20-latek popełnił samobójstwo

Popełnił samobójstwo
Popełnił samobójstwo

Od nocy z 29 na 30 października rodzina Witwickich z Podkornat (gmina Strzałkowo) przeżywa koszmar. 20-letni Krzysztof w późnych godzinach wieczornych wyszedł z domu, nie mówiąc nikomu ani słowa. Niestety nie wrócił już do niego, postanowił odebrać sobie życie. Powodem prawdopodobnie był zawód w życiu miłosnym.

ŻYŁ PEŁNIĄ ŻYCIA

Krzysztof Witwicki był pełen radości, miał wiele zainteresowań, zajęć, oraz mnóstwo przyjaciół. Zawsze do wszystkich wyciągał pomocną dłoń. Znajomi mogli na niego liczyć, bo dotrzymywał danego słowa. Jak mówi przyjaciel rodziny, mieszkający w sąsiedniej wsi: „Szkoda chłopaka, znałem go bardzo dobrze. Był taki spokojny, i zawsze uśmiechnięty. Pomagał we wszystkim o co by się go nie poprosiło. Rodzice mieli z niego pożytek, a i mi czasami pomagał jak tylko się tam zjawiłem i potrzebowałem czegoś. Fajny był chłopak, nigdy go nie zapomnimy.” Matka Krzysztofa, Bogumiła, ze łzami w oczach wspomina wszystko co dotyczy jej syna.

Jak mówi: „Pomagał zawsze wszystkim swoim znajomym. Jak jego przyjaciel miał problemy to siedzieli pół nocy w samochodzie i rozmawiali. Nigdy nikomu nie odmówił. Cały czas się cieszył, w szkole był dobrym uczniem, miał niedługo jechać na dwudniowy konkurs. W piątek miał wpłacić pieniądze na studniówkę. Planował sobie wszystko do przodu.” Krzysztof miał skończone 20 lat. Był uczniem technikum w Strzałkowie.

W tym roku szkolnym miał podejść do egzaminu maturalnego. Przez wiele lat był ministrantem w kościele w Ostrowie Kościelnym, przyjaźnił się z tamtejszym księdzem proboszczem Marianem Baranowskim. Wygrywał turnieje szachowe, zajął również drugie miejsce w lokalnym konkursie strongmanów. Wyjeżdżał na wycieczki, lubił jeździć na nartach. Nie pił alkoholu, nigdy nie miał żadnych problemów. Żył pełnią życia.

CZARNA NOC

W nocy z czwartku na piątek doszło do tragedii, której nikt z rodziny Krzysztofa się nie spodziewał. Po dłuższej nieobecności w domu rodzicie zaczęli szukać swojego syna. Znaleźli go niestety już martwego. Wezwano pogotowie, lecz 20 minut po północy lekarze stwierdzili zgon chłopca. Podjęte próby reanimacyjne niestety nie mogły już pomóc. Było za późno. „Przyszedł ze szkoły, jeszcze się pobawił z siostrzenicą, pograł na komputerze. Wyszedł raz, potem zadzwonił do swojej dziewczyny. Drugi raz wyszedł i już nie wrócił. Z tego co się dowiedzieliśmy powiedział przez telefon, że udowodni jak ją kocha, i jak udowodnił? Odebrał sobie życie z miłości.

W poniedziałek mamy dostać wszystkie dokumenty, żebyśmy mogli Krzysia pochować. Chcemy jak najszybciej załatwić wszystkie formalności, bo to i tak za długo. Sekcja musi być zrobiona, dopiero po niej wszystko się potoczy normalnie – mówi matka Krzysztofa. On ją tak kochał. Można się przekomarzać, jak to młodzi. A on się powiesił od razu. Telefon gdzieś wyrzucił, nie możemy znaleźć. Może byłaby tam jakaś wiadomość dla nas. Byłem na policji, ale oni też nie znajdą – dodaje ojciec Krzysztofa, Stanisław Witwicki.

ROZPACZ PO STRACIE SYNA

Dzień po śmierci swojego syna cała rodzina jest pogrążona w żalu. Nie wiedzą do końca co było przyczyną tej tragedii. Być może nigdy nie będzie pewne co się stało, że Krzysztof podjął tak tragiczną decyzję. „Niedługo miałem mu gospodarstwo zapisywać. Mówiłem, że będziemy sobie dłubać razem, pomogę, nie narobimy się za mocno. Brat do Anglii chciał go wziąć do roboty, zaraz po szkole. Jeszcze mu sekcję muszą zrobić, po co, przecież widzą, że nie żyje. Chcemy go pochować, oddać mu szacunek i naszą miłość.

