Mikołajewskiej walka o kwiaciarnię

Merytoryczna czy polityczna przyczyna sporu?
Merytoryczna czy polityczna przyczyna sporu?

Merytoryczna czy polityczna przyczyna sporu?
Na przełomie czerwca i lipca nagłośniliśmy kontrowersyjną sprawę związaną z popularną słupecką kwiaciarnią. Sęk w tym, że kwiaciarnię prowadzi Elżbieta Mikołajewska, żona byłego burmistrza. Walka między stronami trwa już kilka miesięcy, a zakończenia sprawy jeszcze nie widać.

O POCZĄTKACH PRZEPYCHANEK
Żona byłego burmistrza Jerzego Mikołajewskiego prowadzi kwiaciarnię przy parku miejskim już ponad sześć lat. By prowadzić działalność w tym miejscu pani Elżbieta zainwestowała ponad 30 tysięcy złotych.

Jak mówi: „Umowa na czas nieokreślony pozwalała mi sądzić, że będę ten budynek zajmować kilkanaście lat.. Po trzech latach zmienił się właściciel. Miasto przejęło go od GS-u.”

Po zmianie właściciela została sporządzona nowa umowa na okres trzech lat. Okres ten skończył się w kwietniu 2011. Pani Elżbieta cały czas opłacała czynsz za wynajem. Dopiero dwa miesiące później zgłosiła się do urzędu miasta by umowę przedłużyć. Decyzja burmistrza była sprzeczna z przekonaniem E. Mikołajewskiej.

„Wielokrotne interwencje mieszkańców Słupcy, radnych Rady Miasta oraz Komendy Powiatowej Policji w sprawie złej widoczności skrzyżowania ul. Warszawska – Koszucka były podstawą do podjęcia decyzji o rozbiórce wynajmowanego przez Panią lokalu. Decyzja ta ma na celu poprawę bezpieczeństwa mieszkańców miasta i wyeliminowanie zagrożenia dla ruchu pieszo jezdnego” – pisał burmistrz Michał Pyrzyk, w jednym z pism skierowanych do Elżbiety Mikołajewskiej.

Właścicielka kwiaciarni nie zgodziła się z opinią burmistrza. Podczas jednej z sesji rady miejskiej mówiła, że budynek nie zagrażał nikomu przez 60 lat. Mówiła też, że z chwilą opuszczenia budynku trzy osoby stracą pracę. Jej wystąpienie na sesji odniosło oczekiwany skutek. Radni poparli żonę byłego burmistrza, a burmistrz postanowił wystąpić do komendy powiatowej policji i komisji bezpieczeństwa o wydanie opinii w tej sprawie. Jak nam powiedziała E. Mikołajewska: “burmistrz po prostu kłamał, utrzymując że radni interweniowali w sprawie złej widoczności na skrzyżowaniu, gdzie stoi budynek, w którym jest kwiaciarnia. Z moich rozmów z radnymi wynikało, że o rzekomych interwencjach dowiedzieli się na sesji”.

KOMISJA: BEZ ZARZUTÓW
Po sesji zebrała się zapowiedziana wcześniej komisja bezpieczeństwa. Według jej członków usytuowanie budynku nie stanowi żadnego zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym.

„Komisja nie dopatrzyła się żadnych zagrożeń w ruchu drogowym spowodowanych tym budynkiem. Pewne utrudnienia stanowią samochody, które parkują w pobliżu kwiaciarni, często zbyt blisko przejścia dla pieszych. Jednak dodatkowe oznakowanie w tym miejscu jest zbędne, bo z kodeksu drogowego wynika, że na jezdni dwukierunkowej nie można zatrzymać pojazdów w odległości mniejszej niż 10 metrów. Mimo sugestii, nie widzimy potrzeby by przy jezdni wydzielić zatoczki parkingowe.” – mówił po spotkaniu komisji jej przewodniczący Jan Kaliski.

Po zebraniu się komisji burmistrz Słupcy sporządził decyzję dotyczącą dalszego użytkowania budynku na rogu ulicy Koszuckiej. Decyzja była odmienna z pierwszą o rozbiórce budynku. Burmistrz tym razem chciał, by budynek został wydzierżawiony w drodze przetargu.

„Do czasu wyłonienia dzierżawcy wyrażam zgodę na korzystanie przez Panią z obiektu na dotychczasowych zasadach. W przypadku wyłonienia innego dzierżawcy zostanie Pani poinformowana odrębnym pismem o terminie opuszczenia lokalu. Natomiast w przypadku wygrania przez Panią przetargu strony niezwłocznie uzgodnią termin zawarcia umowy.” – pisał burmistrz Słupcy.

Elżbieta Mikołajewska nie do końca zgadzała się z kolejną decyzją burmistrza.

PŁATNOŚCI PO UMOWIE
10 sierpnia odpisała burmistrzowi. W swym piśmie stwierdziła, że skoro od kwietnia nadal użytkowała lokal i wpłacała czynsz, umowa została przedłużona samoistnie.

„Jeżeli po upływie terminu oznaczonego w umowie albo w wypowiedzeniu najemca używa nadal rzeczy za zgodą wynajmującego, poczytuje się w razie wątpliwości, że najem został przedłużony na czas nie oznaczony” – przytoczyła w swej odpowiedzi z kodeksu cywilnego Elżbieta Mikołajewska.

Elżbieta Mikołajewska uważa, że ponieważ prowadziła w tym miejscu działalność przez trzy lata, istnieje możliwość bezprzetargowego zawarcia z nią kolejnej umowy najmu lokalu.

„6-letni okres prowadzenia w przedmiotowym lokalu działalności gospodarczej przy zatrudnieniu trzech osób, jak również poczynienie tam znacznych nakładów, niewątpliwie uzasadniają dalsze wynajmowanie mi tego lokalu” – twierdzi Mikołajewska.

Cały artykuł w „Gazecie Słupeckiej”

  • at 12:44
    Permalink

    To się nazywa wykorzystywanie zajmowanego stanowiska dla osiągnięcia własnych korzyści.Ciekawe czy wszyscy urzędnicy są tam skrupulatni?

    Reply
  • at 16:40
    Permalink

    Pewne problemy to stwarzają też samochody zaparkowane na ul. Warszawskiej / koło kościoła i koło Poczty/ , na Tysiąclecia, na Powst. Wlkp. w czasie zajęć szkolnycyh, na Kilińskiego i jakoś nikt nie podnosi rabanu.

    Reply
  • at 15:58
    Permalink

    Pomiędzy blokami na Kilińskiego nie brakuje samochodów, które są zaparkowane w miejscach, gdzie stoją znaki zakazu wjazdu. Policjanci patrolują, ale nic nie widzą. Może zobaczą, jak straż pożarna bądź karetka pogotowia będą miały problem z podjechaniem pod któryś z bloków.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

....