Sypie się jedność PSL

Na zakończenie piątkowej sesji Rady Powiatu Mariusz Król – członek zarządu poprosił przewodniczącego Bogdana Jastrzębia, by w porządku obrad kolejnej sesji znalazł się punkt o jego odwołaniu. Choć decyzja wydaje się zaskakująca to jednak wpisuje się w przedwyborczą strategię Polskiego Stronnictwa Ludowego, które chce w ten sposób rozłożyć odpowiedzialność za lata rządów. Najbliższe tygodnie pokażą, czy dymisja Mariusza Króla to tylko kosmetyczna zmiana we władzach powiatu, czy też czeka nas prawdziwa rewolucja na szczycie.

PSL rządzi w powiecie słupeckim od kilkunastu lat. Ma też pełnię władzy w Słupcy i Zagórowie. Jest mocno związany z samorządem w Lądku, miał też swojego wójta w Powidzu. Ludzie chętnie głosowali na ludowców ponieważ myśleli, że władza PSL będzie korzystała z „nieograniczonych” możliwości posła Eugeniusza Grzeszczaka.

– Pomoże w uzyskaniu pieniędzy na drogę, czy chodnik – mówili często o współpracy z posłem ludowcy w wielu gminach powiatu słupeckiego. Potem okazywało się, że z patronatu lidera PSL w powiecie niewiele wynika, ale PSL przy władzy się utrzymywał wykorzystując sieć rodzinnych powiązań urzędników i innych ludzi pracujących w powiatowej administracji. Gdy dodamy do tego strażaków ochotników, wielu sołtysów itd. wyjdzie całkiem pokaźna grupa osób pilnujących „ludowego interesu”.

Nie zgadza się z polityką informacyjną

Oświadczenie Mariusza Króla złożone na zakończenie piątkowej sesji rady Powiatu i zapowiedź jego dymisji była dla wielu sporym zaskoczeniem. Choć radny mówił, że powody wyjaśni na kolejnej sesji, otrzymaliśmy jego oświadczenie.

– Powodem złożenia przeze mnie rezygnacji z członkostwa w Zarządzie Powiatu Słupeckiego jest sytuacja jaka ma miejsce w słupeckim szpitalu. Chodzi mi przede wszystkim o niewłaściwą w moim przekonaniu politykę informacyjną dotyczącą rozbudowy i obecnej sytuacji w szpitalu. Osoby odpowiedzialne za te działania nie wywiązują się należycie z powierzonych im zadań. Uważam, że Burmistrzowie, Wójtowie, radni, ale przede wszystkim mieszkańcy powiatu powinni być informowani o sytuacji związanej z rozbudową i funkcjonowaniem szpitala na bieżąco, nie tylko podczas sesji rady powiatu. Jest to konieczne tym bardziej, że informacje, które pojawiają się w prasie i mediach społecznościowych nie do końca odzwierciedlają stan faktyczny i tym samym wymagają na bieżąco wyjaśnień i sprostowań – mówi Mariusz Król.

Król to jeden z najbliższych współpracowników burmistrza Michała Pyrzyka. Facebookowy wpis burmistrza po niedzielnym Biegu Leśnika (organizowanym przez Mariusza Króla), o ty, że panowie razem pobiegną do celu i „okraszony” koniczynkami może świadczyć, że Michał Pyrzyk był inspiratorem decyzji swojego urzędnika. Zresztą konflikt pomiędzy burmistrzem a starostą w ostatnich miesiącach był dość widoczny. Michał Pyrzyk otwarcie krytykował Mariusza Rogę za brak reakcji powiatu w kwestii współfinansowania budowy słupeckiego basenu.

Skrytykował wicestarostę

Choć oświadczenie Mariusza Króla nie zawiera żadnych nazwisk, nie trudno domyślić się, że jest ono krytyką wicestarosty Szymona Grzywińskiego , który od kilku miesięcy jest odpowiedzialny za wszystkie sprawy związane z rozbudową szpitala. Przede wszystkim miał on dbać o politykę informacyjną powiatu w tym zakresie. I jak wynika z oświadczenia nie robił tego dobrze… A może sprawa szpitala to tylko pretekst, by zrzucić z siebie odpowiedzialność za błędy PSL.

Szymon Grzywiński nie był obecny na piątkowej sesji. Z nieoficjalnych informacji przebywa on na zaległym urlopie, który podobno ma trwać nawet kilka tygodni. Jeżeli wicestarosta będzie dłużej nieobecny, to dymisja Króla może spowodować paraliż prac zarządu, który będzie wtedy liczył tylko dwie osoby: starosta Mariusz Roga i Stefan Zieliński.

Możliwe scenariusze

O głębokiej rekonstrukcji zarządu powiatu słupeckiego mówiono już kilka miesięcy temu. Miała ona nastąpić po pierwszym konflikcie na linii burmistrz Pyrzyk – starosta Roga. Nieoficjalnie jednak obawiano się, że wśród ludowców w radzie powiatu zasiada tyle samo przeciwników, co i zwolenników Mariusza Rogi, co spowodowałoby ogromne zamieszanie. Liderzy PSL zastanawiali się jednak jak taka zmiana będzie odebrana przez ich elektorat kilkanaście miesięcy przed wyborami. Teraz podobno sytuacja dojrzała do zmian. Dzięki niej będzie można wypromować nowe twarze, a odpowiedzialnością za nieudolne rządy obciążyć tylko kilku polityków PSL. Zapowiadają się więc ciekawe tygodnie, z kulminacją podczas najbliższej sesji.

  • at 09:07
    Permalink

    Eugeniusz Grzeszczak to może jak na realia polskie dobry człowiek jednak to tylko marionetka zrobi tak jak dostanie rozkaz. Nie było go kiedy można bylo budować fabrykę pojazdów pod Słupca. Dlaczego? Ano zabrali by się pracownika kolegom. Dla mnie ma minus za takie coś. Był posłem jego kolega ministrem i co. Żadnej walki o to co mogło powstać i zmienić Słupce. PSL za takie coś powinno dostać czerwoną kartkę od Słupcy. I co głosują.

    Reply
  • at 12:12
    Permalink

    I PSL dostanie tym razem czerwona kartkę!

    Reply
  • at 08:19
    Permalink

    Czy Pro bono może zając się moim zawiadomieniem do Prokuratury Okręgowej w Poznaniu:
    W wczorajszym dzisiejszym miałem skorzystać z porad prawych Biuro Porad Prawno-Obywatelskich prowadzone przez Wielkopolską Radę Koordynacyjną Związek Organizacji Pozarządowych na ulicy Bukowskiej zostałem zaczepiony przez Eugeniusza Grzeszczaka i Michała Przyka na ulicy Bukowskiej . Gzozili mi że będę wąchał kwiatki jak będę na nich donosił do prokuratry i pisał na nich i Dariuszu Wechcicie i Prezydencie Jaśkiewicznu na fesbuku Kandydata na Prezydenta Poznania Tadeusza Zyska:
    https://www.facebook.com/profile.php?id=100010191858171
    Gzozili też abym nie rozpowszechniał strony:
    http://www.jaskowiakmusiodejsc.pl
    Wyciek informacji był na z Komendy Powiatoej Policji w Słupcy lub Prokuratry Rejonowej w Słupcy. Gziili mi śmiercią że wkleiłem zawiadomienie na forum:

