Szambowozy rozjechały nam drogę

Błoto nie do pokonania
Błoto nie do pokonania

Do naszej redakcji zgłosili się mieszkańcy Ciążenia (gmina Lądek), którym zafundowano niemałe problemy. Ich droga żwirowa w ostatnich dniach została kompletnie zniszczona przez przejeżdżające do oczyszczalni ścieków szambowozy. Mieszkańcy ulicy Polnej walczą o to, aby problemem zajęła się gmina.

Wszystko zaczęło się podczas obfitych opadów deszczu, gdy nieprzejezdny stał się dotychczasowy przejazd dla samochodów i ciągników kierujących się w stronę nowej oczyszczalni ścieków w Ciążeniu. Jedyną trasą, dzięki której można dostać się do tego obiektu stała się ulica Polna. W pobliżu tej ulicy prowadzone są prace związane z podłączaniem kanalizacji. Koleiny stworzone przez ciągniki są na tyle głębokie, że samochody osobowe nie są w stanie przez nie przejechać. Firma wykonywająca pracę przy kanalizacji próbowała poprawić stan drogi, nawożąc na nią żwir.

Niestety nic to nie dało, a nieutwardzona nowa nawierzchnia po obfitych opadach deszczu i ciągłej pracy oczyszczalni stała się jeszcze bardziej nieprzejezdna. Mieszkańcy są zbulwersowani tą sytuacją, po błocie muszą chodzić w gumowych butach. Samochody praktycznie nie mogą się swobodnie poruszać, a oczyszczalnia nadal pracuje pełną parą. Postanowiliśmy przeprowadzić dokładniejszy wywiad z tej sprawie. Na miejscu spotkaliśmy kilku sąsiadów głośno użalających się nad swoim problemem. Jak mówił jeden z sąsiadów podczas gorącej dyskusji: Dopiero skończyli tu prowadzić wykopy, ciężary przejeżdżają tam po chodniku, na początku nawet już się złamały płyty. A gdzie dzieciaki mają tutaj iść tym bardziej, że chodzą tędy do szkoły. Wieczorem jest późno, ciemno, zahaczy się, przewróci się, i nogę złamie.

Płacimy podatki to chcemy normalnej drogi, i wójt nie może nam tego odmówić. Dopóki droga by się nie ubiła to powinni wywozić to wszystko do Lądku albo do Lądu. Tam drogę mają dobrą, a tutaj chyba nie mają rozumu. Wójta nawet tutaj nie było, to nie wie jak tu wygląda. Jak się coś robi i planuje to się myśli o wszystkich konsekwencjach. A nie na hura robimy oczyszczalnie, a mieszkańcom się o nic nie będziemy pytać. Do dyskusji włączyła się również Aleksandra Szafarczyk: Tutaj były cały czas prowadzone wykopy, dopiero co droga zaczęła się osuszać, a już są puszczone tędy szambiry. Dotychczas jeździli inną drogą, ale tamtą już kompletnie rozjechali i nie mogą już tam przejechać, więc zaczęli jeździć naszą ulicą. Wszystko byłoby dobrze gdyby ta droga trochę obeschła, ale jak nią ciągle przejeżdżają to cały czas taka będzie, a idzie zima, zapowiadają ciągle opady.

Nie wiem czy dojedzie do mnie z mleczarni po mleko, bo ta droga jest już prawie nieprzejezdna. Kto to widział, żeby samemu dowozić mleko nie wiadomo gdzie, bo nie mamy normalnej drogi. Stanisława Kufel, mieszkająca najdalej od drogi, którą można się jeszcze poruszać, musi zakładać gumowe buty aby przejść do sklepu czy do sąsiadów. Jak mówi: Jak zachoruje to już będzie koniec, karetka na pewno nie dojedzie do mnie. Co ja wtedy zrobię? Dzisiaj zatrzymałam jednego kierowcę, mówił, że pojedzie tylko raz, a już cztery razy go tu dzisiaj widziałam. Wczoraj rozmawiałem z tym kierownikiem, i powiedział, żebym do wójta się zgłosiła.

Przecież to nie wójt popsuł tą drogę, więc niech oni nam ją zrobią. Kupili pole na oczyszczalnie, to mogli też kupić kawałek pola i zrobić dojazd do niej, a nie tutaj naszą drogę wzięli, po której chodzą dzieci i mieszkańcy. Jeszcze trochę to już w ogóle z domu nie wyjdę. Kolejną sąsiadką, którą włączyła się do dyskusji była Stanisława Łukomska: Pod kolana robią się znowu rowy. We wtorek tutaj było najgorzej jak nawozili żwir. Ci od kanalizacji, tutaj przywieźli ten żwir, ale jest tylko gorzej. Przyjechali spycharką, rozgarnęli, i jak to teraz wygląda? Wójt kazał nam nawieźć kamieni, no przecież to nie mieszkańców obowiązek. Tych ludzi w szambowozach to się nawet nie zna, oni nie są z naszej okolicy, ale mówią, że muszą tutaj przywozić, to co my możemy z nimi zrobić, przecież blokady nie będziemy stawiać? Każdy krzyczeć umie na swoją stronę, ale powinien się ktoś tym zająć na prawdę. Jesteśmy przeciwko rozjeżdżaniu tych dróg i nie będziemy się z tym przecież ukrywać. W dzień ulicą Polną przejeżdżają szambowozy co kilka minut.

Jeden z kierowców zatrzymany w drodze do oczyszczalni mówi, że: Ja jestem tylko pracownikiem i muszę tutaj jeździć bo taki mam nakaz. Muszę tędy jeździć bo ta druga droga jest już zupełnie zniszczona. Tam nie mogę przejechać to jadę tutaj, bo muszę. Zwróćcie się do ludzi za to odpowiedzialnych, albo na oczyszczalnie albo do wójta. Ja nic przecież nie zrobię z tą drogą.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.