Pierduśnik 2-2011

18 stycznia, 2011

Gazeta Słupecka nr 2/2011
W poniedziałkowym Głosie Wielkopolskim na stronie 4 dziennikarze, powołując się na jakieś bliżej nieznane nam przepisy pozwolili sobie na spekulacje, że starosta jarociński głosował sam na siebie, więc będzie musiał zrezygnować ze swojego stanowiska. Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia także w powiecie słupeckim. Czy to jednak musi oznaczać, że nasz starosta będzie się musiał pożegnać ze swoim stanowiskiem? Tryb wyłonienia starosty w Jarocinie wzbudził wątpliwości wojewody. O Słupcy wojewoda nic nie mówi. To dobrze, bo po co nam kolejny cyrk i ewentualny pat…

•••

Niektórzy czytelnicy mogą uważać, że nasz organ pierduśnikowy jest stronniczy, co jest całkowitą nieprawdą. Najczęściej nasza prześmiewcza rubryka komentuje wydarzenia słupeckie. Czasami jednak wybieramy się na inne odległe tereny, podpatrując, sprawdzając i rejestrując wydarzenia, o których warto napisać. Jak to dobrze, że tych gmin, o których piszemy jest tak dużo. W Golinie bowiem podpatrzyliśmy dość ciekawe zachowanie radnych. A właściwie nie podpatrzyliśmy, tylko wydedukowaliśmy z ogółu zdarzeń. Na finale Wielkiej Orkiestry w niedzielny wieczór odbył się koncert mega gwiazdy – wystąpili radni miejscy. Szkoda, że w tę akcję nie zaangażowali się wszyscy radni. Czyżby sprzyjający burmistrzowi rajcy nie umieli śpiewać? Nie… Pewnie powód był zupełnie inny. Ale nie wnikamy.

W przyszłym roku chcielibyśmy zobaczyć już wszystkich radnych z Goliny na scenie. Pamiętajcie, zgoda buduje, a Polska jest najważniejsza! A nie jakieś tam kłótnie, spory i niesmaki… A tak a propos. Nowy rok szczęśliwy dla rady nie będzie. To nie jest groźba, tylko kolejna dedukcja. Po ostatniej sesji w Golinie przewodnicząca rady przygotowała szampana, by oblać ten nadchodzący rok i pożegnać stary. I znów na lampkę szampana (oczywiście bezalkoholowego) nie skusiła się jedna strona mocy. Oczywiście ta trochę słabsza. Ale jak to powiedziała jedna zapracowana pani wybiegająca z sali – Ale też mi atrakcja…

•••

Czytamy i słuchamy wypowiedzi ważnych ludzi z naszych okolic i dochodzimy do wniosku, że spore siły i środki miasto wraz z powiatem przeznaczą na budowę basenu w Słupcy. Nawet się z tego cieszymy, bo przecież także od czasu do czasu lubimy się umyć a wodę ciepłą w domu mamy tylko w święta. Majtki nawet na basen już sobie w salonie odzieżowym kupiliśmy- tanie były, bo ważyły niecałe pół kilo. Wzorek ładny, nowoczesny w traktory, materiał także pierwsza klasa, może trochę poprzecierany ale za to kolor lekko wpada w zielony, więc powinny być na czasie.

Teraz czekamy na budowę basenu i jazda do wody. Chociaż nasz znajomy z Wrześni zaproponował nam coś zupełnie innego. Zamiast budować basen w Słupcy, można okazyjnie kupić basen właśnie we Wrześni, który został z końcem roku zamknięty na cztery spusty. Prywatnej firmie nie opłaci się go utrzymywać a miasto Września nie chce za proponowaną cenę basenu odkupić. Podobno obiekt można kupić za niecałe pięć milionów złotych. I tak by nam się to opłacało, bo nasz słupecki basen ma kosztować o wiele więcej. Społeczeństwo z całego powiatu byśmy wozili autobusami do Wrześni a miejscowych byśmy wpuszczali na pływalnię jakby nam się chciało.

Można by wreszcie udowodnić wyższość naszego miasta nad sąsiadami. Już by się nie śmiali, że jesteśmy z zupełnie innego zaboru. Nabraliby szacunku do „łańcuchów”. Mamy już nawet nazwę dla naszej pływalni- proponujemy: „Słupecka wyspa”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *