Czy lekarze są winni śmierci Karoliny i jej dzieci?

Karolina Maślanka z dzieckiem swojej koleżanki
Karolina Maślanka z dzieckiem swojej koleżanki

Po prawie czterech latach od śmierci pacjentki lekarze stanęli przed sądem
Tą sprawą ponownie żyje cała Polska. Kilka lat temu Karolina Maślanka z Cienina Perze miała urodzić dwójkę bliźniaków. Niestety coś nie poszło zgodnie z planem – po walce o życie w słupeckim szpitalu i poznańskiej klinice ginekologicznej bliźnięta zmarły, a z nimi ich matka. Prokuratura długo zajmowała się wyjaśnianiem sprawy. 8 września w poznańskim Sądzie Okręgowym rozpoczął się proces przeciwko dwóm najbardziej utytułowanym ginekologom z Wielkopolski. Czy lekarze odpowiedzą za śmierć Karoliny i jej bliźniąt?

CHOROBA MŁODEJ MATKI
Ciąża Karoliny była od samego początku zagrożona przez jej rzadką chorobę – skazę krwotoczno-płytkową. Objawy takie jak wybroczyny na skórze i błonach śluzowych, powstawanie krwawych miejsc wokół nakłuć, krwawienia z dziąseł, nosa lub krwiomocz – to trudności, z którymi muszą borykać się chorzy na tę nieuleczalną chorobę. W rodzinie Karoliny Maślanki choroba doskwiera również bratu Karoliny i jej siostrze. O chorobie rodzina wiedziała od dawna. Była to również jedna z pierwszych informacji przekazanych lekarzom w słupeckim szpitalu.

Według Wandy Maślanki to właśnie przez tę chorobę słupecki szpital poprosił o pomoc klinikę z Poznania: „Nie oddaliśmy córki do szpitala z jakąś błahą chorobą jak kaszel czy katar. Oddaliśmy ją z czymś konkretnym, z czym lekarze słupeccy bali się cokolwiek robić, dlatego poproszono o pomoc klinikę z Poznania. Tam jednak córkę położyli, i mimo, że wyniki badań wskazywały, że płytki krwi zanikają, lekarze długo nie podejmowali decyzji o cesarskim cięciu. Nie możemy powiedzieć, że na sto procent można było uratować i córkę i dzieci, ale jest duże prawdopodobieństwo, że tak mogło się stać.” – mówiła mama zmarłej Karoliny gdy akt oskarżenia przeciwko lekarzom trafił do sądu w sierpniu ubiegłego roku.

DRAMAT W SZPITALU
W sobotę 25 listopada 2006 roku Karolina Maślanka zaczęła odczuwać bóle kręgosłupa. Po kilku godzinach dziewczyna zauważyła również zmianę barwy moczu. Początkowo podejrzenia padały na sok z czarnej porzeczki, który przyczynił się do zaciemnienia moczu, lecz w próbce zawiezionej na pogotowie stwierdzono znaczną ilość krwi. Niekorzystne wyniki nie wróżyły dobrze.

Lekarze wykryli u Karoliny zmiany w pracy nerek. Słupeccy lekarze już wtedy wiedzieli, że sami nie dadzą sobie rady z przypadłośc i a m i młodej dziewczyny. Poznańska klinika zgodziła się na udzielenie pomocy Karolinie. Około godziny 23:00 Karolina została przewieziona ze Słupcy do Poznania. W teczce jaką miała ze sobą znajdowała się cała dokumentacja wydawana przez lekarzy.

„ W niedzielę Karolina nadal odczuwała bóle, pogorszył się jej wygląd, widać było, że cierpi. Lekarze jednak nie podejmowali żadnych poważniejszych czynności, które mogły zapewnić Karolinie ulgę w bólu, lub zakończenie tego cierpienia.” – mówiła p. Wanda Maślanka.

Prawdziwy dramat Karoliny rozpoczął się w poniedziałek między godziną 16 a 17, gdy lekarze z kliniki przy ulicy Polnej w Poznaniu stwierdzili śmierć jednego z bliźniaków. Kilka godzin później Karolina trafiła na Oddział Intensywnej Opieki Medycznej.

