Aktywny Dzień Dziecka z Boginiami Bieżni i MOSiR-em

„ Dla Mariusza zdrowo się poruszaj”

W niedzielę (6. 06) na Stadionie Leśnym na ul. Gajowej w Słupcy odbył się festyn z okazji Dnia Dziecka, w trakcie którego przeprowadzono również  zbiórkę środków finansowych na rehabilitację Mariusza Naszkowskiego, który w wyniku nieszczęśliwego upadku podczas jazdy konnej doznał rozległych obrażeń i trafił na wózek inwalidzki. Organizatorami Aktywnego Dnia Dziecka, były Boginie Bieżni, MOSiR, przy wsparciu SOS FORT i wielu wspaniałych ludzi.

Podczas festynu nie zabrakło atrakcji dla dzieci takich jak dmuchane zamki, plecenie warkoczyków, swoje stanowisko miała również Słupecka Organizacja Strzelecka FORT, która nie tylko prezentowała repliki broni palnej, ale również zaprezentowała udzielanie pierwszej pomocy na fantomach. Nie zabrakło grupy miłośników motocykli, którzy z dumą prezentowali swoje pojazdy. Głównym punktem spotkania była jednak zbiórka pieniędzy na rehabilitację Mariusza Naszkowskiego z Słupcy, która odbyła się pod hasłem „ Dla Mariusza żwawo się poruszaj”, z tego tytułu odbyły się biegi różnych grup wiekowych, a wszyscy otrzymali medale za udział.

Pan Mariusz musi korzystać obecnie z wózka, nie jest w stanie sam się poruszać w wyniku obrażeń jakie doznał w lipcu ubiegłego roku podczas nauki jazdy konnej;

– Koń był poddenerwowany, zaczął rzucać zadem ,  wyrzucił mnie wysoko, w wyniku upadku doznałem złamania kręgosłupa, oraz wielonarządowych uszkodzeń m.in. żołądka, doszło do pęknięcia przepony, stłuczenia płuc. Trafiłem do szpitala – opowiada Mariusz Naszkowski.

– Mąż był był przed wypadkiem bardzo aktywny, nie chorował. Po przetransportowaniu do szpitala Lotniczym Pogotowiem Ratunkowym  miał pierwszą operację ratującą życie, była pęknięta przepona, która stwarzała zagrożenie życia, żołądek przemieszczony do lewego płuca.  Przez dwa tygodnie był utrzymywany w śpiączce farmakologicznej, stan był bardzo ciężki, wręcz krytyczny, ciągle był pod respiratorem. Dopiero po czterech tygodniach mogła się odbyć operacja kręgosłupa, ponieważ niewydolność oddechowa uniemożliwiała przeprowadzenie operacji wcześniej, potem była kolejna operacja. W ciągu miesiąca przeszedł trzy operacje. W Koninie był 2,5 miesiąca, ze względu na przekształcenie tego oddziału na covidowy, przez kolejne 1,5 miesiąca mąż przebywał w szpitalu we Wrześni. Stan był ciągle bardzo ciężki, Mariusz nie oddychał samodzielnie, po wypadku miał porażone mięśnie oddechowe, mięśnie przepony, nie jadł samodzielnie i był pacjentem leżącym. Wszelkie próby starania się o rehabilitację rozbijały się o to, że był mąż był niewydolny oddechowy. Jedyny ośrodek, który w takim stanie przyjmuje pacjentów jest w Krakowie, to jest Polskie Centrum Rehabilitacji Funkcjonalnej Votum. To jest ośrodek komercyjny, bardzo drogi, byliśmy tam cztery turnusy, za trzy turnusy płaciliśmy sami, a ostatni turnus był sfinansowany ze zbiórki „Siepomaga”. Koszt jednego turnusu, który trwał 28 dni, wynosi 24 tysiące. Do tego dochodzą badania, konsultacje. Wszystkie koszty pokrywa liśmy sami, łącznie z transportem medycznym ze Szpitala we Wrześni do Krakowa – opowiada Agata Naszkowska, jak mówi czekają na rehabilitację w Wojskowym Szpitalu Klinicznym w Bydgoszczy, ale ten oddział jest obecnie przekształcony na oddział covidowy i jeszcze nie ma przyjęć. Obecnie pan Mariusz przebywa (od poniedziałku do piątku) na rehabilitacji w Fundacji dr Janaszka „Podaj dalej” w Koninie, będzie tam do końca czerwca, a w weekendy jest w domu gdzie korzysta z rehabilitacji prywatnie. Aby móc powrócić do samodzielności, a także do pracy zawodowej, przed panem Mariuszem jeszcze wiele wysiłku, ale również kosztów np. przerobienie samochodu na potrzeby osoby niepełnosprawnej, oraz zakup sprzętu do rehabilitacji w domu.

Więcej w aktualnym wydaniu Gazety Słupeckiej

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *