Jaka kara za gwałt na 13-latce?

„Gwałciciel znad jeziora” stanął przed sądem
„Gwałciciel znad jeziora” stanął przed sądem

Sąd Rejonowy w Słupcy rozpoczął proces Dominika K., który w 2007 roku zgwałcił 13-letnią dziewczynkę wracającą późnym wieczorem do domu. Sprawą tego gwałtu, do tej pory, żyje cała Słupca. Niestety nikt nie dowie się dokładnego przebiegu tego zdarzenia, które na zawsze zapadnie w pamięć młodej słupczance.

BESTIALSKI CZYN
Do gwałtu doszło w maju 2007 roku, kiedy w Słupcy na terenie targowiska miejskiego zorganizowano festyn dla wszystkich słupeckich rodzin. Zaproszono gwiazdę muzyki Disco Polo i wszystko miało wyglądać pięknie. Niestety impreza zdominowana została przez pijanych mieszkańców, którzy na każdym kroku szukali awantury.

Zepsuty sprzęt muzyczny i brak interwencji ochroniarzy spowodowały, że agresywna słupecka młodzież postanowiła zmienić miejsce zabawy. Większość wybrała jedyny klub muzyczny w Słupcy, znajdujący się nad jeziorem. To prawdopodobnie wtedy doszło do tragedii, którą przez długi okres żyła cała Słupca. Grubo po północy po rodzinnym festynie do domu wracała młoda, 13-letnia dziewczyna.

Wybrała najkrótszą drogę, wiodącą wzdłuż słupeckiego jeziora. Szła zupełnie sama, a jej rodzice bawili się jeszcze na słabo zorganizowanej imprezie. W pewnym momencie na młodą słupczankę napadł dorosły, silny mężczyzna. Ponieważ ofiara szarpała się, przestępca pobił ją dotkliwie po czym zgwałcił pod osłoną nocy. Nikt nie widział jego twarzy.

UJĘTO GWAŁCICIELA
Rodzice dziewczynki natychmiast poinformowali miejscową policję. Wszczęto śledztwo w tej sprawie. Na miejscu zdarzenia zabezpieczono wiele dowodów, które mogłyby ujawnić „gwałciciela znad jeziora”. Od zdarzenia mijały kolejne tygodnie, a poszukiwania nie dawały żądanego rezultatu. Po kilku miesiącach śledztwo umorzono, jednak sprawa gwałtu pozostawała ciągle w pamięci policji i prokuratury.

Słupeckie rodziny żyły w ciągłym strachu przed gwałcicielem, który czując się bezkarnie mógł zaatakować ponownie. Prokuratura nie dawała jednak za wygraną. Jak mówił prokurator Marek Kosmalski po ponad dwóch latach od zdarzenia: „W tej sprawie prowadzono bardzo intensywne czynności procesowe i pozaprocesowe. Zabezpieczono wiele materiałów dowodowych.

Przeprowadzono kilkanaście prób eliminacyjnych DNA. Z ciężkim sercem umorzyliśmy to śledztwo, które nie mogło trwać w nieskończoność. Wiedzieliśmy jednak, że jeżeli będzie dobre typowanie, przy tym materiale dowodowym sprawca musi zostać ujawniony”. Dwa i pół roku trwały poszukiwania sprawcy, który w końcu został ustalony.

Okazał się nim słupczanin Dominik K., który w ubiegłym roku dokonał rozboju na ulicy Matejki w Słupcy. Po tamtym zdarzeniu natychmiast został zatrzymany. Ta wpadka go zgubiła. Dociekliwy policjant porównał wyniki badań w dwóch różnych sprawach, przez co ustalono, że Dominik K. jest sprawcą gwałtu znad jeziora z 2007 roku. Niewątpliwie jest to jeden z największych sukcesów słupeckich organów ścigania.

ZA ZAMKNIĘTYMI DRZWIAMI
W minioną środę już od samego rana oczekiwaliśmy w napięciu co wydarzy się w słupeckim sądzie. Rozprawę wyznaczono na godzinę 9:30 – sąd wówczas był pełen ludzi krążących po korytarzach. Tuż przed rozpoczęciem procesu sądowego próbowaliśmy nakłonić rodzinę poszkodowanej na zgodę uczestnictwa dziennikarzy, jako publiczności podczas rozprawy.

Niestety, matka młodej słupczanki nie wyraziła chęci współpracy, nawet, gdy chcieliśmy zapewnić pełną anonimowość poszkodowanej i jej rodzinie. Według matki ofiary informacje, które podawaliśmy po zdarzeniu i zatrzymaniu sprawcy są nieprawdziwe, mimo że uzyskiwaliśmy je z policji i prokuratury. Około 9:30 do Słupcy dojechał konwój z aresztu, w którym obecnie przebywa Dominik K. Prowadzony przez dwóch uzbrojonych policjantów gwałciciel nie wyglądał na pewnego siebie.

Obrońca oskarżonego niepewnym tonem poinformował nas, że mężczyzna nie życzy sobie zdjęć w gazecie. Po wywołaniu sprawy przez protokolantkę weszliśmy na salę rozpraw, aby usłyszeć decyzję sądu dotyczącą jawności procesu. Przewodnicząca na podstawie kodeksu postępowania karnego wyłączyła jawność sprawy, przez co opinia publiczna nigdy nie dowie się o szczegółach przebiegu zdarzenia. Za zamkniętymi drzwiami proces przeciwko gwałcicielowi toczył się kilka godzin.

Wyrok nie został wydany, a rozprawę odroczono. Postanowiliśmy dowiedzieć się więcej o postępowaniu. Udaliśmy się w tym celu do Prokuratury Rejonowej. „Mężczyzna częściowo przyznaje się do winy. Są dwie wersje tego zdarzenia, jej i jego. Rozprawa została odroczona celem przesłuchania pozostałych świadków. Sąd zasięga opinii medyka, odnośnie mechanizmu powstania ujawnionych obrażeń ciała. Wyrok powinien być jawny, jego uzasadnienie jednak może zostać utajnione” – poinformował nas prokurator Marek Kosmalski.

  1. znam go… w zyciu bym nie pomylal ze on jest do tego zdolny. choc swoja droga dobrze sie maskowal…

  2. Znam tego chłopaka i on by tego nie zrobił bo to super chłopak.Warto sobie przemyśleć czy oskarżenie tej dziewczyny jest prawdziwe, bo być może sama chcia a teraz twierdzi ze to gwałt

  3. Nie wiadomo czy to był gwałt bo teraz te nastoletnie dziewczyny same proponują seks a pózniej szukają winnych wymyślonego gwałtu!

  4. tez go znam bawilismy sie razem w piaskownicy straszne jak sobie teraz o tym pomysle to naprawde jestem w szoku

  5. Wiadomo że to był gwałt i wiadomo że to on jest gwałcicielem. Przeczytajcie sobie gazetę i dopiero komentujcie. Bydlak i tyle

  6. Uważam, że nie warto kogoś tak oczerniać bo tak naprawdę nie wiemy jak faktycznie było bo nie byliśmy przy tym zdarzeniu.Być może sama chciała jak to jest u większości nastolatek same się narzucają!

  7. Opinie każdy może wyrażać, ale nie przezywać od „Bydlaka” trochę kultury a nie chamstwa!

  8. Znam go ze szkoły to chłopak kulturalny, miły on by tego nie zrobił. Nie wierzę w to wszystko.

  9. z tego co pamiętam on został już skazany za napad na jakąś małolatę na ulicy Matejki. ukradł chyba telefon jej wtedy, ale użył przemocy więc do paki. A jeśli przyznał się do tego gwałtu, to czemu wszyscy go tak bronią? Chcielibyście żyć w skórze tej dziewczyny? Miała 13-lat, a on ją pobił i zgwałcił!

  10. Ja uważam że wiek tej dziewczyny nie ma tu wielkiego znaczenia. Ponieważ takie młode cześciej decydują się na seks bo chcą poznać jak to jest .Niewiadomo cy to był gwałt, a może dobrowlny seks?.A co do pobicia to pobicie można samemu wymyślić aby pokazać jaka ona teraz jest poszkodowana.

  11. Znam go jak on może być gwałcicielem. Prawdziwy gwałciciel to by się ukrywał.A z tego co wiem to on prowadził normalne życie. Założył rodzinę i ma małe dziecko. Więc się zatanówmy czy napewno on jest gwałcicielem?

  12. ja slyszalem wersje ze sama chciala a pozniej biegla, przewocila sie i stacila przytomnosc, lekarz stwierdzil ze byla zgwalcona, jej bylo glupio i nie zaprzeczyla

  13. jak wyjdzie to zobaczymy czy dalej bedzie gwalcil . \wykastrowac go i na szubienice

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.