Małe miasto, wielka pasja – Damian Popielarski „Popiół”

Damian znany jako Popiół to bez wątpienia nasza Słupecka duma, ale również człowiek z ogromną pasją. Jak mówi nasze stare polskie przysłowie ,, cudze chwalicie swego nie znacie”. Dlatego właśnie chcemy co niektórym przypomnieć jak wspaniałych ludzi mamy wokół nas, a innym przytoczyć co aktualnie dzieje się u Popioła, a dzieje się wiele. Więcej dowiedzą się Państwo w poniższym wywiadzie.

Czy muzyka to pana pasja, czy jednak traktuje ją pan jedynie jako pracę?

Muzyka to moja główna pasja od wielu lat natomiast w gruncie rzeczy jest to także moja praca, ponieważ poświęcam jej pełen etat mojego życia. Jeśli chodzi o rzeczy zarobkowe około muzyczne to prowadzę streamy (transmisję na żywo) na moim kanale, gdzie ludzie podsyłają mi swoją muzykę, bym odsłuchał i ocenił czy też udzielił rad. Dla wielu ,,podziemnych” artystów jestem poniekąd inspiracją, co mnie bardzo mocno cieszy.

Słupca to jednak małe miasteczko, czy trudno było panu mówiąc kolokwialnie ,,wybić się”?

Dobre pytanie, w tych czasach właściwie wszystko opiera się na znajomościach lub na szczęściu tym bardziej w branży muzycznej. W Słupcy ciężko o menadżerów czy ludzi, którzy mają ,,wtyki” . Cały czas poznaje tajniki tego ,,biznesu” dlatego postanowiłem założyć własną wytwórnię z ,,Leny Da Fam”. To ciężka i żmudna praca, bo działając samemu, trzeba na to poświęcić 10 x więcej czasu. Parę miesięcy temu zostałem zaproszony do Warszawy na rozmowę z poważnymi ludźmi z tej branży, którzy zaoferowali mi ciekawy ,,start” i możliwość wybicia się w szybkim tempie. Jednak odmówiłem, bo nie czułem klimatu tych ludzi i ich przedmiotowego podejścia do muzyki. Na pstryknięcie palcem teraz można zrobić z kogoś ,,gwiazdę” – pytanie, jak daleko artysta jest się w stanie posunąć, by się wybić? Mi zaoferowali występy w programach telewizyjnych, pomoc radiową itd – ale nie wyobrażam sobie siebie w jakimś programie, gdzie króluje głupota i robienie z siebie pajaca. To nie dla mnie.

Czy były chwilę, gdy chciał pan się już poddać i zostawić muzyczny świat?

Kolejne trafne pytanie, no tak, zdarzało się to i czasem miewam zaniki motywacji patrząc na to, co obecnie króluje w ,,mainstreamie”. To ciągła walka z samym sobą i pojawiające się pytanie w głowie ,,czy ludzie są gotowi na to, co robię”? Moim zdaniem polscy słuchacze zostali ogłupieni ,,muzyką” pozbawioną treści i formy. Teraz słucha się tylko tego, co jest modne, nieważne co to jest. Teraz patrzy się na ilość wyświetleń i łapki w górę. Ja właściwie w ogóle nie słucham Polskiej muzyki, mam wrażenie, że wszystko jest pisane ,,na kolanie”. Wersy są bardzo generyczne i podobne do siebie. Uważam, że częściej znajdę diamenty na moich streamach niż na głównej stronie youtube’a.

Muzyka i postać którą widzimy w internecie to w 100% pan, czy jednak wykreowana postać?

Jak ktoś jest świadomy i zna pojęcie ,,sztuki” to wie, że jest to wyrażanie siebie na wiele różnych sposobów. Ludzie w większości mają bardzo płytkie spojrzenie i widzą to, co chcą zobaczyć, nie sięgając głębiej. Gdy widzą mnie na teledysku robiącego jakieś dzikie miny i wykonującego jakieś kocie ruchy zapewne myślą – psychopata! Jak w każdym człowieku jest we mnie wiele różnych emocji. Zawsze byłem bardzo buntowniczym dzieciakiem, który szukał siebie i był niezadowolony z tego, jak funkcjonuje ten świat. Zawsze brakowało mi odwagi, żeby robić coś, co robię teraz, bez owijania w bawełnę. Moje teksty dla wielu będą kontrowersyjne, pojawia się tam często tematyka śmierci, ale czy śmierć nie jest częścią życia? Na co dzień jestem bardzo wrażliwym i empatycznym człowiekiem, który chciałby by na tym świecie zakwitła tolerancja dla wszystkich, którzy są ,,inni”. Uważam, że każdy może być, kim chce i robić co chce, dopóki nie robi krzywdy drugiemu człowiekowi. Tak więc to ja i moje odłamy osobowości wyrażane w taki sposób by poruszyły umysł i dały kopa.

Z kim udało się panu nawiązać współpracę, a z kim chciałby pan współpracować?

Jako że jestem indywidualistą, ciężko mi było dobrać się z kimś, kto myśli podobnie jak ja – i o muzyce i o rzeczywistości. Kilka miesięcy temu poznałem się z ,,Lenym”, bardzo utalentowanym i wszechstronnym artystą z Pyzdr, z którym założyliśmy wytwórnię ,,Deadmen Crew”. To człowiek, z którym rozumiem się na wielu płaszczyznach i razem się zajebiście uzupełniamy. Dostałem już mnóstwo propozycji, by się dograć (nawet za pieniądze), ale współpracuje tylko z ludźmi, którzy po pierwszym odsłuchu są w stanie sprawić, że jestem rozwalony na kawałki, a to się rzadko zdarza. W Polsce nikt nie jara mnie na tyle, bym płonął na jego widok, ale jak bym miał wybrać, to myślę, że u Słonia w ,,BDF” bym się najlepiej odnalazł. Były już rozmowy i nawet odsłuchał moje numery z tego, co wiem i spropsował, ale na razie cisza. Zobaczymy, jak będzie. Ja nie pcham się nigdzie na siłę, robię swoje.

Z jakiego projektu jest pan najbardziej dumny i co może pan o nim powiedzieć?

Myślę, że z ostatniej ,,EP’ki” którą wypuściłem, mianowicie ,,popiół to kot III”. Choć uważam, że pod względem jakości mogłaby być o wiele lepsza, ale jeśli chodzi o treść i o emocje, które tam są, to wybrałbym właśnie ją. Jeśli chodzi o singiel, to myślę, że ,,Dodaj gazu” zaskoczyło ludzi, bardziej niż myślałem. Ten utwór został wyróżniony przez kilku znanych youtuberów, w ogóle kilku z nich jest moimi fanami i obserwują to, co robię, świat jest naprawdę mały i czasem sobie myślę ,, jak oni mnie znaleźli w zalewie tego muzycznego oceanu”?

Czy teksty pana utworów są kreowane obecnymi trendami, czy to w 100% pana uczucia i myśli?

W ogóle nie interesują mnie trendy, powiedziałbym nawet, że mnie brzydzą. Skromnie uważam, że nie ma w Polsce nikogo podobnego do mnie, jeśli chodzi o sposób, w jaki składam wersy i w jaki sposób je wyrażam na podkładach. Operuję różnymi barwami swojego wokalu i najróżniejszymi sposobami płynięcia na bicie. Lubię podkreślić to, co przekazuję w sposób kontrowersyjny dla wielu zwykłych słuchaczy. Łącze gatunki tworząc swój własny nurt, na tym mi najbardziej zależy.

Jak wygląda pana proces twórczy?

