Wyłowiłem krokodyla z Warty!

Krokodyle to największe żyjące na świecie gady. Występują między innymi w Afryce, Ameryce Południowej – ogólnie w ciepłych klimatach. Okazuje się, że nie tylko tam można spotkać prawdziwego stwora. 23 kwietnia po południu jeden z wędkujących nad Wartą mieszkańców Dolan wyłowił krokodyla. „Widziałem, że płynie rzeką w moją stronę. Od razu zobaczyłem, że to nie jest ryba, ani świniak, a przecież zdarza się, że martwe świnie czy krowy płyną rzeką. Jak łowię ryby od dziecka nigdy takiego stwora w rzece nie spotkałem” – mówi Kazimierz Kaczor, lokalny działacz wędkarski.

Mężczyzna do wyłowienia bestii z wody próbował użyć zwykłego podbieraka na ryby. Po chwili gdy zobaczył, że zwierzę się nie rusza złapał je za nogę i wyciągnął z wody na brzeg. Egzotyczny stwór miał półtora metra długości, a jego kły wystające ze szczęki straszyły już z daleka. „Po drugiej stronie rzeki siedział jakiś wędkarz. Spytał: co, pewnie sum? A ja odpowiedziałem – nie, krokodyl. Pewnie się na mnie obraził, ale mówiłem szczerą prawdę. Przecież sumy nie mają łap. Jak mu to wytłumaczyłem zadzwoniłem na policję. W końcu krokodyl skądś musiał się tu wziąć.” Okazało się, że zwierze jest martwe. Choć wielu mieszkańców okolicy spekulowało czy krokodyl nie zapadł w letarg bo nie odpowiadała mu np. temperatura otoczenia.

Na miejscu pojawiła się policja, wójt gminy Lądek i sekretarz gminy. Wędkarze z całej okolicy zjeżdżali, by obejrzeć zwierzę. Na wezwanie wójta przyjechał również przedstawiciel schroniska dla zwierząt w pobliskim Katarzynowie, który na miejscu ocenił: „To na pewno jest krokodyl, bo ma kły na wierzchu. Zabieramy go do schroniska i do chłodni, musi go przebadać lekarz weterynarii. Ale skąd on się wziął w Warcie?” – pytał z niedowierzaniem pracownik schroniska w Katarzynowie, Aleksander Szykowny.

Plotki szybko rozeszły się po okolicy. Wielu nie wierzyło na słowo, sami musieli sprawdzić czy na drodze polnej, tuż nad Wartą leży krokodyl. „Pewnie ktoś go hodował w domu i jak urósł to przywieźli go nad rzekę” – snują hipotezy okoliczni mieszkańcy. Takiego znaleziska nigdy jeszcze nie widzieli. „Ja to nawet w zoo prawdziwego krokodyla nie widziałem jeszcze” – mówi jeden z zainteresowanych. Przecierał oczy ze zdumienia, widząc krokodyla nad rzeką w Dolanach. Teraz wędkarze będą uważniej rozglądać się po okolicy.

Jak powiedział nam jeden z nich: „Sam na ryby już nie pójdę. Strach pomyśleć jakby taki wylazł z wody! A to się ręce myje w wodzie jak są brudne od zanęty, a to wchodzi trochę do wody jak jest duża ryba na haczyku. Teraz na rybach zawsze będę miał ostry topór, w razie gdyby taki gad mnie zaatakował!”

Powiatowy lekarz weterynarii powiedział nam, że sprawą zbadania krokodyla zajmuje się Szymon Kwiatkowski, lekarz weterynarii, który ma podpisaną umowę ze schroniskiem w Katarzynowie. Pan Kwiatkowski wyjaśnił nam, że klimat panujący w Polsce nie jest sprzyjający dla tego typu zwierząt.

„Powiatowy lekarz weterynarii zasugerował przeprowadzenie sekcji zwierzęcia w Zakładzie Higieny Weterynaryjnej w Poznaniu. Jeśli zwierzę miało wszczepiony chip, będzie możliwość ustalenia jego właściciela. Wstępne badania stwierdzą jaki jest dokładny gatunek krokodyla – to może ocenić jedynie specjalista na podstawie liczenia jego kłów i łusek. Stwierdzone też zostanie czy to “chłopiec, czy dziewczynka”. Po około trzech tygodniach będą znane wyniki szczegółowych badań, między innymi toksykologicznych. Mamy nadzieję, że specjaliści określą przyczynę śmierci krokodyla, oraz odpowiedzą na pytanie skąd mógł się on wziąć w Warcie.” – mówi nam Szymon Kwiatkowski.

•••

Sekcja wykazała, że krokodyl miał w żołądku kamienie i monety… Skąd pochodził?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

....