    Ważne
    Postautor: Gość » 30 sierpnia 2018, 20:28

    Dzisiaj w Poznaniu Eugeniusz Grzeszczak groził mi że mi głowę utnie jak będę pisał na niego donosił na prokuratrę i pisał na fesbuku o układzie poznańskim
    https://www.facebook.com/profile.php?id=100010191858171
    Wyciek informacji był z Komendy Powiatowej w Słupcy lub Prokuratury rejonowej w Słupcy . Grzeszczak wiedział że pisałem o nim na forach:
    Afery posła Eugeniusza Grzeszczaka

    https://www.lm.pl/forum/viewtopic.php?f=26&t=728703

    uwaga
    Postautor: Gość » 17 sierpnia 2018, 00:56

    WYBORCÓW W SŁUPCY I POWIECIE NURTUJĄ BARDZO NIEPOKOJĄCE SPRAWY NA KTÓRE CHCIELI BY DOSTAĆ OD BURMISTRZA MIASTA INFORMACJE. CZY PRAWDĄ JEST, ŻE NA TERENIE INWESTYCJI PRWADZONEJ NAD JEZIOREM PRZEZ PANA DERDĘ SĄ ŻRÓDŁA TERMALNE I DLACZEGO SPOŁECZNOŚĆ I RADNI O TYM NIE ZOSTALI POINFORMOWANI.CZY ZASADNA BYŁA SPRZEDAŻ ZAKŁADU GOSPODARKI KOMUNALNEJ ,CZY PRAWDĄ JEST ,ŻE CIEPŁOWNIA PRZY MOSTOSTALU ZOSTAŁA SPRZEDANA WBREW INTERESOWI MIASTA( droższe opłaty za ciepło),ORAZ NA JAKICH ZASADACH SPRZEDANO BUDYNEK NA ULICY POZNAŃSKIEJ- SIEDZIBA PSL-U I NA JAKIEJ ZASADZIE SPRZEDANO WSZYSTKIE SAMOCHODY ,KTÓRE PSL MIAŁO DO DYSPOZYCJI.,?
    NA TE PYTANIA WYBORCU CHCIELI BY DOSTAĆ ODPOWIEDZI.
    wiecej
    https://www.lm.pl/forum/viewtopic.php?f=26&t=728703
    Gość

    Na górę
    Re: uwaga
    Postautor: Gość » 29 sierpnia 2018, 16:15

    Będąc w koalicji z PO żyrowali wszystko co liberałowie chcieli zrobić na niekorzyść ewidentną elektoratu wiejskiego. I tak – popierali sprzedaż ziemi na słupy i cudzoziemcom, kombinowali coś przy hurtowej sprzedaży lasów państwowych, wyprzedali cukrownie i cały przemysł przetwórczy w ręce obcego kapitału i teraz sami rolnicy nie mogą sprzedać produkcji po rozsądnej cenie. Dalej – za ich czasów karano rolników za sprzedaż bezpośrednią bez pośredników na rynku, dopiero teraz PIS to zmienił. Nie zaproponowali żadnego programu na zagospodarowanie ziemi po byłych PGR-ach . . A można było, była dziejowa okazja w całości przeznaczyć je na powiększenie gospodarstw indywidualnych. Dodatkowo z wszystkich pracowników tych państwowych gospodarstw rolnych w jeden dzień zrobili dziadów, wysyłając ich na tzw. kuroniówki. To były setki tysięcy ludzi, elektorat wiejski. . Na prawdę nie ma za kim płakać i ich żałować
    Gość

    Na górę
    Re: uwaga
    Postautor: Gość » 30 sierpnia 2018, 06:14

    Ludzie jaki PSL.ZSL dalej Rzadzil przy PO-mocy Falszerstw.Czego oni sie boja ?,za to ze dobrze Rzadzil za to ze za Gaz Ruskim najwiecej Placilismy za to ze Sawicki nazywal Rolnikow Frajerami, za to ze sprzedali Cukrownie,Zaklady Tytoniowe,Browary,Rynki Rolne Hortex ,Elewatory,Ziemie,oj duzo jest za to i tamto.
    Gość

    Na górę
    Re: uwaga
    Postautor: Gość » 30 sierpnia 2018, 06:16

    Prokuratura Okręgowa w Warszawie zainteresowała się doniesieniem na Eugeniusza Grzeszczaka, jakie złożył mieszkaniec Słupcy. Piotr Podlewski regularnie przesyła do różnych prokuratur w kraju zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez polskich polityków. Opiera się przeważnie na artykułach z gazet i portali internetowych. W zdecydowanej większości śledczy nie uwzględniają jego zawiadomień. Ostatnio jednak słupczanin dostał pismo z Prokuratury Okręgowej w Warszawie z informacją, że jego zawiadomienie z 12 grudnia 2014 r. uwzględnione zostało w śledztwie dotyczącym kilometrówek posłów. Więcej na łamach Kuriera
    http://www.slupca.pl/informacje/wybory-2018/burmistrz-nie-bedzie-mial-kontrkandydata/#comment-132536

    x pan 2018-07-29 z 23:55
    PROŚBA DO RADNYCH MIASTA SŁUPCA I POWIATU SŁUPECKIEGO.
    DOCHODZĄ SŁUCHY DO NASZEJ SPOŁECZNOŚCI ŻE WŁADZE Z PSL-U, NASZE I W KRAJU W POŚPIECHU ZACZYNAJĄ NISZCZYĆ LUB KAMUFLOWAĆ DOKUMENTY DOTYCZĄCE BRUDNYCH SPRAW JAKIE MAJĄ MIEJSCE NA URZĘDACH. SZCZEGÓLNIE UCZULAM RADNYCH PRAWICOWYCH I TYCH KTÓRZY NIE CHCĄ MIEĆ NI C WSPNEGO Z PSL- EM.
    WSKAZANE JEST JEST TAKŻE PATRZENIE NA RĘCE WŁADZY( SZEGOLNIE BARONA PSL-U PANU EUGENIUSZOWI GRZESZCZAKOWI, PANU STAROŚCIE ,PSNU BURMISTRZOWI I ZASTĘPCOM, PRZEZ URZĘDNIKÓW URZĘDÓW WŁADZ ,KTÓRYM ZALEŻY NA DOBRU NASZEGO MIASTA SŁUPCA I POWIATU. SPRWY DRAŻLIWE TO: SPRAWA JEZIORA, DEWELOPERKI BUDOWY BASENU,DOTYCZĄCE TERENÓW INEESTYCYJNYCH I PRÓBY SPRZEDAŻY BLOKÓW MIESZKNYCH NA ULICY WARSZAWSKIEJ I INNYCH WAŻNYCH SPRAW.
    JEST TO WAŻNA SPRAWA DLATEGO ,ŻEBYŚMY SIĘ JAK POWIDZENIE MÓWI, NIE OBUDZILI Z RĘKĄ W NOCNIKU
    http://www.slupca.pl/informacje/na-sygnale/syn-bylego-wicemarszalka-lupa-prokuratury/
    Mlody Wyborca 2018-06-01 z 18:18
    ” Slupca zmieniamy siłę ” i kombinujemy jeszcze lepiej. Przy urnie wam podziekujemy panowiez z Psl prokurator zrobi resztę i miasto odetchnie swiezym powietrzem.

    Odpowiedz
    Pełowski shit 2018-06-02 z 11:29
    Prokurator nic nie robił głoszonymi aferami Eugeniusz G

    Pełowski shit 2018-06-02 z 12:29
    Nikt nie chciał mi pomóc jak słupecka prokuratura chciała mnie zamknąć jak zgłosiłem afery Eugeniusza G do prokuratury

    Pacjent 2018-06-01 z 19:02
    Trochę za późno

    Odpowiedz
    Pełowski shit 2018-06-02 z 09:24
    Prokuratura powinna zająć się Burmistrzem za nepotyzm układy

    Odpowiedz
    Babcia EW 2018-06-02 z 10:39
    Czemu zaraz dyrektor winna,czy nie ma osoby, która profesjonalnie zajmuje się przetargami?Od tego trzeba zacząć,chyba że………?Winny karę musi ponieść!!!

