Niebawem wybory do parlamentu. Zgodnie z prawem, kampania zacznie się z chwilą ich ogłoszenia przez prezydenta. Bronisław Komorowski musi to zrobić do 7 sierpnia. Ale wbrew pozorom kampania już się rozpoczęła, moim zdaniem, kilka miesięcy temu.

Gdy parlamentarzyści – jak jeden mąż – uchwalili, na początku roku Kodeks wyborczy zakazujący, m.in. płatnej reklamy w radiu, telewizji i na dużych billboardach, wychodzili z założenia, że tym sposobem partie położą większy akcent na dyskusje i debaty, a nie na propagandę (tak przynajmniej część z nich argumentowało). Od tego momentu niektórzy zaczęli uciekać się do sztuczek, które z daleka wyglądały na omijanie prawa. Jeżeli wprowadzono zakaz billboardów i spotów, to przecież można, np. powołać do życia lokalne gazetki, w taki czy inny sposób powiązane z partiami, czy też wręcz pretendentami, zadbać o życzliwość lokalnych rozgłośni radiowych i telewizyjnych, aby te w swoich programach nie szczędziły im miejsca, nawet z byle jakiego powodu (oczywiście, przedstawiając ich tylko w dobrym kontekście, jako np. troskliwych funkcjonariuszy państwowych, samorządowych i dobrodziejów narodu).

Jednak Trybunał Konstytucyjny (w związku ze zaskarżeniem przepisów Kodeksu wyborczego przez Klub Parlamentarny PiS) uznał (20.07.), że zakaz używania billboardów i emisji spotów w kampanii wyborczej jest niezgodny z Konstytucją.

Znów więc na naszych ulicach będziemy spotykać wpatrujące się w nas, nadnaturalnych rozmiarów, uśmiechnięte i życzliwe twarze. Rozdawane będą programy, a raczej – moim zdaniem – konterfekty*. Już niedługo też, w swoich skrzynkach pocztowych znajdować będziemy kolorowe, mniejsze lub większe zdjęcia z roześmianą buźką kandydata. Pod buźką figurować będzie hasło. Hasła można podzielić na bardziej wzniosłe, powiedziałbym nawet, uduchowione. Chociażby takie, jak: „Człowiek jest najważniejszy” oraz zaklęcia zaczynające się od partykuły „ABY…”

Wyraz ten nadużywany był już w epoce zwanej „rozwiniętym socjalizmem”. Pamiętam z płotów, plansz i transparentów hasło: „Aby Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej”.

Oby tylko po kolejnych 4 latach nowej rzeczywistości nie wyszło jak w wierszu Jana Brzechwy na „aby – aby…”, tj. m.in.: aby od wyborów do wyborów. Dla niektórych bowiem parlamentarzystów i ich „dworów” parafraza ta jest sposobem na wygodne i dostatnie (bardzo) życie. Zwykły śmiertelnik nie ma raczej o tym zielonego pojęcia. Żyje „aby – aby”… przeżyć do pierwszego.

* KONTERFEKT – portret, wizerunek, podobizna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *