Pytania do PiS-u

W Sali Szkoły Muzycznej w Słupcy zorganizowane zostało pierwsze spotkanie mieszkańców okręgu wyborczego z przedstawicielami rządu: senatorem Robertem Gawłem oraz posłem Krzysztofem Ostrowskim z Prawa i Sprawiedliwości.

– Nasi parlamentarzyści uznali, że chcieliby żeby po czterech latach każdy z wyborców miał przeświadczenie, że to są nasi posłowie i nasi senatorowie. Mam ich zapewnienie, że będą w naszym mieście pojawiali się bardzo często. Takie otwarte spotkania planujemy organizować raz na kwartał – mówił dyrektor biura poselskiego.

Po kilku słowach wprowadzenia głos zabrał poseł Ostrowski – Mam nadzieję, że po upływie czterech lat naszej kadencji nasz sejm będzie nazywany sejmem wielkim. Zaczynamy z impetem, nie mieliśmy tych przysłowiowych 100 dni spokoju, by przedstawić swój program i swoje plany, zostaliśmy zobligowani przez wyborców i opozycję do szybkiego i skutecznego wprowadzenia w życie głównych założeń z naszej kampanii wyborczej. Mamy teraz rząd, który ma program, wie jak ten program zrealizować i ma wszelkie instrumenty, żeby go zrealizować. Co najważniejsze jest zdeterminowany, żeby wszystkie swoje założenia wprowadzić w życie. Chciałbym się w tym miejscu podzielić z Państwem taką osobistą refleksją. Ja jestem pierwszy raz posłem i nie spodziewałem się, że spotkam na swojej drodze tak wiele osób, które mają podobny pogląd na politykę oraz jej sprawowanie jak ja, że jest w ludziach taka duża wola walki o lepszą Polskę. Drugą budującą dla mnie rzeczą jest to, że duża część posłów z partii Kukiz’15 ma podobne do naszego spojrzenie, na to co się dzieje w kraju i na kierunek zmian, które chcemy wprowadzić.

Na temat szybkości działania nowego sejmu wypowiedział się także senator Gaweł. Jak wspominał na początku spotkania -Obserwując ostatnie 26 lat polskiego rządu, nie pamiętam, żeby jakikolwiek rząd tak szybko pracował i zmuszał parlament do równie szybkiego procedowania i głosowania nad ustawami. Po trochę ponad trzech miesiącach od wyborów duża część założeń z kampanii wyborczej jest przez procedurę legislacyjną wdrażana w życie. Niebawem czeka nas jeszcze kilka bardzo mocnych uderzeń, dlatego dobrze, że jesteśmy zaprawieni w bojach, jeśli chodzi o prowadzenie polemiki z opozycją. Przyjdzie nam bowiem za chwilę dyskutować nad zmianami w systemie emerytalnym czy oświacie. Nasz rząd jest po to, by walczyć o lepszą Polskę, dlatego też szybko wprowadzamy w życie nasze założenia, a im szybciej tego dokonamy, tym szybciej Polakom będzie się lepiej żyło w swoim państwie. Po krótkiej prezentacji obu panów rozpoczęła się dyskusja, w której głos zabrać mógł każdy.

500+
Program pomocy rodzinie, który jest jednym ze sztandarowych założeń kampanii wyborczej PiS wzbudza wiele emocji już od samego momentu rozpoczęcia prac nad nim. Również podczas tego spotkania obecni na Sali mieszkańcy mieli dużo pytań z nim związanych. Według posła Ostrowskiego program ten jest mądrym rozsądnym planem prorodzinnym.

– Gdy słyszę tą zalewającą media hipokryzję dotyczącą tego rozwiązania, aż krew mnie zalewa. Dla nas sprawa jest prosta, mamy mało dzieci, musimy zatem zrobić wszystko co w mocy rządu, żeby pomóc rodzinom, pomóc osobom, które dzieci chcą mieć lecz z uwagi na barierę ekonomiczną nie decydują się na posiadanie więcej niż jednego dziecka. Pomoc jaką dzięki temu programowi otrzymają polskie rodziny zaowocuje w niedługim czasie wzrostem demograficznym – komentował poseł Ostrowski.

Parlamentarzyści podczas spotkania zapewniali zgromadzonych, że program ten jest tylko jednym z elementów większych reform w polityce prorodzinnej kraju, jest początkiem zmian.

– Koszty jakie rząd poniesie na wprowadzenie oraz utrzymanie programu na jedno dziecko, od jego urodzenia, aż do osiągnięcia przez nie pełnoletności szacuje się na około 180 tysięcy złotych. Z sejmowych ław słyszymy jednak kwoty rzędu nawet 800 tysięcy złotych. Dlaczego jest tak, że posłowie opozycji wygadują publicznie takie bzdury? Nie trzeba być przecież Pitagorasem, żeby obliczyć średni koszt „utrzymania” jednego dziecka – pytał jeden z uczestników spotkania.

– W Polsce można bezkarnie obrażać i kłamać. Nie ma u nas organizmu prawnego, który by temu zapobiegał, dlatego w mediach każdy może swobodnie kłamać i oczerniać swoich przeciwników. Ja odnoszę wrażenie, że Polska to jest jedna wielka Stajnia Augiasza i praktycznie wszystko jest tu do poprawy. Dlatego z ust posłów opozycji słyszymy nierealne kwoty. Tak jak Pan słusznie zauważył, przeprowadzone analizy wskazują, iż na „wychowanie” jednego małego Polaka rząd wyda kwotę mieszczącą się w przedziale 170 do 250 tysięcy złotych – odpowiadał poseł Ostrowski.

Ustawa, która obecnie została przyjęta bez poprawek przez senat wejdzie w życie z początkiem kwietnia. Zakłada ona, że wnioski o dotację składać będziemy raz w roku. W Słupcy trwają już przygotowania do wdrożenia nowego programu.

Pomogą w sprawie wiatraków?
Obecni na spotkaniu mieszkańcy zwrócili się do parlamentarzystów o pomoc i wstawiennictwo w Ministerstwie Ochrony Środowiska. Sprawa dotyczy budowy elektrowni wiatrowej na terenie, który zamieszkują, a której stanowczo się sprzeciwiają. W związku z tym złożyli oni w ubiegłym tygodniu na ręce dyrektora Miernika stosowną dokumentację, z którą senator Gaweł miał się zapoznać i pojechać do Warszawy, by uzyskać wyjaśnienia w Ministerstwie Ochrony Środowiska, a może nawet spróbować zablokować ich budowę.

– Nie jestem z PiS-u, nie znam osób, które w Ministerstwie Ochrony Środowiska odpowiedzialne są za te kwestie, a żeby coś załatwić w Ministerstwie lepiej jest jak się kogoś zna. Łatwiej jest znaleźć odpowiednią osobę i z nią porozmawiać. Takich spraw jak ta, z którą mam się do nich zwrócić mają setki. Zapewniam Państwa, że zrobię co w mojej mocy, by tę sprawę załatwić, ale na początek muszę wyrobić sobie kontakty, by móc cokolwiek tam załatwić. Proszę zatem, by dali mi Państwo trochę czasu – mówił senator Gaweł.

Słysząc jego słowa zainteresowani sprawą mocno się zirytowali, nie mają oni bowiem dużo czasu, budowa elektrowni ma rozpocząć się jeszcze w lutym. Jedna z uczestniczek spotkania tak odpowiedziała na słowa senatora

– Powiedział Pan, że trzeba mieć w Warszawie znajomości, żeby cokolwiek załatwić. U nas po znajomości się te wiatraki stawia. Rozumiem, że potrzebuje pan senator czasu, by dotrzeć z tym tematem do odpowiedniej osoby. Dzisiaj jednak oczekujemy od Pana deklaracji w jakim czasie możemy liczyć na odpowiedź w naszej sprawie? – Chcemy mieć czarno na białym informacje, jakie są bezpieczne odległości lokalizacji takich sprzętów od gospodarstw domowych. Jakie mogą one generować problemy zdrowotne, czy mieszkanie lub uprawianie pól, na których one stoją jest bezpieczne. Na chwilę obecną nikt nie chce nam udzielić takich informacji. Strony internetowe, na których czytaliśmy odnośnie szkodliwego wpływu wiatraków na zdrowie dziwnym zbiegiem okoliczności przestały istnieć. Dlatego zwróciliśmy się o pomoc w wyjaśnieniu naszych wątpliwości do pana, by ustalić jaka jest bezpieczna odległość usytuowania wiatraków w stosunku do domostw. Boimy się o zdrowie nasze i naszych rodzin. – dodał inny uczestnik spotkania.

Przeciwnicy budowy wiatraków usłyszeli z ust senatora zapewnienie, że w środę uda się on do Ministerstwa i ich sprawę poruszy.

Pierwsze koty za płoty
Rząd PiS już w swojej kampanii wyborczej stawiał postulaty, że będzie rządem, który słucha społeczeństwa, który prowadzi z nim dialog i stara się rozwiązywać wymieniane przez nie problemy. Zdaje się, że jesteśmy na dobrej drodze ku temu. Czas jednak pokaże czy zatrważające tempo jakie narzuciła sobie nowa partia rządząca zostanie utrzymane w kolejnych miesiącach i latach, czy może zapał do walki o inną lepszą Polskę zgaśnie tak szybko jak się rozpalił.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

....