Uspokajanie pijanych nie należy do policji…

Zakończony sezon letni podsumowano podczas spotkania w starostwie powiatowym. Tego lata mieliśmy dwie ofiary śmiertelne na drogach powiatu słupeckiego. Trzy osoby straciły życie w wodach jeziora Powidzkiego. Mimo to, zdaniem komendanta słupeckiej policji sezon należy uznać za bezpieczny. – Mimo, że przyjechało do nas więcej osób niż w latach ubiegłych, to daliśmy radę – powiedział inspektor Zbigniew Malina.

Słupeccy policjanci mówią, że jeszcze nigdy nie przeprowadzono tylu akcji prewencyjnych i dydaktycznych co w tym roku. – Byliśmy praktycznie na każdej plaży, w każdym ośrodku. Tłumaczyliśmy jak należy zachować się nad wodą, żeby było bezpiecznie – twierdzi naczelnik Wydziału Prewencji i Ruchu Drogowego podkom. Robert Górny. Choć statystycznie na drogach powiatu było mniej zdarzeń i policja uważa sezon za w miarę bezpieczny, to jednak latem mieliśmy pięć ofiar śmiertelnych. Zdaniem policji i straży to nie wszystkie zagrożenia jakie czyhają na mieszkańców powiatu i wypoczywających na naszym terenie turystów.

Ochroniarze zamiast policji
Zdaniem słupeckich policjantów w tym sezonie doszło do rekordowych zgłoszeń zakłócania porządku w ośrodkach wypoczynkowych. – Pora wreszcie, żeby odpowiedzialność za to co się dzieje na terenie ośrodków wypoczynkowych brał właściciel. Będę wnioskował do organizatorów wypoczynku, żeby zapewniali bezpieczeństwo na terenie ośrodka poprzez zatrudnianie profesjonalnych agencji ochrony. Wiem, że się to wiąże z kosztami, ale to nie leży w naszych kompetencjach. Policja nie jest od tego, żeby pilnować każdego zakłócania ciszy nocnej – mówi inspektor Malina. Zdaniem komendanta słupeckiej policji coraz więcej jest właśnie zgłoszeń typu chuligańskiego. – To jest zadanie dla ochroniarzy, czy jakiejś straży, a nie dla policji. Coraz więcej nas to kosztuje, a w tym czasie powinniśmy być gdzie indziej – mówi Malina i twierdzi, że będzie apelował do organizatorów o zmianę nastawienia.

– Pogoda dopisała, a my jeździliśmy od plaży do plaży. Od ośrodka do ośrodka – wyliczał komendant. Powidz, Przybrodzin, a także Kosewo, czy Giewartów. Ze zdaniem komendanta zgadza się starosta słupecki. Mariusz Roga mówi, że nocne wycie komuś pod oknem jest bezprawne, ale nie może być tak, że jest to pretekst do wzywania policji. – Ludzie płacący podatki wyobrażają sobie, że ktoś musi przyjechać takiego delikwenta uciszyć. Policja i straż nie są od spraw porządkowych. Polacy za granicą zachowują się zupełnie inaczej niż w kraju, bo wiedzą, że swoje zachowanie będą musieli słono zapłacić – mówi starosta Roga.

Mniej brawury na drogach
Inspektor Zbigniew Malina mówi, że ruch na drogach powiatu słupeckiego był odpowiednio monitorowany. – Te dwa śmiertelne wypadki nie miały bezpośredniego związku z sezonem, ale na pewno w weekendy ruch na drogach do ośrodków wypoczynkowych był większy – twierdzi. Jego zdaniem więcej kierowców ukarano mandatami. Oprócz mandatów, za skrajne naruszenia przepisów ruchu drogowego, policjanci korzystając ze swoich uprawnień zabierali kierowcom prawa jazdy. – Nie za alkohol, ale za brawurę na drodze – mówił Malina. Słupeccy funkcjonariusze cieszą się z faktu, że przepisy o karaniu za przekroczenie prędkości zrobiły swoje. – Mamy zdecydowanie mniej takich nieodpowiedzialnych zachowań na drodze. Mniej jest też wypadków. Może zabieranie uprawnień do kierowania, to jest metoda – twierdzi komendant Malina. Mimo ofiar śmiertelnych uznał sezon za w miarę bezpieczny. – Mimo, że ludzi przyjeżdżało na nasz teren dużo więcej, niż w latach ubiegłych, to daliśmy radę – cieszył się Zbigniew Malina.

Łodzie straży to nie taksówka
Komendant słupeckiej straży Sławomir Kaczorkiewicz też mówi o problemach swojej służby. Opowiada jak to właściciele punktów wypożyczających sprzęt pływający, często dzwonili do dyżurnego z informacją, że coś się musiało wydarzyć na wodzie, bo ludzie nie wracali ze sprzętem do godziny zamknięcia wypożyczalni. – Za każdym razem wypływały wtedy na wody służby ratownicze. Wtedy okazywało się, że rower wodny jest przy brzegu, a delikwenci zapomnieli go oddać na czas, znakomicie się bawiąc. My reagujemy, ale to nie są wtedy działania ratownicze, a porządkowe. Holując taki rower, czy żaglówkę dodatkowo ryzykujemy i dbamy, żeby nie uszkodzić sprzętu, bo jest on bardzo drogi – mówi komendant Kaczorkiewicz. Starosta Roga widzi proste rozwiązanie tej sytuacji. – Jeżeli przewróciła się łódka i wszyscy bezpiecznie dotarli na brzeg. Gdy nie ma zagrożenia życia ludzkiego, wtedy za holowanie musicie wystawiać rachunek. Za nieuzasadnione wezwanie służb ratowniczych ktoś musi ponosić koszty. Zdaniem starosty słupeckiego jest to systemowo chore. – Wszystko idzie w takim kierunku, ze przeciętnemu obywatelowi wolno wszystko. Ludzie wmawiają sobie, że nie muszą się niczym martwić, bo są służby, które za wszystko odpowiadają. To jest patologia – mówił ostro Mariusz Roga.

Jak twierdzi starosta, w Polsce ludzie wykazują się brakiem wyobraźni, co w połączeniu z alkoholem jak bardzo niebezpieczne. – Niestety, nie ponoszą za to odpowiedzialności – mówi Roga i posługuje się przykładem z tegorocznych regat na jeziorze Powidzkim. – Przychodzi gość z rozciętą głową. Mówi, że ten wypadek nastąpił podczas regat, a impreza jest ubezpieczona. Później podczas luźnych rozmów przy ognisku okazało się gość był pod wpływem alkoholu. Nie chcąc się zmoczyć przeskakiwał z łódki na łódkę. Potknął się, uderzył i rozbił głowę. Czy za takie nieodpowiedzialne zachowanie ma być darmowa usługa medyczna – pytał starosta. Mariusz Roga dodał, że w przyszłości liczy na stanowczość służb. – Musicie się domagać zapłaty. Trzeba ludziom uzmysłowić, że to oni ponoszą konsekwencje swoich zachowań.

  • at 01:59
    Permalink

    Złote myśli pana Maliny należy przesłać do wiadomości Komendantowi Wojewódzkiemu Policji w Poznaniu zobaczymy czy będzie tego samego zdania.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

....