No cóż, dostaje podkład od producenta, słucham i myślę, co czuję, słysząc dany bit. Jeśli coś chce wypłynąć ze mnie, daje temu ujście. Najpierw tworzę pewnego rodzaju scenariusz pisząc tekst – zatracam się w ciszy i próbuje wyłapać to, co mi krąży po głowie. Przelewam to na papier, a później łącze by powstał z tego jakiś obraz, łącze kropki i powstają właśnie takie rzeczy. Nie piszę tekstów w 5 minut, zależy mi na tym by była w tym jakaś głębia, dwuznaczność, przenośnie i element zaskoczenia. Lubię zostawić po sobie coś ,,mojego”. Nagrywam w domu, więc jak już napiszę tekst, przepijając kawę, odpalam sprzęt i robię swoje. Dobrze, że mam wygłuszony pokój, bo sąsiedzi mogliby pomyśleć, że jakaś patologia jest za ścianą haha.

Co stało się z dawnym DTI?

Drogi się rozeszły, wielu przestało to robić. Jak to w małym mieście – każdy zna każdego i wielu chciało po prostu posmakować i porapować coś do mikrofonu. Każdy poszedł w swoją stronę i zajmuje się już innymi rzeczami. To raczej były bardzo zajawkowe czasy, bardzo luźne, wódka na stole i spontaniczne tworzenie bez większych planów, ale na każdej drodze życia czegoś się nauczyłem, czas i sytuacje weryfikują ludzi. Niektórzy zostaną, niektórzy odejdą.

C-walk, czy to była tylko chwilowa zajawka?

Ohoho, Cwalk to była piękna przygoda, pamiętam, jak uczyłem się tego wszystkiego przez internet z filmików, codziennie po szkole przez wiele lat. Tak naprawdę była największa zajawka oprócz muzyki. Jeździłem po całej Polsce na różne meetingi z ludźmi, którzy też uprawiali ten ,,taniec”. Poznałem wielu zajebistych ludzi, byłem nawet w jednej z lepszych polskich ekip cwalkowych. Miałem nawet propozycję uczenia w szkole tego tańca, ale jakoś to zgasło wszystko. Uwielbiałem to robić i nadal pamiętam wszystkie ruchy, zdarzało się czasem na imprezach jeszcze parę lat temu, że pokazałem parę ruchów na parkiecie haha. Piękne beztroskie czasy, prawdziwy hip-hop. Boom boxy i szerokie ciuchy. Tańczyliśmy wszędzie, gdzie się dało.

Powie Pan coś na koniec dla sympatyków Pana twórczości?

Szanujmy się, kochajmy się, starajmy się na każdym kroku być lepszym dla siebie i dla innych. Róbcie swoje, nawet jeśli inni tego nie rozumieją i nie akceptują. Słuchajcie siebie, nawet jeśli mędrcy chcą zakłócić Wasze myślenie. Przeżyjcie życie po swojemu, by koniec końców być zadowolonym i dumnym z siebie. Bądźcie sobą, nawet jeśli wszyscy mieliby Was opuścić. Lepiej żyć samemu na wolności niż z baranami w klatce. Spodziewajcie się nowych rzeczy już w najbliższym czasie. Pozdrawiam serdecznie wszystkich i życzę spokoju w tym szalonym świecie!

Zuzanna Jarońska

  1. Już dawno temu uparłeś się że będziesz robił to co robisz do skutku, i trzeba ci to oddać bo tak jest, ale.. Twoim tekstom zawsze brakowało tego czegoś. Ile lat to już robisz i powiedzmy sobie szczerze? Lipa. Gadka, że były propozycje z Warszawy.. Co masz mówić swojemu miastu skoro ciężko ci się przebić. Masz swoich fanów w 62-400, głównie ziomków z którymi 3masz od lat. Może kiedyś kawałek o tym ile szkód narobili innym.? Pobicia, handel, rozboje. Na klipach ładnie podskakują i machają rączkami to fakt. Mimo wszystko szacunek za ciężką pracę, i dążenie do celu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *