Do kogo mamy iść po pomoc?

21 września, 2010
Zdjęcie wykonano w marcu ubiegłego roku. Częściowo rów był wykoszony, ponieważ montowano krąg przepływowy
Zdjęcie wykonano w marcu ubiegłego roku. Częściowo rów był wykoszony, ponieważ montowano krąg przepływowy

Interwencje Czytelników
W ubiegłym roku opisaliśmy problem wjazdu na pole w Słomczycach, jednego z mieszkańców Babina, który nie mógł porozumieć się ze Spółkami Wodnymi. Nie mamy bezpośredniej siły sprawczej w rozwiązywaniu różnorakich trudności, ale przybliżenie problemu często staje się przyczynkiem do jego usunięcia.

Tak też się stało. Mostek umożliwiający wjazd został naprawiony. Nie mniej jednak problem z wjazdem na pole powrócił.

Błażej Walczak młody rolnik z Babina od jakiegoś czasu interweniuje w Spółkach Wodnych, prosząc o solidną naprawę drenaży, ponieważ nie może wjechać na pole ciężkim sprzętem.

Błażej Walczak od jakiegoś czasu interweniuje w Spółkach Wodnych, prosząc o solidną naprawę drenaży, ponieważ nie może wjechać na pole ciężkim sprzętem
Błażej Walczak od jakiegoś czasu interweniuje w Spółkach Wodnych, prosząc o solidną naprawę drenaży, ponieważ nie może wjechać na pole ciężkim sprzętem

– Po żniwach, po kombajnie, na pole już wjechać nie mogę. Woda stoi na polu, plac z wielką „kałużą” się powiększa. Byłem zgłosić sprawę w Spółkach Wodnych i zapytać się, kiedy dreny zostaną naprawione. Odniosłem wrażenie, że kierowniczka wcale mnie nie słuchała, nie patrzyła na mnie kiedy do niej mówiłem, i nie odpowiadała na moje pytanie. W końcu usłyszałem stwierdzenie – Nie wiem. I tak się z nimi rozmawia, a przecież składki płacone są. Po paru dniach poszedłem znowu z zapytaniem, kiedy będę mógł wjechać na pole. Usłyszałem, że jestem nieuprzejmy. Rolnicy chcą tylko tego, aby pracować. Do kogo mamy iść po pomoc, jak nie do spółek, przecież są od tego. Rolnik, który mieszka trochę dalej, jak się jedzie do Sierakowa, to nic w tym roku nie zebrał. Widzieliśmy jak czyścili, ale woda stoi nadal. Jak oni to robią, nie wiemy. Przecież to ciarki po krzyżu chodzą, kto mu zwróci koszty zasiewów, pracy maszyn. Żeby mi pani uwierzyła, jak się tam rozmawia z klientem, to nagrałem rozmowę telefonem komórkowym. Niech pani posłucha…

Nagranie jest. Słychać głos kobiecy informujący, że nie wiadomo kiedy prace na polu się rozpoczną, że pracownik zajmujący się tymi sprawami jest w terenie, że ma zgłoszoną sprawę, ale kiedy przyjedzie nie wiadomo. – Nie odpowiem panu, ponieważ nie wiem – słychać zakończenie rozmowy.

– W ogóle się nie interesują. Rów był w tamtym roku czyszczony a drenacja jest poniżej poziomu rowu, to jak ma woda schodzić? Chciałem zaorać, opryskać, żeby chwastów nie było. Nie ma jak wjechać. Czas już siać rzepak. Jak nie opryskam, nie zaorzę, to nie posieję, a jak nie posieję to nie zbiorę, a potem nie będzie nic. Żadne instytucje nie martwią ludźmi, co będziemy jeść, skąd wziąć pieniądze. Chyba jestem na „czarnej liście” w spółkach. Jak mnie ta pani widzi, to tak na mnie patrzy jakbym jej kogoś zabił. – mówi rolnik.

•••

Mamy nadzieję, tak jak zapewne wielu rolników, iż problemy ze stojącą wodą na polach uda się rozwiązać, dreny oczyścić lub naprawić. Przecież rolnicy nie pracują tylko dla samych siebie. To dzięki ich ciężkiej pracy wszyscy mamy nasz chleb powszedni.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *