Nie przebierałam siostry po jej śmierci!

Upiorne sceny na słupeckim cmentarzu cz.2
W ubiegłym tygodniu informowaliśmy o przeniesieniu zwłok bez zezwoleń na słupeckim cmentarzu. Chcąc wyjaśnić sytuację, dotarliśmy do osoby, opiekującej się grobowcem, z którego ciało zniknęło. Marianna Z. nie może uwierzyć, że ktoś ją oskarża o mycie i przebieranie zwłok.

Ciało swojej krewnej przeniosła rodzina, bez zgody swoich krewnych, sanepidu, oraz administratora cmentarza. Nielegalna ekshumacja nastąpiła we wrześniu, czyli w miesiącu, w którym zabronione jest przenoszenie zwłok (po uzyskaniu zgody wymienionych podmiotów ekshumacji można dokonywać od października do kwietnia, tylko w godzinach wczesnoporannych). Rodzina mimo, że nie poinformowała sanepidu, za co może ponieść konsekwencje karne, nie zawiadomiła najbliższych, a w szczególności siostry pochowanej osoby.

Jak mówi o swojej rodzinie Marianna Z.: „Jak pochowałam mojego męża, siostra powiedziała, że dołoży mi pieniędzy i razem zbudujemy duży grobowiec. Ona była chorowita, grobowiec był już postanowiony, a siostra wkrótce zmarła. Bez zastanowienia pochowaliśmy moją siostrę w tym grobowcu. Po śmierci siostry, jej mąż ożenił się drugi raz. Ja, dzieci siostry wychowałam jak swoje, przyniosłam je zaraz po urodzeniu ze szpitala, i wychowywałam jak swoich synów.” Wielki ból sprawił wychowanek pani Marianny, wespół ze znajomymi. We wrześniu przenieśli ciało siostry, bez wcześniejszego porozumienia z właścicielką grobowca. Jak mówi pani Marianna: „Z grobowca zabrali moją siostrę.

Teraz, jak zmarł jej mąż, to ten syn przyszedł ze swoimi robotnikami, rozerwał drzwi grobowca, urwał zamek, i wzięli trumnę ze środka. Ten grobowiec jest bardzo ładny, wybudowany. Jest duży, dwa metry wysoki. Jak wynosili tę trumnę to widział grabarz, pijani wszyscy byli, że z tą trumną się przewracali. Przenieśli trumnę do grobowca gdzie mojego szwagra pochowali, a ja nic o tym wszystkim nie wiedziałam.” Duży, rodzinny grobowiec był zbudowany z myślą o tym, aby pochować w nim wielu zmarłych bliskich. Został postawiony po śmierci męża Marianny Z., lecz już wtedy było wiadomo, że będzie w nim pochowana również jej siostra, oraz inni: „Siostra nie chciała w żadnym wypadku nigdzie być pochowana, ona dołożyła do tego grobowca.

A oni sprzeciwili się woli zmarłej w taki sposób. Szwagier miał drugą żonę, to niech ona tam będzie pochowana. Poszłam do nich, to mi powiedzieli, że nic im nie mogę zrobić i pójdą po trupach a ja nic nie zrobię. Policja powiedziała, że nie mieli prawa tego zrobić. Ani sanepid nie wiedział, ani nikt. Poszli jeszcze pijani, od razu grabarz jak zobaczył to mnie powiadomił, a ja poszłam na policję.” Od czasu śmierci męża, Marianna Z. sama opiekuje się tym grobowcem. Czasami pomaga jej rodzina, mieszkająca w Młodojewie, skąd słupczanka się wywodzi. Pani Marianna nie chce, aby jej wychowanek oraz wszyscy, którzy przenieśli zwłoki ponieśli karę. Chce jedynie, aby ciało jej siostry wróciło na miejsce.

„Ja tym grobem się cały czas opiekowałam i opiekuję do tej pory. Tam leży mój mąż, taka babcia, która tutaj mieszkała ze mną prawie 20 lat. Jak ona miała 94 lata to mnie spytała, gdzie ja ją pochowam. Od razu powiedziałam, że też do grobowca, bo co z tego, że obca jak mieszkaliśmy razem tyle czasu. No i leżała moja siostra. Oni bezczelnie zrobili, że wyciągnęli moją siostrę, a teraz jeszcze opowiadają, że ja wchodziłam tam, przebierałam ją, i coś tam jeszcze. Poszłam do nich i zezwałam. Jak się zaczęło u prokuratora to przyszli do mnie, i mnie jeden przepraszał na kolanach. Ja nie chcę kary nałożyć, tylko niech przeniosą ciało siostry z powrotem do grobowca i będzie wszystko w porządku.” – kończy Marianna Z.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.