    Odpowiedz
    Jadwiga 2018-06-03 z 07:54
    Tak, winny musi ponieść karę…

    jadźka 2018-06-03 z 19:50
    Dyrektorka nie znalazła osób na miejsce fachowców, którzy odeszli. Parę osób przyszło, ale pracy nie podjęli, to przerzuciła kasjerkę bez żadnego przygotowania na kadry i płace – bo to jest jej rodzina. Istna farsa!!!

    gosc 2018-06-05 z 14:18
    Pracownicy (w tym osoby odpowiedzialne za przetarg) musza się podporzadkowac p.dyr…..

    Gościu 2018-06-05 z 23:03
    Wiadomo, ze wszystkie decyzje podejmuje dyr. i to ona zatwierdza , i po co pisać bzdury ze odpowiedzialność ponoszą osoby od przetargów….☺️

    mieszkaniec 2018-06-02 z 12:08
    Oby tylko Prokurator wytrzymał presję i nie uległ naciskom, bo słupecka PSL-owska „ośmiorniczka” ma macki wszędzie, począwszy od instytucji urzędowych a na mundurowych skończywszy.

    Odpowiedz
    Jadwiga 2018-06-02 z 22:31
    Koniecznie powinny się odbywać sprawy poza Wielkopolską. Masz mieszkaniec rację, te macki spowodowały, że uczciwi i prawdomówni przegrywali w sądzie.

    Pełowski shit 2018-06-04 z 15:22
    O przeniesienie sprawy do Innego województwa trzeba Prokuratorze Krajowej

    Zatroskany 2018-06-02 z 13:59
    Prosze nie byc naiwnym . Takie rzeczy musza byc akceptowalne przez „wladze” starostwo i jeszcze wyzej partyjnie . Nie znaczy to wcale ze pani W jest niewinna wyrazajac zgode na przekręty.

    Odpowiedz
    Ja cie kręce! 2018-06-02 z 15:56
    Pełowski shit o jakich aferach piszesz? I za co cię chcieli zamknąć gdzie?

    Odpowiedz
    Pełowski shit 2018-06-03 z 20:49
    Zgłosiłem Słupecki wątek afery taśmowej w PSL, Kaliskie Zakłady Przemysłu Terenowego (KZPT, Katastrofę ekologiczną na jeziorze słupeckim( biegły powołany przez prokuraturę był dobrym znajomym Eugeniusza Grzeszczaka. Chciano mnie zanikać w wiezieniu ża to że pomodliłem Grzeszczaka

    Pełowski shit 2018-06-04 z 05:23
    Teraz zgłosiłem Waldemara Pawlaka za podpisanie umowy gazowej z Rosją i to że co 2 nieruchomość PSL-u jest na Waldemara Pawlaka
    http://www.slupca.pl/informacje/aktualnosci/dyrektor-szpitala-uslyszala-prokuratorskie-zarzuty/
    wiedział Grzeszczak że szłem do biura poselskiego Bartłomieja Wróblewskiego
    Czuję się zastraszany przez Grzeszczaka

    Eugeniusz Grzeszczak w Poznaniu wiedział że ktoś na forum życzył mi śmierci za rozpowszechnianie informacji
    KARAKAN ZDYCHA ŚMIEĆ.
    Gość

    Na górę
    Re: Petycja o postawienie Donalda Tuska przed trybunałem sta
    Postautor: Gość » 26 sierpnia 2018, 21:10

    Gość pisze:
    Uwaga Polacy ten temat na forum rówież założyły rosyjskie służby specjalne aby wspierać rządzących doprowadzonych do władzy przez aferę podsłuchową przeprowadzoną przez ruskiego agenta handlującego rosyjskim węglem .
    Głos oddany na picostwo to głos na putina.
    PRECZ Z pisem
    Petycja o postawienie Donalda Tuska przed trybunałem stanu
    https://www.lm.pl/forum/viewtopic.php?f=24&t=803994
    Konus juz jedną łapą w piekle, Donald pozamiata bolszewie raz na zawsze, szykować sie trole i cwele

    Odpowiedz

    Przeszukaj ten temat…
    Posty: 28 • Strona 1 z 2 • 12
    Petycja o postawienie Donalda Tuska przed trybunałem stanu
    https://www.lm.pl/forum/viewtopic.php?f=23&t=803995
    Zawiadomienie:
    https://www.lm.pl/forum/viewtopic.php?f=23&t=804137
    Gość

    Na górę
    Re: Ważne
    Postautor: Gość » 31 sierpnia 2018, 01:22

    Mija 20 miesięcy rządów Prawa i Sprawiedliwości – od momentu wyborów parlamentarnych 25 października 2015 r, w nawiązaniu do których najczęściej używanym hasłem, w szczególności przez partię zwycięską było pamiętne określenie: „dobra zmiana”.
    Zmiana ta odmienić miała polski system ekonomiczno – społeczno – polityczny, przesiąknięty przez doskonale zorganizowane grupy, których działania nie odbiegały od działań przestępczych.
    1) Bronisław Komorowski, Paweł Graś, Waldemar Pawlak i dziesiątki innych – osądzenia ilu z nich się podjęto?
    2) Afera taśmowa, afera stoczniowa, afera stadionowa czy afera Amber Gold – którą z afer w pełni rozliczono – wykraczając poza głośne, medialne burze?
    3) Śmierć Andrzeja Leppera czy Sławomira Petelickiego – czy najgłośniejsze „samobójstwa” będące w rzeczywistości bestialskimi morderstwami wymierzonymi w osoby niewygodne zostały wyjaśnione?
    4) Aneks do tajnego raportu WSI – dlaczego nadal nie ujawniono najtajniejszego dokumentu w Polsce, w którym zawarte mają być dowody na przestępcze działania stojących przez długi czas na szczytach władzy, w tym byłego prezydenta – Bronisława Komorowskiego?
    Głośno zapowiadane rozliczenia, sądy i dociekanie prawdy stanowiły potężny trzon obietnic wyborczych – żądamy zatem ich zrealizowania i wykazania, że głośno zapowiadana zmiana nastąpiła nie tylko na ławach sejmowych, ale i w rzeczywistości.
    Dołączajmy do wydarzenia, zapraszajmy znajomych, pokażmy jak istotna dla Kraju jest realizacja powyższych zapowiedzi! Czas mija nieubłaganie – czekamy.
    —-
    Niniejsze wydarzenie nie jest powiązane z żadną z grup politycznych, nie realizuje akcji promocyjnych żadnej partii czy ugrupowania. Łączy ogół środowisk dostrzegających zaniedbanie, jakim jest brak podjęcia realizacji wskazanej powyżej obietnicy wyborczej – podstawowej w kampanii wyborczej Prawa i Sprawiedliwośc
    Gość

    Na górę
    Re: Ważne
    Postautor: Gość » 31 sierpnia 2018, 01:37

    W przypadku wyzwisk i obrażania mamy do czynienia z przestępstwem z art. 216 kk, a w przypadku groźby pobicia z art 190 kk. Z tym, że pierwsze jest ścigane z oskarżenia
    prywatnego, a drugie z publicznego- czyli zajmuje się nim prokurator. Należy powiadomić prokuraturę lub policję o przestępstwie z art. 190 kk. Natomiast co do czynu zniewżenia można skierować prywatny akt oskarżenia do sądu. W jednym i drugim przypadku wystarczą dowody w postaci świadków. Można powiadomić o przestępstwie gróźb i zanaczyć, że podczas tych gróźb kierowane były wyzwiska itp. W przypadku odmowy lub umorzenia postepowania można w termieni 14 dni podtrzymać oskarżenie jako prywatne z art. 216 kk, i równolegle odwołać się na odmowę lub umorznie postepowania w przedmiocie kierowania gróźb karalnych- wszytko zgodnie z pouczeniem. Warunkiem penalizacji jest to, aby groźba wzbudziła w zagrożonym uzasadnioną obawę, że będzie spełniona.

