Jeżeli ktoś rusza plebanię i księdza…

Jeżeli ktoś rusza plebanię i księdza, to jest nasza sprawa
Jeżeli ktoś rusza plebanię i księdza, to jest nasza sprawa

…to jest nasza sprawaParafianie oburzeni artykułem „Tajne spotkania na plebanii?”
– Nocą podjeżdżają samochody i taryfy. Ksiądz wtedy wypuszcza psy, aby nikt nie dostał się na plebanię i nie wiedział co tam się dzieje – opowiada sąsiad księdza. Tak rozpoczyna się artykuł zamieszczony w minionym numerze Kuriera Słupeckiego, artykuł, który poruszył parafian niezgadzających się z zawartymi w nim treściami. 4 maja, w salce przy plebanii, odbyło się spotkanie parafian i księdza z autorką artykułu. Parafianie żądali wyjaśnień, dlaczego ktoś występuję w ich imieniu, a przede wszystkim sprostowania i przeprosin.

Koszuty Małe to mała miejscowość, w której znajduje się kościół p.w. św. Bartłomieja, zbudowany przez Cystersów w 1720 roku. Zakonnicy umieścili w nim obraz Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej z orłem na piersiach. Od 16 lat proboszczem parafii jest ks. Ksawery Wilczyński (l.62); jest on kapłanem badającym i popularyzującym kwestie Królowania w Polsce Najświętszej Maryi Panny. Napisał „Niebiańsko-rzymski i europejski rodowód — kontekst NMP Królowej Polski; 400-lecie objawień Sługi Bożego o. Juliusza Mancinellego SJ w Neapolu”. Ks. Ksawery Wilczyński jest niezwykle pogodnym kapłanem, znanym z umiłowania Matki Bożej, dzieci i jazdy na rowerze. Od wielu lat, jak sam podkreślił, trwa osobisty konflikt z sąsiadami, którzy nie darzą go sympatią i szacunkiem. Wspomniani sąsiedzi, szczególnie jeden z mieszkańców Koszut (nie ujawnił swojej twarzy, ani nazwiska) do redakcji Kuriera Słupeckiego, zwrócił się z prośbą o interwencję w sprawie ks. proboszcza. W artykule czytamy, m.in.

– O pomoc poprosił także Kurię. Po tym jak mieszkańcy mówili nam, że coś niedobrego dzieje się na koszuckiej parafii postanowiliśmy jechać na miejsce i porozmawiać z parafianami. Mieszkańcy interweniować zaczęli po tym, jak usłyszeli w nocy bijące przy kościele dzwony, potem sprawa z niewyjaśnionym napadem na księdza i interwencje policji. Sąsiad skarży się na księdza – Mam ponad 84 lata i taki cyrk dzieje się chyba tylko w naszej parafii. Pokażę co z naszego księdza za gospodarz. Proszę popatrzeć ile tu powyrzucanych śmieci i butelek, gruzu… Tu kiedyś był piękny ogród, a co nasz proboszcz zrobił. Ale to nie najgorsze. Wszyscy wiedzą co tu dzieje się na plebanii nocami, i co w tzw. katechetce… Mogę pokazać mój biling telefoniczny ile razy dzwoniłem nocami do księdza, aby zrobił coś ze swoimi psami. Bo jak nocą podjeżdżają samochody i taryfy, to ksiądz wypuszcza psy, aby nikt nie dostał się na plebanię i nie wiedział co tam się dzieje. Wtedy jego psy przybiegają do moich i jest takie ujadanie, że spać nie można i wtedy dzwonię, aby je zamknął. Kiedy robię z daleka zdjęcia śmieci umieszczonych za plebanią zaczyna krzyczeć proboszcz: – Kto pani pozwolił? Co śmieci za plebanią nie mogą leżeć? Za chwilę dochodzi między moim rozmówcą a proboszczem do obrzucania się wulgarnymi wyzwiskami, wyciągania starych spraw oraz odgrażania. O mało do bójki nie doszło. Ksiądz proboszcz mojego rozmówcę uważa za bezbożnika i gestykuluje przed nim krzyż, natomiast mieszkaniec Koszut wykrzykuje, że ksiądz na plebanii przyjmuje niewłaściwe panie i popija. Padają nawet konkretne nazwiska. Po chwili mój rozmówca prosi, abyśmy poszli zobaczyć w jakim stanie jest stawek przykościelny.

Tyle przedruku. Artykuł sugerował, jakoby wspomniany mieszkaniec był wyrazicielem opinii pozostałych mieszkańców wsi, czy też parafian, a trzeba dodać, iż parafia Koszuty Małe składa się z kilku wiosek. Zdenerwowani parafianie, zdegustowani zawartymi w artykule treściami, zorganizowali spotkanie z autorką Joanną Przybylską. Na spotkanie, które odbyło się w godzinach wieczornych 4 maja, w salce przy plebanii, uczestniczył także ks. Ksawery Wilczyński, przedstawiciele rady parafialnej i wszystkich miejscowości wchodzących w skład parafii. Na spotkanie nie przybył inicjator wspomnianego artykułu. Spotkanie rozpoczęło się w Imię Boże. Proboszcz rozpoczął je modlitwą

– Gdzie dwóch, albo trzech zbierze się w Imię Moje, tam ja jestem pośród nich. Moi Drodzy, liczę, że wszyscy mamy dobre intencje, że zebraliśmy się, by Pan Jezus dał nam Ducha Świętego, do naszych myśli i wypowiedzi, żeby nam błogosławił. Zgromadzeni odmówili Modlitwę Pańską.

Zebraniu przewodniczył p. Zbigniew, który czuwał nad jego sprawnym i rzeczowym przebiegiem.

– Celem naszego zebrania jest wyjaśnienie spraw poruszonych w artykule w Kurierze Słupeckim, a dotyczących parafii i księdza proboszcza. Parafianie zebrali się po mszy i stwierdzili, że chcieliby spotkania z osobą piszącą, bo nie wiedzieliśmy wtedy kto to jest. Artykuły, bo ten jest kolejny, są pisane na kanwie opowieści dwóch osób (wszystkim wiadomo, że są to sąsiedzi księdza), nie są zaczerpnięte z szerszego kręgu osób w parafii. Chcemy wyjaśnień, dlaczego wypowiadają się jedynie tylko dwie osoby, a podpisane jest, że tak myśli cała parafia?

Głos zabrała Joanna Przybylska, autorka artykułu „Tajne spotkania na plebanii?”

– Konflikt społeczny trwa tu od kilku lat (-kilkanaście, dodał ks. Wilczyński). Nie chcę zagłębiać się w sprawy osobiste, które były wypowiedziane przez osoby, z którymi rozmawiałam. Zaczęło się od tego, że poszły listy do Kurii. Z waszej parafii. Kuria na te listy odpisała. Nie wiem, czy ksiądz i rada parafialna znają ich treść, czy tylko zainteresowane osoby. Ja jestem w posiadaniu tych listów i odpowiedzi na nie. W tych listach padały konkretne oskarżenia pod adresem księdza, pod adresem parafii. Osoby, które pisały zażalenia poprosiły o interwencję redakcji. Ja zostałam przez szefa skierowana do porozmawiania z tymi osobami. Zadzwoniłam też do pana Berdzińskiego i pytałam, czy coś wie w tej sprawie i powiedział, że nie. – I tak ta sprawa powinna się skończyć, bo nie ma żadnej sprawy. Dlaczego ci państwo nie podali swoich nazwisk. Przecież jak się kogoś oczernia w gazecie, to powinno się mieć odwagę podać swoje imię i nazwisko. Teraz oczekujemy sprostowania i przeproszenia – mówili parafianie, którzy tłumaczyli, że ksiądz stawku nie zasypuje samowolnie i dla własnego „widzimisię”, tylko ze względów bezpieczeństwa i estetyki. Jeden z mieszkańców odniósł się do, poruszonych w artykule, szczekających psów

– Sam mam psa, to po co go mam, żebym z nim spał? Nie, on szczekać ma, pilnować domu, podwórka. P. Józef zarzucił J. Przybylskiej, że niepotrzebnie rozdmuchała całą sprawę. Pytał także, czy autorka wie z ilu wiosek składa się parafia (przyznała, że nie wie). – Redaktor powinien być obiektywny i rzetelny. Pani mówi, że nie wchodzi w sprawy prywatne. A to jest nasza prywatna sprawa wspólnoty parafialnej. Jeżeli ktoś rusza plebanię i księdza, to jest nasza sprawa. P. Mirosław odniósł się do rzekomych interwencji na plebanii w Koszutach. – Udałem się na policję i podczas rozmowy z rzecznikiem KP Policji w Słupcy dowiedziałem się, że nie było żadnych interwencji. Policja przyjechała jedynie, reagując na zgłoszenie księdza, w sprawie incydentu w październiku minionego roku. Dlaczego zasugerowane jest w artykule, że było ich kilka, czy wiele? Czynności wyjaśniające policji nie są interwencją. Proszę to sprostować.

P. Błażej poinformował zebranych, iż ksiądz proboszcz ma wszelkie pozwolenia od władz gminnych i ochrony środowiska na swoje działania.

– Atut artykułu, że jest pełno śmieci, jest dziś zmarginalizowany. Przecież dopiero przywraca się porządek. Powstanie parking. My dobrze współdziałamy z księdzem proboszczem. Każdy z nas może mieć inne zdanie w szczegółach, ale generalnie cała parafia nie jest skłócona, żyjemy w zgodzie. Przecież każdego roku coś robimy. Wykonaliśmy rynny, czyścimy je, grabimy także liście, porządkujemy teren, wywozimy śmieci. Czy ci ludzie chcą nas skłócić? O co chodzi? A może by, proszę księdza kropitka użyć i egzorcyzmy odprawić?

Wspomniany wyżej p. Błażej i p. Mirosław przypomnieli także o, dawnym już, spotkaniu parafian dot. rzekomej kradzieży, czy podmiany obrazu, z kościoła. Sprawa wówczas wywołała wiele emocji. W efekcie konserwator zabytków stwierdził, iż obraz jest autentyczny i sprawa została wyjaśniona. Zdaniem parafian nie powinno się już wracać do tego tematu. Jeden z mieszkańców zadał pytanie pani redaktor, dlaczego w ostatnim zdaniu, nie mając podobno złych intencji, pytała

– Dlaczego Kuria nie interweniuje? Pani zdanie jest zupełnie nie na miejscu. Jeżeli tych dwóch, czy dwoje ma takie zdanie, ich sprawa. Ale pani podsumowanie nie jest dobre.

W odpowiedzi zebrani usłyszeli, że ktoś z Kurii powinien przyjechać i sprawdzić, jaki jest stan faktyczny. Mieszkańcy – parafianie przez około godzinę dyskutowali, wyjaśniając nieścisłości i ich zdaniem nieprawdziwe informacje, zawarte w artykule. Prosili także o zamieszczenie stosownego sprostowania oraz o nieośmieszanie ich parafii i proboszcza, podkreślając, iż inicjatorzy kontrowersyjnego artykułu są ludźmi niezgodnymi, nie potrafiącymi współżyć w lokalnym społeczeństwie.

– Pani X to każdego księdza wita chlebem i kwiatami, ale żegna widłami – powiedziała jedna z parafianek. Na zakończenie ks. Ksawery Wilczyński, nie ukrywając wzruszenia, dziękował zgromadzonym za udzielone mu moralne wsparcie – Boże dzięki Ci, za tych ludzi. Cieszę się, że macie poczucie prawdziwej wspólnoty. Nie traktuję tego zgromadzenia tylko po ludzku. Przygotowałem się na zupełnie co innego, a zaskoczyliście mnie bardzo; z tej lepszej strony, niż się spodziewałem. Jestem zachwycony inteligencją życiową parafian. Umiejętnie patrzycie na życie, praktycznie. Dziękuję, że jesteście ze mną.

•••

„Nawet wróbel dom sobie znajduje i jaskółka gniazdo (…) przy Twoich ołtarzach, Panie Zastępów, mój Królu i mój Boże!” (Ps 84 [83], 4). Ale słowa te jasno określają kierunek życia i działalności wspólnoty parafialnej. Wszystko, co się w niej dzieje, ma się dokonywać „przy ołtarzach”, ma ku ołtarzowi prowadzić. Życie wspólnot działających w parafii – zarówno tych związanych bezpośrednio z liturgią, katechezą czy modlitwą, jak też i tych, które promują kulturę czy sport – jest prawdziwie owocne, budujące człowieka, gdy w ostatecznym rozrachunku przybliża go do Chrystusa (…) Życzę duszpasterzom, całemu Ludowi Bożemu, wszystkim wspólnotom parafialnym w Polsce, aby wierne trwanie przy Chrystusie obecnym w Eucharystii owocowało w życiu każdego z was szczęściem.” – powiedział Ojciec Święty Jan Paweł II w Krakowie w 1997r.

  • at 12:40
    Permalink

    Z tego całego elaboratu zrozumiałem tylko tyle że pies szczeka…

    Reply
  • at 20:57
    Permalink

    do fotosubiektywny: kot miauczy, ptaszki śpiewają a karawana idzie dalej… Kolumb przed Tobą odkrył Amerykę

    Reply
  • at 15:58
    Permalink

    nic z tego nie rozumie co sie stalo z ksiedzem z sasiadami itp? nie wiem tylko zrozumialam cos ze sie wszyscy zradzili i wspolnie sobie pogadali… ale nie wiem o co w ogule hodzi? sory za pismo ale nie umiem pisac po polsku dobrze.. dzieki za zrozumienie…

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

....