„Już po śmierci pierwszego dziecka powinna zapaść decyzja o cesarskim cięciu” – mówiła Matka Karoliny. Takiej decyzji nie podjęto…

Następnego dnia około godziny 7:00 w klinice ginekologicznej nastąpiły chwile, których nikt się nie spodziewał. Lekarze walczyli o życie Karoliny. Reanimując dziewczynę podjęto również próbę uratowania jeszcze żywego dziecka z łona matki. O godzinie 7:15 walka o dwa życia dobiegła końca. Chwilę później matka Karoliny odebrała telefon ze szpitala o tragicznym losie jej córki.

„Nie oddaliśmy córki do szpitala z taką myślą, że może stać się coś złego. Cieszyliśmy się, bo był to już siódmy miesiąc ciąży, do tej pory wszystko było dobrze. Córka funkcjonowała normalnie, a ci lekarze z Poznania po prostu to wszystko zniszczyli. Chciałabym sprawiedliwości. Wierzę, że ta sprawa zakończy się ukaraniem lekarzy. Mieli pacjentkę, którą mogli uratować. Zależało wszystko od szybszej decyzji, od dwóch słów – cesarskie cięcie. Chcę żeby zostali ukarani żeby nie robili krzywdy innym kobietom i innym dziewczynom. Tego błędu już nie naprawią, ale inne błędy można powstrzymać. Chciałabym, żeby wszystkie kobiety w tej klinice miały opiekę godną człowieka – zwierza się Wanda Maślanka. Lekarze patrzeli na cierpienie pacjentki, która narzeka, wymiotuje, ale niestety nic z tym nie robili. Po tym jak stwierdzono, że pierwsze dziecko nie żyje, Karolina czekała aż 11 godzin na decyzję o cesarskim cięciu. Niestety decyzja była podjęta zbyt późno, bo również Karolinka była u kresu życia. Wychowywałam córkę przez 20 lat, a oni mi ją zniszczyli przez 48 godzin” – z żalem w głosie opowiadała Wanda Maślanka.

GROZI IM DO 5 LAT WIĘZIENIA
Tragiczna śmierć Karoliny i jej bliźniąt została nagłośniona przez media ogólnopolskie. Przyczynę śmierci młodej mieszkanki Perza badali również prokuratorzy, najpierw w Słupcy, a później w Koninie. Przeciwko profesorowi Krzysztofowi D., oraz doktorowi Arkadiuszowi B. świadczyło wiele dowodów. Prof. Krzysztof D. i dr Arkadiusz B. zostali oskarżeni o narażenie na utratę życia i zdrowia oraz spowodowanie nieumyślnej śmierci Karoliny M. i dwóch płodów. Grozi im do pięciu lat więzienia.

Tak poważnego zarzutu nie usłyszeli dawno lekarze tej rangi co Krzysztof D i Arkadiusz B. Ten pierwszy to profesor Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, ordynator największej kliniki ginekologiczno- położniczej w Wielkopolsce. Drugi z lekarzy to również dobrze znany doktor z dziedziny ginekologii.

PIERWSZE TERMINY
W środę (8.09) proces przeciwko poznańskim ginekologom ruszył w Sądzie Okręgowym w Poznaniu. Obaj oskarżeni nie przyznają się do zarzucanych im w akcie oskarżenia czynów. Nie chcieli zeznawać w sądzie. Profesor Krzysztof D., składając wyjaśnienia w prokuraturze podważył opinie biegłych, uznając je za oparte na nieprawdziwych podstawach medycznych. Twierdził również, że pacjentka chorowała na rzadką chorobę genetyczną, która trafia się raz na sto tysięcy kobiet i biegli nie uwzględnili tej choroby w swoich opiniach.

Wanda Maślanka po prawie czterech latach od śmierci córki nie może pogodzić się z zaistniałą sytuacją. Podczas pierwszej rozprawy emocje nie pozwoliły jej zeznawać. Sędzia odczytała wyjaśnienia składane w prokuraturze przez matkę Karoliny.W sprawie zeznawać będzie wielu świadków. Będą to między innymi biegli medycy, którzy wydali opinie przyczyniające się do sporządzenia aktu oskarżenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

....