W obronie przychodni

Mieszkańcy tłumnie stawili się (w sali miejscowej remizy), by usłyszeć powody zamknięcia tej filii (z dniem 23 stycznia br.), a także i wyrazić swoje niezadowolenie z takiej decyzji. O motywach zaprzestania działalności przychodni w Brudzewie już informowaliśmy (dwa numery temu), ale przypomnijmy je: po pierwsze – problemy kadrowe (mówiąc krótko brak lekarza, a starania o jego pozyskanie nie przyniosły skutku.

Należy tu dodać, iż zarząd przychodni szuka lekarza przede wszystkim do pracy w Strzałkowie, by zmniejszyć czas oczekiwania ludzi), po drugie – brak komputeryzacji w tym ośrodku (kłania się tu nowa ustawa refundacyjna, której bezwzględny wymóg to m.in. komputerowe wypisywanie recept), apo trzecie – ekonomia, czyli zbyt duży koszt utrzymania tej filii. Poza tym te pomieszczenia (według oceny Sanepidu) nie spełniają wymogów zarówno unijnych, jak i tych sanepidowskich. Są zbyt małe gabarytowo, a termin ich dostosowania upływa wraz z końcem tego roku.

Pacjenci, którzy leczyli się w tym ośrodku byli wyraźnie zaskoczeni takim obrotem sprawy, gdyż o zamknięciu przychodni dowiedzieli się dopiero z prasy. Prędzej nikt z nimi na ten temat nie rozmawiał, a jak stwierdzono, takie spotkanie winno być zorganizowane pół roku wcześniej, a tak zostali postawieni przed faktem dokonanym. Ludzi interesowała m.in. kwestia owej komputeryzacji ośrodka w Brudzewie. Pytano czy byłaby możliwość jego utrzymania, gdyby był skomputeryzowany.

Z wyjaśnień prezesa Stencla wynika, że nie bardzo, bowiem ta inwestycja pochłonęłaby kwotę kilkudziesięciu tysięcy złotych, a w stosunku do ilości przyjmowanych w tej filii pacjentów, jest to zbyt duża suma, by firma ją zainwestowała. Zgromadzeni jasno dali do zrozumienia, że przyjmowanie pacjentów tylko i wyłącznie w przychodni w Strzałkowie będzie dla nich nie lada utrudnieniem. Nawet nie chodzi tyle o sam dojazd do tego ośrodka, ale piętrzące się kłopoty jak chociażby znacznie dłuższy czas oczekiwania (który ich zadaniem i teraz jest i tak zbyt długi) na przyjęcie do lekarza czy wystarczający brak miejsc w poczekali, a także spore problemy z telefonicznym zarejestrowaniem się na wizytę.

Zresztą usprawnienie tej obsługi (słuchając mieszkańców) chyba jednak jest tam potrzebna i warto się nad nią pochylić. Proponowano, by ośrodek w Brudzewie był do dyspozycji pacjentów chociażby raz w tygodniu (do tej pory działa on trzy razy w tygodniu), ale niestety takie rozwiązanie nie wchodzi w grę, choć dla części zebranych to nie jest najlepsza koncepcja, bowiem nikt nie jest w stanie przewidzieć, którego dnia zachoruje.

Więcej w „Gazecie Słupeckiej”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

....