Nie uległ pokusie

Kilka dni przed Bożym Narodzeniem (20.12) Henryk Mytowski z Mieczownicy znalazł portfel, w którym znajdowały się nie tylko dokumenty, ale też spora ilość gotówki. Choć właściciel zguby nie liczył na odzyskanie pieniędzy, ku miłemu zaskoczeniu, portfel wrócił do niego z całą zawartością.

NA PIENIĄDZE NIE LICZYLIŚMY
W okresie przedświątecznych przygotowań staramy się, aby nadchodzące święta były piękne, radosne, wyjątkowe i dostatnie. Nierzadko oszczędzamy na ten cel przez dłuższy czas. Niekiedy jednak może przydarzyć się nam przysłowiowy pech. Na szczęście można jeszcze liczyć na ludzką pomoc i uczciwość. Andrzej Hartwich z Tomiszewa w czwartkowy ranek (20.12) pojechał do Ostrowitego, aby podjąć gotówkę z banku, potrzebną na opłacenie kończącego się ubezpieczenia samochodu i maszyn rolniczych, oraz zrobić przedświąteczne zakupy. Miał przy sobie 2 500 zł. Zdążył kupić jedynie ryby na wigilijny stół. W drodze powrotnej wstąpił w Giewartowie do sklepu wielobranżowego państwa Przybylskich. Zrobił drobne zakupy, wsiadł do samochodu i odjechał. Brak portfela zauważył dopiero w domu. Rozpoczęły się gorączkowe poszukiwania.

Nie wiedziałem, gdzie go zgubiłem. Przeszukałem cały samochód, bo myślałem, że tam mi wypadł z kieszeni. Niestety nic nie znalazłem. Wróciłem do Giewartowa do sklepu upewnić się, czy tam na pewno jeszcze miałem ze sobą portfel. Okazało się, że tak, ale nigdzie go nie znaleźliśmy. Domyśliłem się, że…

Więcej w najnowszym wydaniu „Gazety Słupeckiej”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

....