Oskarżony o katastrofę nic nie pamięta!

Ponad dwa lata od śmierci Przemysława Tupalskiego rusza proces sądowy. Wiadomość o tragicznym wypadku w Łowiczu obeszła całą Polskę w czerwcu 2010 roku. Dla Słupcy i okolic ten wypadek miał większy wymiar niż zwykłe zderzenie. W wypadku autobusu zginął 22-letni Przemysław Tupalski. Mężczyzna oskarżony o spowodowanie tej katastrofy w ruchu drogowym nic z tego zdarzenia nie pamięta…

WYPADEK AUTOBUSU
„To dzięki kierowcy autobusu pozostali pasażerowie żyją. On nas ocalił. Chłopak się poświęcił, ale nas uratował. Udało się mu zjechać na pobocze, a bariery zamortyzowały uderzenie autobusu, dzięki czemu nie przekoziołkował. Gdyby nie jego manewr, byłoby znacznie więcej ofiar.” – tak o wypadku mówili niedługo po zdarzeniu uczestnicy wyjazdu do Warszawy.

Do wypadku doszło około godziny 2:00, w nocy z 16 na 17 czerwca 2010 roku na drodze krajowej nr.14 w Łowiczu. Autobus wiozący 55 osób i kierowany przez 22-letniego kierowcę ze Słupcy zderzył się czołowo z mercedesem sprinterem. Przemysław Tupalski, kierowca autobusu wycieczkowego, zginął na miejscu. 14 pasażerów autobusu i kierowca mercedesa trafili do szpitali w Łowiczu, Głownie i Skierniewicach.

Pozostali uczestnicy wypadku tymczasowo zostali zakwaterowani w jednej z miejscowych szkół, gdzie otrzymali ciepłe pożywienie i napoje. Po kilku godzinach wypadkowicze opuścili miasto wynajętym przez burmistrza Łowicza autobusem PKS. Ranni uczestnicy wypadku po opatrzeniu również zostali zwolnieni do domu. Feralnej nocy wycieczka, której kierowcą był Przemysław Tupalski, wracała z koncertu rockowego z Warszawy. Przyczynę wypadku wyjaśniało postępowanie. Gdy zostało ono zakończone zaplanowano rozpoczęcie procesu sądowego. Niestety różne okoliczności wpływały na jego odwlekanie.

OSKARŻONY NIC NIE PAMIĘTA
W środę 7 listopada w Sądzie Okręgowym w Poznaniu, po ponad dwóch latach od tragedii w Łowiczu, rozpoczął się proces przeciwko Pawłowi R.. Młody mężczyzna kierował samochodem marki Mercedes. Oskarżony jest on o spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym, na skutek której zmarł Przemysław Tupalski, a kilka osób z poważnymi obrażeniami ciała musiało być hospitalizowanych. Paweł R. wreszcie stawił się do sądu. Wcześniej gdy proces miał ruszyć, oświadczał, że jego stan zdrowia nie pozwala mu na uczestnictwo w rozprawie. Oskarżony przyszedł do sądu o kulach. „To skutek wypadku” – twierdził w sądzie.

Prokurator obecna w sali rozpraw odczytała akt oskarżenia. Wyliczyła ile osób zostało poszkodowanych i jakie mieli obrażenia: skręcenia kręgosłupa, złamania kręgosłupa i inne. Paweł R. oznajmił, że stanie podczas składania zeznań może sprawić mu trudność.

Gdy Sędzia Przewodnicząca pozwoliła mu usiąść, oskarżony powiedział: „Nie przyznaję się. Chciałem skorzystać z prawa odmowy wyjaśnień. Będę odpowiadał na pytania sądu i obrońcy. Praktycznie nie pamiętam zdarzenia i sytuacji przed zdarzeniem. Mam też problem z koncentracją – są to konsekwencje tego zdarzenia. Jestem pewny, że mój sposób jazdy zawsze był bezpieczny. Starałem się być tak odpowiedzialny jak tylko mogę.”

Młody mężczyzna dodał, że nie miał wiedzy na temat wypadku. Informację zdobył przeglądając internet już po tym, gdy obudził się ze śpiączki. Sędzia pytała go jaki okres dokładnie pamięta.

„Ja w zasadzie nic nie pamiętam z tego co się działo tego dnia. Po zdarzeniu pamiętam, że rodzice pojawili się w szpitalu. To mogło być 3-4 tygodnie po wypadku. Co do wcześniejszych informacji trudno mi odróżnić czy to jest coś co sobie wyimaginowałem, czy to jest coś co miało miejsce. Mam problem ze zebraniem myśli i potrzebuję więcej czasu na odpowiedź.” – wyjaśniał oskarżony.

Sędzia prowadząca sprawę przestała go po chwili pytać. Zadecydowała, by rozprawę przerwać. Na kolejnych rozprawach (wyznaczono cztery terminy) będą przesłuchiwani świadkowie i biegli. Wyrok w sprawie może zapaść dopiero w drugim kwartale przyszłego roku, lub jeszcze później.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

....