    CYTATArt. 190. § 1. Kto grozi innej osobie popełnieniem przestępstwa na jej szkodę lub szkodę osoby najbliższej, jeżeli groźba wzbudza w zagrożonym uzasadnioną obawę, że będzie spełniona,
    podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
    § 2. Ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego.

    CYTATArt. 191. § 1. Kto stosuje przemoc wobec osoby lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia innej osoby do określonego działania, zaniechania lub znoszenia,
    podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
    § 2. Jeżeli sprawca działa w sposób określony w § 1 w celu wymuszenia zwrotu wierzytelności,
    podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

    CYTATArt. 216. § 1. Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła,
    podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.
    § 2. Kto znieważa inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania,
    podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
    § 3. Jeżeli zniewagę wywołało wyzywające zachowanie się pokrzywdzonego albo jeżeli pokrzywdzony odpowiedział naruszeniem nietykalności cielesnej lub zniewagą wzajemną, sąd może odstąpić od wymierzenia kary.
    § 4. W razie skazania za przestępstwo określone w § 2 sąd może orzec nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego, Polskiego Czerwonego Krzyża albo na inny cel społeczny wskazany przez pokrzywdzonego.
    § 5. Ściganie odbywa się z oskarżenia prywatnego.
    Gość

    Na górę
    Re: Ważne
    Postautor: Gość » 1 września 2018, 07:40

    Na ostatnim etapie są już prace wykończeniowe w gigantycznym, poznańskim biurowcu, w którym siedzibę będzie miał Wielkopolski Urząd Marszałkowski. Siedzibę będzie miała w nim też wierchuszka polityków Platformy Obywatelskiej z regionu z marszałkiem Markiem Woźniakiem na czele.

    Kolos został wybudowany kosztem 175 milionów złotych. I chyba żaden budynek w Poznaniu nie budzi takiego oburzenia wśród jego mieszkańców jak ten potocznie nazywany „Bizancjum marszałka”, „Urzędowym Watykanem”.

    Szklany gigant stał się największym biurowcem w stolicy Wielkopolski, co jest smutnym przejawem potęgi urzędniczej i zarazem świadczy o tym, że poznański biznes lata świetności ma za sobą. Jak na dłoni widać, że największym kapitałem w Poznaniu dysponują teraz nie przedsiębiorcy ale urzędnicy decydujący o dotacjach z UE.

    Jest to tym bardziej smutne, że Poznań od lat nie może się na przykład doczekać nowego szpitala dziecięcego. Obecny szpital dziecięcy na ul.Krysiewicza jest po prostu archaiczny.

    Do tego media ogólnopolskie pokazały ostatnio poznańską szkołę społeczną dla dzieci niepełnosprawnych na Os. Jan III Sobieskiego gdzie od kilkunastu lat rodzice i dyrekcja nie mogą się doprosić o windę. Dzieci wnoszone na piętra są na rękach jak kraju trzeciego świata.

    Cóż, możemy sobie tylko wyobrazić jakimi lśniącymi windami będą sunąć poznańscy urzędnicy w swej nowej siedzibie. Trudno o bardziej wymowny przykład co jest dla nich priorytetem. Na swoją obronę urzędnicy podają argument, że nowa siedziba pozwoli przenieść ich w jedno miejsce. I nie trzeba będzie wynajmować powierzchni biurowych od prywatnych developerów (takich jak np. Dariusz Wechta).

    Urząd Marszałkowski obsadzony przez koalicje PO-PSL wynajmuje od tego poznańskiego potentata potężny biurowiec. Co ciekawe, nie tak dawno media rozpisywały się o tym, że zdominowany również przez koalicjantów państwowy bank BGK zakupił od firmy Dariusza Wechty 100 mieszkań na wynajem. BGK za nic w świecie nie chce ujawnić ile zapłacił za te mieszkania. W innej spółce Dariusza Wechty – Mostostalu Słupca w radzie nadzorczej zasiadał Waldemar Pawlak.

    A wracając do pałacu jaśniepana marszałka wielkopolskiego – budynek urzędu już stoi, miliony zostały wydane. Nam nie pozostaje nic innego, jak zadać sobie pytanie, czy aby Polska nie staje się państwem feudalnym – gdzie udzielną władzę w regionach sprawują marszałkowie decydujący o podziale dóbr i zatrudnianiu tysięcy pociotków… Czy taki właśnie był cel reformy samorządowej?

    Jacek Stelmachowski
    Gość

    Na górę
    Re: Ważne
    Postautor: Gość » 1 września 2018, 07:41

    Ludowcom nepotyzm wciąż uchodzi na sucho
    Waldemar Pawlak posądzony o nepotyzm nie musi obawiać się konsekwencji. Platforma nie zareagowała na poważne zarzuty wobec wicepremiera.
    Ludowcy jak zwykle w takich przypadkach niczego niewłaściwego nie widzą w tym, że krewni i znajomi ich lidera korzystali z publicznych pieniędzy przekazywanych jednostkom ochotniczych straży pożarnych. Waldemarowi Pawlakowi poważne zarzuty postawili w środę dziennikarze „Dziennika”. W ten sposób zarabiać miała spółka Internetowy Instytut Informacji – 3i, która zajmuje się obsługą informatyczną straży. Przez pięć lat tej firmie prezesowała obecna partnerka wicepremiera. Na współpracy ze strażakami miała także skorzystać spółka Plocman należąca do kolegi Pawlaka z którym studiował. Sam prezes PSL jest honorowym prezesem zarządu głównego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych. Co prawda Pawlak nie ma udziałów w żadnej spółce, bo podarował je fundacji Partnerstwo dla Rozwoju. Tyle że szefuje jej matka wicepremiera.
    Pawlak milczał przez całą środę. Zaczął mówić dzisiaj (12.03). Najpierw w Polskim Radiu, że „dziennikarze pogardzają wsią”. Potem bronił się podczas konferencji prasowej:

    – Wszelkie działania, które prowadzę, zarówno w wymiarze publicznym, jak i biznesowym, są transparentne i zgodne z prawem – oznajmił. Wcześniej tłumaczył się z tych działań Donaldowi Tuskowi.

    W Kropce nad I powiedział, że do Dziennika ma przede wszystkim pretensje o interpretacje. Na pytanie czy tekst powstał na zlecenie odpowiedział wymijająco.

    – Dla nas sprawa jest zakończona. Premier poprosił tylko Pawlaka o pilniejsze przestrzeganie standardów w polityce – mówi „Metru” jeden z bliskich współpracowników szefa rządu.

    Tymczasem jeszcze przy zakładaniu koalicji Tusk miał nadzieję, że z Pawlakiem będzie „w partnerskim duecie”. Chwalił jego poglądy i zdrowy rozsądek. Jednak kolejne wpadki ludowców pokazują, że obaj premierzy zupełnie inaczej widzą polityczne standardy.

    Cel: zatrudniać swoich

    To już nie po raz pierwszy takie zachowanie PSL budzi wątpliwości.

    W czerwcu 20008 r. okazuje się, że krewni polityków PSL zatrudnieni są w agencjach rolnych. Np. brat posła Eugeniusza Kłopotka pracuje w grupie Elewarr należącej do Agencji Rynku Rolnego. W tej samej firmie pracę znalazł syn Stanisława Żelichowskiego, szefa klubu parlamentarnego PSL, który został doradcą prezesa.

    Reakcja Waldemara Pawlaka: Jeżeli ktoś jest specjalistą w danej dziedzinie, to gdzie ma pracować? W Irlandii, w Anglii?

    Miesiąc później media informują o nepotyzmie w KRUS. Np. ówczesny prezes Kasy Roman Kwaśnicki, działacz PSL, miał załatwić pracę dla swojej przyjaciółki, jej brata i konkubiny brata.

    Reakcja: po dwóch miesiącach minister rolnictwa Marek Sawicki odwołuje prezesa. – Kwaśnicki popełnił błędy organizacyjno-administracyjne – tłumaczył minister.

    Dzięki dziennikarskiej prowokacji okazuje się, że wystarczy jeden telefon do Agencji Rynku Rolnego w Bydgoszczy, powołanie się na znajomość z ministrem rolnictwa i można dostać pracę.

    Reakcja: dyrektor podał się do dymisji, ale ludowcy nie widzieli w jego działaniu nic złego. – Sam wykonałem kilkaset podobnych telefonów. Moją dewizą jest: pomagać – przyznawał Eugeniusz Kłopotek z PSL.

    Jakie standardy w polityce?

    – Nie chcemy specjalnie jątrzyć tej sprawy – tłumaczą politycy Platformy pytani o to, dlaczego wobec Pawlaka nie wyciągnięto żadnych konsekwencji.

    Zbigniew Chlebowski, szef klubu parlamentarnego PO, zapewnia jednak, że zaapelują do koalicjanta o przestrzeganie standardów politycznych.

    – W koalicji musimy na przyszłość postanowić o jednej rzeczy: tego typu działalność musi się skończyć – mówi.

    Eugeniusz Kłopotek, PSL: – Jeśli chce się szukać nepotyzmu. To się go znajdzie, ale nie w naszej partii – odpowiada.

    Jak zauważa Małgorzata Brennek, była prezes Transparency International, a teraz ekspert Instytutu Sobieskiego, postępowanie polityków w Polsce wciąż odbiega od norm zachodnich demokracji. – Gdyby tam pojawiły się takie oskarżenia, to taki polityk natychmiast byłby zmuszony do rezygnacji. U nas niestety ważniejsze jest to, żeby utrzymać koalicję – zauważa.

    Lekarstwem ma być ustawa antykorupcyjna przygotowana przez Julię Piterę, pełnomocnik rządu ds. zwalczania korupcji. Gdy zostanie przyjęta, osoby pełniące funkcje publiczne, czyli także politycy, będą musiały co roku ujawniać listę członków rodzin zatrudnionych w administracji publicznej. – Jeśli będzie nadal tolerancja dla takich zachowań, jakie prezentuje PSL, to nawet ta ustawa nic nie da – twierdzi Małgorzata Brennek.

    Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl
    http://www.emetro.pl/emetro/1,85648,6377301.html
    Gość

    Na górę
    Re: Ważne
    Postautor: Gość » 1 września 2018, 10:39

    Hełmy druha Pawlaka
    Peeselowscy strażacy chcieli tanio kupić państwową firmę. Mocno na to nalegał współpracownik Waldemara Pawlaka, a wojewoda z PO gorliwie mu pomagał
    Prezes PSL Waldemar Pawlak, wicepremier i minister gospodarki, wraz z czołówką polityków swojej partii kontroluje w pełni Ochotniczą Straż Pożarną. Strażacy-ludowcy (mówią do siebie „druhu”) postanowili kupić państwowy zakład.

    Aby transakcję przyspieszyć i wynegocjować jak najniższą cenę, do urzędników nadzorujących sprzedaż zakładu dzwonił sekretarz stanu z kancelarii premiera Eugeniusz Grzeszczak -prawa ręka Pawlaka, a przy tym jeden z szefów OSP.
    OSP co roku dostaje blisko 30 mln zł dotacji państwowej. Większość idzie na remizy i sprzęt strażacki. W 2007r. blisko 5 mln zł poszło na utrzymanie administracji.

    Zakład, który szefowie straży chcieli przejąć, to Kaliskie Zakłady Przemysłu Terenowego (KZPT) – mała, w100 proc. państwowa firma zatrudniająca ok. 60 osób i produkująca głównie hełmy strażackie. Ponad połowę na pniu sprzedaje właśnie Ochotniczej Straży Pożarnej, która płaci pieniędzmi z dotacji budżetowej.

    To jednak mało, by utrzymać zakład i pracowników, dlatego Ministerstwo Skarbu szukało inwestora, stawiając na czele kaliskiej firmy zarządcę komisarycznego. W zeszłym roku na inwestora zgłosiła się właśnie straż. Rokowania ze strażakami wyglądały tak:

    Skarb państwa reprezentowali pracownicy Wielkopolskiego Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu sprawującego nadzór właścicielski nad KZPT. Ze strony straży negocjowała specjalistka od rachunkowości Grażyna Pieckowska mająca pisemne pełnomocnictwo szefa OSP Waldemara Pawlaka.

    Ale 1 stycznia br. Pieckowska przeszła na drugą stronę. Została zarządcą komisarycznym kaliskich zakładów, o które wcześniej walczyła z ramienia straży.

    Pracownik urzędu wojewódzkiego (boi się ujawnić) mówi: – My tu negocjujemy, a doradcą myszy został wąż.

    Drugi urzędnik (też nie chce podać nazwiska do druku): – Powiedziano nam tylko, że decyzja zapadła na szczeblu wojewody wielkopolskiego. Dano nam czytelny sygnał, że zakład mają przejąć strażacy.

    Negocjatorkę Pawlaka na zarządcę kaliskich zakładów nominował wojewoda, członek PO Piotr Florek. Pytamy go, dlaczego to zrobił. Najpierw nie chce rozmawiać. W końcu wyjawia: -Została mi polecona. Ale nie wiedziałem, że ta pani jest doradcą inwestora.

    „Gazeta”: -Czy polecili ją politycy PSL?

    Wojewoda Florek (milczy dłuższą chwilę): – Tak.

    Ustaliliśmy, że do wojewody dzwonił Eugeniusz Grzeszczak z PSL, sekretarz stanu w kancelarii premiera i jeden z szefów Ochotniczej Straży Pożarnej.

    Odtąd sprawa nabrała tempa. Urzędnicy wojewody miękną i w styczniu 2008r. godzą się w rozmowach ze strażą sprzedać jej zakład za 2,3 mln zł. Musi to jeszcze klepnąć poznańska delegatura Ministerstwa Skarbu. Ale delegatura odrzuca wynegocjowaną cenę, bo była oparta na starej wycenie.

    Po kilku tygodniach, wlutym, na biurku szefa delegatury dzwoni telefon. – Pewien człowiek pytał, jak idzie sprawa wyceny. Gdy mu powiedziałem, odrzekł, że przekaże to panu Waldemarowi Pawlakowi – mówi nam Roman Gałecki, szef delegatury Ministerstwa Skarbu.

    Kto dzwonił? Asystent Eugeniusza Grzeszczaka zaprzeczył, że to jego szef.

    W końcu urząd wojewódzki uaktualnił wycenę kaliskiego producenta hełmów. Była o 100 tys. zł wyższa. Ale delegatura znów odrzuciła ofertę, żądając jeszcze 200 tys. zł. Pertraktacje trwały cały wrzesień, ale szefowie straży – mający upoważnienie do rozmów podpisane przez szefa OSP Waldemara Pawlaka -nie godzili się na podwyższenie oferty. Sprawa miała się rozstrzygnąć wtym tygodniu. Wczoraj (parę dni po pierwszej rozmowie z nami) zadzwonił do „Gazety” wojewoda Florek: -Po namyśle zdecydowałem, że odwołuję panią Pieckowską. Odstępujemy też od negocjacji z OSP. Rozpoczniemy od nowa prywatyzację kaliskiego zakładu.

    Eugeniusz Grzeszczak był dla nas niedostępny. Jego asystent mówi: – Minister Grzeszczak nie sugerował wojewodzie żadnego nazwiska, a dzwonił do niego jako poseł i strażak zainteresowany losem kaliskiego zakładu.

    O próbie strażackiej transakcji mówimy posłowi PSL Eugeniuszowi Kłopotkowi. Komentuje z sarkazmem: – Jak tak, to powinno się tam wysłać panią Piterę.

    Minister Julia Pitera, mająca stać na straży przestrzegania prawa w instytucjach państwowych, jest też sąsiadką Grzeszczaka w kancelarii premiera: – Powiem krótko, nasz koalicjant postąpił niedopuszczalnie. A na naszego wojewodę brak mi słów, bo powinien był o tych naciskach powiadomić premiera.

    Szef Klubu Parlamentarnego PSL Stanisław Żelichowski: -Jeśli prawdą jest postępowanie kolegi Grzeszczaka, to było naganne. Oczekuję, że to wytłumaczy.

    Źródło: Gazeta Wyborcza
    Gość

    Na górę
    Re: Ważne
    Postautor: Gość » 1 września 2018, 10:51

    Odwalcie się od Gienka!!!
    Nie zaśmiecajcie forum tasiemcowymi przedrukami z gazet!
    Gość

    Na górę
    Re: Ważne
    Postautor: Gość » 1 września 2018, 12:37

    Niech ludzie poznają prawdę o Eugeniusz Grzeszczaku
    https://www.lm.pl/forum/viewtopic.php?f=24&t=804430
    Pyrzyk mi Groziził że opisałem go na forum :

    maruss 2018-08-30 z 06:56
    Akcja na Facebook’u pod hasłem „Słupca – zmieniamy się” to dość toporna manipulacja mająca na celu wprowadzenie w błąd mniej zorientowanych mieszkańców, co do działań władzy samorządowej. Burmistrz prezentuje tam zdjęcia z ostatnich 12 lat rządów PSL-u, aby przed wyborami wyrobić wrażenie, że działa niezwykle sprawnie i skutecznie i stawia zapuszczone miasto na nogi. Tymczasem z 90 procent prezentowanych inwestycji został już przez wyborców rozliczony w kilku poprzednich wyborach i obdarzony zaufaniem na kolejne kadencje. Nie powinien po raz drugi konsumować tego, za co już wcześniej został nagrodzony. Niestety z ostatniej kadencji nie może wykazać się niczym spektakularnym więc próbuje sięgać do odległej przeszłości. Weźmy chociaż ulicę Wspólną, którą oddano do użytku bodaj w 2007 roku, dom (bez) kultury w 2009 czy termomodernizację placówek oświatowych jeden Bóg wie już kiedy. Na dodatek część z inwestycji robiona była wspólnie z samorządem powiatowym lub gminnym strzałkowskim (obóz – miejsce pamięci) o czym nie wspomina Pyrzyk, ani słowem. Żeby była jasność, nikt nie odbiera mu zasług, o czym przekonał się w każdych kolejnych wyborach. Teraz jednak czas najwyraźniej się skończ

    http://www.slupca.pl/informacje/wybory-2018/burmistrz-nie-bedzie-mial-kontrkandydata/#comment-132682
    Grzeszczak mi groził że go opisałem na forum Gazety Słupeckiej:
    http://www.gazetaslupecka.pl/?p=3051
    Czuję się zastraszany ii obserowany. Wiedzą dokładnie kiedy jadę po poradę do Poznania

    Reply
  • at 03:47
    Permalink

    Waldemarowi Pawlakowi, który liczy na krótką pamięć Polaków, warto przypomnieć fakty”
    Waldemar Pawlak – polityk PSL, który ponosi współodpowiedzialność za wieloletnie uzależnienie Polski od rosyjskiego gazu na skutek decyzji z 2003 r. i 2010 r. – atakuje dziś nieudolnie rząd PiS za to, że obce państwo – Federacja Rosyjska wymusiła w 2006 r. podwyżkę o 10 proc. ceny gazu w ramach kontraktu jamalskiego.
    Był to warunek niezbędny podpisania przez PGNiG S.A. umowy z pośrednikiem wskazanym przez Kreml – spółką RosUkrEnergo, mającej przez kolejne lata dostarczać Polsce gaz, którego Polsce brakowało na skutek decyzji rządu… SLD-UP-PSL z lutego 2003 r. O tym Waldemar Pawlak nie chce już pamiętać.

    Warto Waldemarowi Pawlakowi, który liczy na krótką pamięć Polaków, przypomnieć fakty:

    REKLAMA

    inRead invented by Teads
    1) 12 lutego 2003 r. postkomunistyczny rząd SLD-UP-PSL zawarł z Federacją Rosyjską umowę zwaną protokołem dodatkowym do tzw. umowy jamalskiej z 1993 r. dotyczącej budowy gazociągu jamalskiego na terytorium Polski i dostaw rosyjskiego gazu ziemnego. Na podstawie polsko-rosyjskich porozumień z lat 90-tych w ramach umowy jamalskiej postanowiono wybudować na terenie Polski II nitki 660-kilomterowego gazowej magistrali jamalskiej. Polska w ramach tzw. kontraktu jamalskiego była zobowiązana do odbioru tylko 2,8 mld metr. sześc. gazu I nitką jamalskiej magistrali i aż 10,2 mld. metr. sześc. surowca II nitką gazociągu jamalskiego, która do 2003 r. nie tylko nie powstała, ale nawet nie rozpoczęto jakichkolwiek prac, by wystartować z jej budową!

    2) Rząd SLD-UP-PSL miał więc w ręku doskonały atut negocjacyjny i na skutek niedotrzymania przez Rosję zobowiązania budowy II nitki gazociągu jamalskiego mógł zgodnie z polskim interesem na najbliższe dekady całkowicie zmienić architekturę rosyjskich dostaw gazu ziemnego do Polski. W interesie Polski leżała rezygnacja z budowy II nitki i tym samym uniezależnienie się od dostaw gazu z Rosji na kilkadziesiąt lat. Polska miała bowiem podpisany przez rząd Jerzego Buzka z Norwegią kontrakt handlowy we wrześniu 2001 r., którym już w 2004 r. miał popłynąć norweski gaz do Polski.

    3) Rząd SLD-UP-PSL, który wspierany był przez ugrupowanie Waldemara Pawlaka, zgodnie z interesem Federacji Rosyjskiej nie wykorzystał w 2003 r. atutu negocjacyjnego jakim było żądanie wyegzekwowania od Rosji budowy II nitki gazociągu jamalskiego. Gaz do Polski powinien być dostarczany pierwszą wybudowaną nitką, a żądanie dot. egzekwowania budowy II nitki powinno być wykorzystane wyłącznie do zmiany warunków handlowych dostaw do Polski. Wystarczyło by rząd Leszka Millera wymusił – korzystając ze swojego nadzwyczajnego atutu negocjacyjnego – renegocjacje w 2003 zgodnie z polskimi interesami na skutek niedotrzymania przez Rosję zobowiązań umowy handlowej z 1996 pomiędzy PGNiG S.A. a Gazpromem zawartej na podstawie porozumienia z 1993 r.

    4) Rząd postkomunistów w sposób fatalny renegocjował w 2003 r. umowy gazowe co w 2004 r. w swoim raporcie potwierdziła Najwyższa Izba Kontroli. Postkomuniści – pomimo niedotrzymania przez Rosję umowy jamalskiej – podtrzymali niezgodnie, z polskim interesem, chęć budowy II nitki gazociągu jamalskiego i utrzymali trwałe uzależnienie Polski od rosyjskiego gazu pomimo perspektywy dostaw surowca norweskiego. Postanowiono, że rosyjski gaz, który miał być do Polski dostarczany nieistniejącą II nitką jamalską będzie dostarczany przez…Ukrainę.

    5) W 2003 r. w sposób celowy rząd SLD-UP-PSL ustalił z Kremlem także wolumen dostarczanego gazu do Polski w ramach kontraktu jamalskiego tak aby natychmiast po polskiej stronie pojawił się gazowy deficyt! Powstałą lukę kontraktową miał zapełniać wskazywany przez Władimira Putina gazowy pośrednik. I dokładnie taki pośrednik – spółka RosUkrEnergo, której Gazprom był udziałowcem – w styczniu 2009 r. przestała dostarczać do Polski gaz w ramach kontraktu na 2,3 mld metr. sześc. gazu.

    6) Rząd PiS na przełomie lat 2005/2006 stanął w pierwszych tygodniach swojego urzędowania przed koniecznością odpowiedzi na bezprecedensowy szantaż energetyczny ze strony obcego państwa, czyli Federacji Rosyjskiej Władimira Putina. Warunkiem podpisania umowy na brakujący na skutek decyzji SLD-UP-PSL od 2003 r. Polsce gaz (ponad 2 mld. metr. sześc. rocznie) ze wskazanym przez Kreml pośrednikiem czyli spółką RosUkrEnergo była podwyżka ceny odbieranego w ramach długoterminowego kontraktu jamalskiego surowca o 10 pkt. procentowych. Za tą patologiczną sytuację, w której znalazła się szantażowana Polska na przełomie lat 2005/2005 w pełni odpowiada rząd SLD-UP-PSL, który nie tylko fatalnie zmienił w lutym 2003 r. umowę jamalską, ale także odrzucił zatwierdzone przez rząd Jerzego Buzka porozumienie z Norwegią, na mocy którego od 2004 r. miał być Polsce dostarczany norweski gaz.

    7) Odpowiedzią Prezydenta RP śp. Lecha Kaczyńskiego na szantaż energetyczny Rosji była natychmiastowa decyzja o zainicjowaniu budowy terminala do odbioru gazu LNG w Świnoujściu oraz powrót do budowy gazociągu Baltic Pipe z Danią. Przypomnę, że jedną z pierwszych decyzji duetu Donald Tusk-Waldemar Pawlak na przełomie lat 2007/2008 było wstrzymanie całkowite projektu budowy połączenia z Norwegią, którego częścią ma być Baltic Pipe i zastopowanie na kilkanaście miesięcy budowy gazoportu. Gdyby Tusk-Pawlak nie wstrzymali budowy Baltic Pipe gazociąg ten zostałby ukończony w IV kwartale 2010 r. a więc uniknęlibyśmy konieczności kolejnych negocjacji z Kremlem.

    8) Gdy w styczniu 2009 r. RosUkrEnergo przestało dostarczać Polsce gaz, sytuacja na rynku była całkowicie odmienna niż ta w 2006 r., kiedy to ceny surowca szybowały w górę. Na skutek kryzysu ekonomicznego w 2009 r. Gazprom był zmuszony swoim klientom w całej Europie zachodniej obniżać ceny w kontraktach długoterminowych. To właśnie śp. Prezydent RP Lech Kaczyński i PiS na początku 2009 r. przekazali rządowi PO-PSL jasny propaństwowy sygnał: „w imię polskiej racji stanu wspólnie powiedzmy >>nie<< kolejnej próbie rozegrania polskich spraw przez Władimira Putina po przerwaniu w styczniu 2009 r. dostaw przez RosUkrEnergo 2,3 mld metr. sześc. gazu”. Donald Tusk i Waldemar Pawlak wraz ze swoimi ministrami odrzucili tę ofertę wybierając porozumienie polityczne z Władimirem Putinem, którego słynnym symbolem jest zdjęcie Donalda Tuska omawiającego 1 września 2009 r. na molo w Sopocie z Putinem szczegóły kontraktu gazowego.

    9) Rząd Tuska i Pawlaka nie był w ogóle zainteresowany rozmową na ten temat czego dowodem są ujawnione w sierpniu przez tygodnik „Sieci” instrukcje negocjacyjne, a w których nie ma ani słowa o chęci polskiego rządu – wzorem zachodnich odbiorców Gazpromu – do obniżki cen gazu! W 2010 r. nie obniżono ceny dostaw w ramach kontraktu jamalskiego. Nie podjęto nawet próby rozmowy na ten temat. Jako członek Zespołu ds. Bezpieczeństwa Energetycznego w Kancelarii Prezydenta RP śp. Lecha Kaczyńskiego chcę podkreślić, że śp. Prezydent RP Lech Kaczyński wspierany m.in. przez Wojciecha Jasińskiego z PiS – szefa sejmowej komisji gospodarki oraz Piotra Naimskiego publicznie wielokrotnie żądali od Donalda Tuska i Waldemara Pawlaka w 2009 r. renegocjacji niekorzystnej formuły cenowej z kontraktu jamalskiego z 2006 r. Osobiście Waldemar Pawlak – czego byłem świadkiem mając zaszczyt współpracować także w tamtym czasie z Wojciechem Jasińskim – odpowiedział stanowcze „nie” i nie podjął najmniejszej próby obniżenia ceny gazu dla Polaków w 2009 r. Pawlak nie tylko nie zmienił krytykowanej dziś przez siebie formuły cenowej, ale również zwiększył o ponad 2 mld metr. sześc. rocznie uzależnienie Polski od rosyjskiego gazu do 2022 r. wpisując ten wolumen do… kontraktu jamalskiego z formułą cenową z 2006 r.! A wystarczyło podpisać handlowy kontrakt do czasu otwarcia gazoportu na korzystnych handlowych zasadach, czemu sprzyjała sytuacja na rynku gazu oraz wsparcie Komisji Europejskiej, które zostało odrzucone przez rząd PO-PSL. Przypominam także, że to właśnie dzięki przewodniczącemu sejmowej komisji gospodarki Wojciechowi Jasińskiemu i zwołanej na jego żądanie niejawnej komisji gospodarki w 2009 r. Polacy dowiedzieli się, że to właśnie Waldemar Pawlak był autorem szokującego pomysłu przedłużenia kontraktu jamalskiego do 2037 r., a nie Rosjanie!

    10) Na początku 2010 r. zostało zawarte trójstronne porozumienie pomiędzy PGNiG S.A., Gazpromem i EuRoPol Gaz (właściciel magistrali jamalskiej), na skutek którego Polska utraciła kontrolę nad EuRoPol Gaz, a Gazpromowi w niejasnych do dziś okolicznościach „umorzyła” ponad 1 miliard zł zobowiązań za przesył przez Polskę gazu w latach 2006-2009! Przewodniczący Klubu Parlamentarnego PiS Mariusz Błaszczak złożył w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury, która w sposób absolutnie skandaliczny nie zajęła się sprawą, nie wzywając nawet ani jednej osoby do złożenia wyjaśnień.

    11) Reasumując – rząd Donalda Tuska i Waldemara Pawlaka w 2009 r., kiedy rozpoczął się kolejny kryzys gazowy z Rosją, miał o niebo lepszą sytuację niż szantażowany w 2006 roku rząd PiS. Ceny gazu ziemnego w przeciwieństwie do 2006 r. spadały, Gazprom swoim odbiorcom w Europie obniżał ceny, zapotrzebowania na surowiec w 2009 r. drastycznie zmalało na skutek kryzysu ekonomicznego. Rząd PO-PSL mógł liczyć na propaństwowe wsparcie śp. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego i Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego oraz… Komisji Europejskiej! Tym wsparciem były przedkładane m.in. przez Piotra Naimskiego scenariusze rozwiązania kryzysu gazowego, które wszystkie zostały w sposób bezprecedensowy odrzucone przez koalicję PO-PSL. Ta wybrała paktowanie z Władimirem Putinem. Celem negocjacji miało być WYŁACZNIE podpisanie biznesowego kontraktu handlowego między PGNiG S.A. a Gazpromem – którego spółka przecież przestała do Polski dostarczać gaz (!) – na dostawy surowca do czasu uruchomienia gazoportu w Świnoujściu czyli do około 2014 r. Tymczasem Donald Tusk-Waldemar Pawlak w sposób niezgodny z polską racją stanu rozpoczęli międzyrządowe negocjacje z Kremlem, w wyniku których w październiku 2010 r. zawarto arcyniekorzystną umowę gazową.

