz imprezy w bardzo okrojonej formule, płatnej w kinie. Po wielu krytycznych opiniach, w tym roku Imprezje mają być podobno lepsze. Niestety, z tego co widzimy na stronie MDK pierwszego dnia Imprezji odbędzie się festiwal kapel bluesowych, który w większości organizuje słupecka grupa KodeX Blues.

Następnie na deskach domu kultury wystąpi Zenon Laskowik i Jacek Fedorowicz, ale to już impreza płatna, a na zakończenie czeka nas koncert w amfiteatrze – Iowa Super Soccer, Cała Góra Barwinków. Nigdzie nie ma mowy o wystawach, występach teatralnych, czy pokazach filmowych.

Rzeczywiście tegoroczne Imprezje będą niespotykane… A może raczej niepoukładane? Zupełnie podobnie, jak cała bieżąca działalność słupeckiego MDK-u. Jak nam się udało dowiedzieć nieoficjalnie, wiele do powiedzenia w sprawie nie najlepszego zarządzania tą placówką mają też niektórzy przedstawiciele słupeckiego magistratu.

Szuka się także podobno osoby, która w niedalekiej przyszłości mogłaby lepiej poradzić sobie z organizacją życia kulturalnego w Słupcy…

  • at 18:35
    Permalink

    Spokojnie – człowiek da sobie radę… chyba, że PSL nie wbije się do sejmu… oooo… wtedy będzie zmiana dyrka MDKu – Moim zdaniem powinien zostać człowiek, któremu się Matka Boska Objawiła „w kurierze” 🙂 Jest też szansa, żeby dyrektorem MDK został człowiek, który wystąpił we wszystkich teleturniejach świata! Brakuje go jeszcze w komisji Dragons’ Den 🙂

    Reply
  • at 19:43
    Permalink

    imprezje, prowincjonalia? co to za wymysły? nie macie pomysłu na nic?

    Reply
  • at 21:54
    Permalink

    znam człowieka! wielki brat w słupeckim monitoringu … uuuuuuuu… ja bym się bała

    Reply
  • at 13:35
    Permalink

    Spoko loko luz i spontan xD Jarek jest ok! Wszystkie Jarki to fajne chłopaki!

    Reply
  • at 11:41
    Permalink

    To co ogólnie dzieje się w Słupcy nie mówię o kulturze ale o większości działań społecznych to wielka „czarna dziura”. Nikt lub większość nie ma chęci na zrobienie rzeczy prostych a zarazem przyjemnych dla nas czyli mieszkańców miasta i całego powiatu. Większość urzędników magistrali miejskich i powiatowych schowanych za plecami swoich „patronów” nie chce za marne 1200 netto wychylić się z własnymi pomysłami( kilka poznałem osobiście ze względu na znajamość nie zarzyłą lecz towarzską) aby nie być posodząny o sprzyjanie danemu „człowiekowi” spoza własnej enklawy społeczno- politycznej ,w której się znajdują. Małe państwo w państwie. Co do MDK to Pan Jarek jest niezłym oratorem ale kiepskim menedżerem, który miał rozruszać skostniałą szeroko pojętą kulturę. Nie udało sie. Pora na zmiany, a wybór niech będzie nie za kulisuwy. Pozdrawiam.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

....