Pierduśnik 5-2012

Puste miejsce między skarbnikiem Józefem Wziętkiem a radnym Czesławem Dykszakiem oznacza, że Leszek Jan Woźniak na sesji był nieobecny.
Puste miejsce między skarbnikiem Józefem Wziętkiem a radnym Czesławem Dykszakiem oznacza, że Leszek Jan Woźniak na sesji był nieobecny.
Niegdyś na jednej z sesji powiatu radny Zieliński (pan Zygmunt, żeby nie mylić z panem Stefanem) apelował do sumienia pana Leszka Woźniaka. Chodziło o to, aby radny powiatowy startujący do wyborów z ramienia SLD nie brał udziału w głosowaniach aż do czasu wyjaśnienia jego tajemniczej „sprawy” związanej z niejasną przeszłością. Okazuje się, że Leszek Woźniak wziął sobie ten apel do serca dopiero po pierwszej sądowej rozprawie. Choć na posiedzeniu komisji nic na to nie wskazywało, miejsce radnego Woźniaka na sesji powiatowej było puste… Ale karteczka z nazwiskiem nie obwieszcza nam jeszcze zmian w składzie rady. Do czasu?
•••
Dwa tygodnie temu w „Pierduśniku” napisaliśmy o samochodzie porzuconym przy kościele pw. bł bpa. Michała Kozala. Dostaliśmy w tej sprawie maila i list. Zdaniem naszego czytelnika samochód należy do jednego z mieszkańców ulicy Kopernika, a nie jest on usuwany przez odpowiednie służby, bowiem ktoś u kogoś wynajmuje mieszkanie. Oczywiście konkluzja jest taka, że prawo nie obowiązuje wszystkich. My oczywiście postaramy się sprawdzić całą tę historię, bowiem w poniedziałek tuż przed wydaniem gazety samochód nadal stał na parkingu. Nie chce nam się jednak wierzyć w te wszystkie rewelacje, które napisał nasz czytelnik, ale gdyby się one potwierdziły to… Niektóre osoby postawiłoby to w niezbyt korzystnym świetle.
•••
To była prawdziwa sensacja! Wilk pojawił się w Wielkopolsce pierwszy raz od 50 lat. Prawdopodobnie tylko wędrował przez teren Wielkopolskiego Parku Krajobrazowego. – Możliwe, że tylko migrował z wschodu na zachód Polski. Generalnie odbywa się to poprzez Puszczę Nadnotecką. Jest to dla nas spore zaskoczenie – tłumaczył wielkopolskim dziennikarzom Adam Kaczmarek. O wilku nikt by nie wiedział, gdyby nie system monitoringu używany m.in. na przejściu dla zwierząt nad trasą S5 (Poznań – Wrocław). – Na co dzień dzięki monitoringowi można zobaczyć jelenie, dziki, sarny, borsuki, czy lisy korzystające z przejścia – mówiła PAP dr inż. Małgorzata Górna z Wielkopolskiego Parku Narodowego.

Nie byłoby w tej informacji nic nadzwyczajnego, czegoś co by mogło zainteresować naszych czytelników, gdyby nie fakt, że na naszym terenie również widziano wilka. Otrzymaliśmy informacje, że to piękne zwierze widziano w lasach między gminą Orchowo, a gminą Powidz. Wilk nie był agresywny i chwała Bogu!
•••
W naszym powiecie młodzież także protestowała przeciwko podpisaniu przez polski rząd umowy ACTA. W Zagórowie (o czym piszemy na str. 11) protestowało niewielu młodych ludzi. W Słupcy był planowany bardziej stanowczy protest. Młodzi ludzie byli chętni do manifestacji, ale kilka godzin przed manifestacją jeden z głównych organizatorów słupeckiego protestu napisał na facebooku: „Uwaga! Niestety, przemarsz zostaje ODWOŁANY! Nie mamy odpowiedniego podpisu, bo organizator przekładał”. Chyba chodziło o przekładanie terminu, ale bardziej intrygujące jest to, co opanowało ten portal społecznościowy po tym komunikacie. „Ch.. z tym”- napisała jedna młoda niewiasta, a jej koleżanki wtórowały jej pisząc;

„Taak ch.. z tyym”, „J..ać prawo”, „Niedługo w tym kraju jak się wysram gównem podobnym do loga jakiejś firmy to mnie zamkną zamiast jakiegoś gwałciciela albo pedofila ku..a!”, „Ku..a jak cioty w PRL-u”, „Problem było pełnoletnią osobę znaleźć ja pier..le”, „Cwaniaku jeb..y”, „Ch.. im w du.. i tak pójdę”, „Ch.. wychodzimy mamy prawo własnego zdania jeszcze”.

Rozumiemy, że młodzież chce protestować przeciwko ograniczaniu wolności, ale takie słownictwo wychodzące spod palców czternasto, czy piętnastolatków trochę nas przeraża. O umawianiu się na manifestację słyszała także słupecka policja. Funkcjonariusze monitowali poczynania organizatorów, ale ich zdaniem ostatecznie nikt nie wyszedł na ulice Słupcy w zorganizowanym proteście.
•••
W ubiegłym tygodniu wszystkie (no może niemal wszystkie) samochody na słupeckich osiedlach odwiedził akwizytor lub agent reklamowy. Wizytówki zatytułowane ATRAKCYJNE DZIEWCZYNY – FULL SERVIS na wielu zrobiły piorunujące wrażenie. Bardzo nam się podobało jak kilku panów w obawie przed karcącym wzrokiem żony w pośpiechu chowało wizytówkę do kieszeni. Inni wyrzucali je z obrzydzeniem. Jeszcze inni zastanawiali się co oznacza zwrot FULL SERVICE?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

....