Na rękach go trzymałem i nie mogłem utrzymać. On już do nas nie wróci, ale będzie z nami na zawsze, w naszych sercach. Miał za wielkie serce do wszystkich, i nie wytrzymał. Jakby był łobuzem, to by tak nie zrobił. Planował sobie wszystko, niedawno zrobił wylęgarnie kurczaków, w bagażniku samochodu jest jeszcze worek z paszą, który przywiózł w ten dzień. Nie można nikogo winić, to już mu nie wróci życia.

Do ostatniej chwili żył pełnią życia. Do Anglii nie chciał jechać, bo nie chciał na długo się rozstawać ze swoją dziewczyną. Życie nam się załamało, nie wiem co teraz mam robić bez niego” – zwierza się ze łzami w oczach Stanisław Witwicki.

  • at 10:07
    Permalink

    Wyrazy wspolczucia…
    tajemnice zabral ze soba, ale znajac dzisiesza mlodziez…. hm
    milosc skraca zycie niejednemu czlowiekowi a zwlaszcza wtedy gdy jedni zyciem sie bawia a drudzy biora je na powaznie, wielu nastolatkow (co za mlodziez) spotykaja sie i udaja ze kochaja, zeby sie nie nudzic, zeby sie zabawic, rozerwac ale nie wszyscy w ten sposob traktuja zwiazki!!!! Normalni ludzie jak zaczynaja zwiazek to z jakas nadzieja na przyszlosc, planami!!! A inni zabawa to psuja! I pewnie tak bylo i teraz….
    Krzysiu sie zakochal i myslal powaznie o zwiazku a jego wybranka najwyrazniej poprostu sie zabawiala ludzkim kosztem…. jak bylo naprawde nikt nie wie ale takie jest moje zdanie po obserwacji dzisiejszego zachowania mlodziezy!

    Reply
  • at 16:45
    Permalink

    „wybranka najwyraźniej zabawiała się ludzkim kosztem”..
    Co to ma być??? nie znasz sytuacji a sam zabawiasz się ludzkim kosztem. Osoby, które popełniają samobójstwo są słabe psychicznie. Najprościej jest powiedzieć po prostu , zresztą itp… Godzisz w tą dziewczynę!
    Mają po 20 lat i nie sądzę aby 80% tej grupy myślało poważnie o tym związku… To są miłosne przygody, zabawy, zrywanie, nowe dziewczyny , chłopacy itp! Obserwator się znalazł. Pewnie co niedziela jesteś w kościele i patrzysz na innych a w główce analiza obserwacji a ten to taki , tamta taka… Leje na takich jak ty i czarnych przebierańców!
    No , napisz odpowiedz, że jestem taki itp. mam to wiesz gdzie 😉
    Całuski dla odważnych!

    Reply
  • at 11:00
    Permalink

    Do Ojca Pio przyszła zapłakana kobieta,prosząc o modlitwę za swojego męża,który popełnił samobójstwo…..

    Ten zaś trzymając ją za rękę powiedział,że mąż został już zbawiony…..

    A więc jest nadzieja…..

    Reply
  • at 22:44
    Permalink

    Łezka mi poleciała, piękny reportaż, dla najbliższych to pamięc o synu aby pozostał w sercach wszystkich którzy go znali. Dziewczyna…….nie można jej winic, inaczej każdy by zaczął bac sie tworzyc związki, a w zyciu nie kazdy zwiazek musi byc do grobowej deski……..ten jednak był, ale dlaczego tak wczesnie. Czy dzisiejsza młodzież nie potrafi ze sobą rozmawiac, wyjasniac problemy, nawet w rozstaniu powinni sie wspierac… Szkoda chłopaka, a najbardziej żal rodziców którzy pochowali własnego dziecko!!

    Reply
  • at 18:31
    Permalink

    Ziom nie spotkałam durniejszego człowieka,niz ty..Moze ty jesteś odwazny… nawet nie wiesz o czym ty piszesz?Mój syn popełnił samobójstwo,i tylko wyłącznie przez dziewczynę,ale włąśnie jast taka jak ty….kasa ,zdrady,to co teraz jest na topie…życze ci takiej dziewczyny….

    Reply

Odpowiedz na „ziomAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

....