    12) Na mocy nowej umowy jamalskiej z 2010 r. m.in.:

    — Polska straciła kontrolę na EuRoPol Gaz S.A.– każda decyzja zarządu spółki wymaga już zgody Gazpromu,

    — w niewyjaśnionych okolicznościach „umorzono” ponad 1 mld zł zobowiązań Gazpromu wobec EuRoPol Gaz za przesył gazu w latach 2009-2010,

    — została utrzymana formuła cenowa z 2006 r., pomimo tego, że w całej Europie Gazprom zmuszony był do obniżki ceny surowca,

    — zwiększono uzależnienie od rosyjskiego gazu wpisując brakujące 2 mld metr. sześc. surowca do. umowy jamalskiej obowiązującej do 31.12.2022 r. (na podstawie formuły cenowej z 2006 r.!, której nie próbowano zmienić),

    — zrezygnowano z dochodzenia wobec Gazpromu roszczeń za niedostarczony przez RosUkrEnergo surowiec,

    — administracyjnie ograniczono roczny zysk EuRoPol Gaz do 21 mln zł netto (w 2005 r. zysk netto wyniósł np. 160 mln zł, a w 2004 r. – 918 mln).

    Oto smutny bilans prowadzonej przez Waldemara Pawlaka jawnie prorosyjskiej polityki. Były wicepremier w skandaliczny sposób próbuje dziś na swoją obronę wykorzystać szantaż energetyczny obcego państwa na przełomie lat 2005/2006

    Reply
  • at 20:10
    Permalink

    „Rozmowa na molo” – obnażenie kłamstw Tuska
    Szymonn – 24 Kwietnia, 2012 – 15:59

    TuskPutinSopotkatastrofaSmoleńskmolo
    Sam nie mogę uwierzyć w to, jak łatwo udało mi się udowodnić kłamstwa Tuska w poniższej notce.

    Bardzo proszę wszystkich czytających o rozpowszechnienie jej treści – wyrażam na to bezwarunkową zgodę (proszę jedynie o podanie źródła).

    —————–

    Donald Tusk coraz bardziej rozpaczliwie broni się w sprawie katastrofy smoleńskiej.
    Kolejne „ataki uprzedzające” lub „dementi” będą się regularnie pojawiać w mediach, które dobrze wiedzą, że muszą nagłaśniać każdą taką akcję Premiera.
    W związku z pytaniami o treść rozmowy na molo Tuska z Putinem w dniu 1 września 2009 (kiedy to mogło dojść do ustalenia rozdzielenia wizyt Lecha Kaczyńskiego i Premiera na dwie osobne imprezy).
    Donald Tusk po jednym z posiedzeń rządu 20 kwietnia 2012 r. „wyczerpująco wyjaśnił” wątpliwości w sprawie tajemniczej rozmowy na molo.

    „Tusk, pytany czy w czasie spaceru po molo w Sopocie z Władimirem Putinem 1 września 2009 roku rozmawiał z ówczesnym premierem Rosji o rozdzieleniu wizyt polskiego prezydenta i premiera w Katyniu w kwietniu 2010 roku podkreślił, że z szefem rosyjskiego rządu rozmawiał krótko i „głównie pokazywał trasę, którą często przebiega jako jogger”.
    – Pytaliśmy także siebie nawzajem jak wygląda kwestia życia prywatnego w kontekście ochrony. Premier Putin między innymi powiedział, że jego ochrona siedzi u niego w kuchni, ja mówiłem, że mam zdecydowanie większy komfort, bo mam większą swobodę – wspominał rozmowę z rosyjskim premierem Tusk. Szef rządu dodał, że „na tym wyczerpała się ta tajna rozmowa na molo, zaimprowizowana przez nas tylko po to, by móc pokazać delegacji rosyjskiej jak Sopot i Bałtyk wygląda z perspektywy mola”.
    Dodał także: „Ja wiem, że są tacy, którzy uważają, że polityka polega na spiskach.”

    http://www.wprost.pl/ar/317853/Tusk-z-Putinem-na-molo-w-Sopocie-rozmawia… (link is external)

    Przeanalizujmy linię obrony Donalda Tuska.
    Jednym z ciekawszych elementów jest wyśmiewanie rzekomej „tajności” rozmów Tusk-Putin.
    Drugim sposobem na ucięcie spekulacji o treści rozmowy jest „ujawnienie” przez Premiera tematu rozmów z Putinem na molo – życie prywatne, pokazanie trasy jaką Tusk przebywa podczas joggingu. Ogólnie nic na temat spraw państwowych – jak można wywnioskować z oświadczenia Donalda Tuska, jakie wygłosił 20 kwietnia 2012 po posiedzeniu rządu.
    Oczywiście Tusk w swojej wypowiedzi wyśmiewa „zwolenników teorii spiskowych” – ludzi, którzy uważają, że rozmowy Tuska i Putina 1 września 2009 roku dotyczyły spraw poważniejszych niż jogging, a zwłaszcza dotyczyły spraw tajnych, które nie mogły być ujawnione publicznie.

    W takim razie – Houston – mamy poważny problem!
    Bo jak się okazuje – kłamać to jednak też trzeba umieć, a umiejętności tej nie wykształca haratanie w gałę.
    Ani obijanie się na stołku szefa rządu.

    Zobaczmy jak łatwo można obnażyć kłamstwa Donalda Tuska:
    Całość kompromitujących Tuska informacji została zaczerpnięta ze strony przychylnej PO Gazety Wyborczej
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,6986918,70__rocznica_II_… (link is external) (dla zapewnienia pełnej wiarygodności, wszystkie cytaty z GW zostały zamieszczone DOSŁOWNIE I W CAŁOŚCI – jedynie wytłuszczone istotne fragmenty):

    1. Kłamstwo pierwsze – rozmowa nie była tajna, albo nie miała być tajna

    „6.35 O 9.25 ma rozpocząć się spotkanie w cztery oczy Tusk – Putin. Rosyjski premier, który wieczorem przyleciał do Polski noc spędził w Hotelu Grand w Sopocie. Teraz jest już pewnie po śniadaniu i szykuje się do udziału w uroczystościach.”

    Spotkanie w cztery oczy sugeruję poufność, czyli tajność. Czyżby dziennikarze GW wymyślili sobie to określenie z oczami? Raczej wątpliwe ;).

    „8.47 O 10.50 ma odbyć się konferencja prasowa Putina i Tuska w sopockim Sheratonie po rozmowie w cztery oczy. Dziennikarze już na nią czekają i są bardzo pilnowani. – Mamy zakaz zbliżania się do premierów, a kamery musimy mieć opuszczone do czasu rozpoczęcia konferencji. Nie wolno nam filmować miejsc, gdzie siedzieć będą Putin i Tusk – mówi nasza reporterka. Dziennikarze wchodzą i wychodzą innymi wejściami niż premierzy. Ci, którzy już przyszli, nie mogą opuścić budynku, bo nie zostaną wpuszczeni z powrotem.”

    To tyle jeśli chodzi o insynuację Donalda Tuska, że rozmowy nie były tajne. Na pewno zostały zaplanowane jako tajne.

    Analizując informacje Wyborczej – widać, że rzeczywiście spacer po molo mógł być „zaimprowizowany”, ponieważ rozmowa pierwotnie miała się odbyć w hotelu Grand. Dlaczego jednak zakładamy, że zaplanowana POUFNA rozmowa odbyła się akurat na molo? Przebieg uroczystości wskazuje, że ODBYŁA się rozmowa – natomiast miejsce jej odbycia jest moim zdaniem zupełnie drugorzędne.

    Nie zmienia to jednak faktu, że dziennikarze nie zostali wpuszczeni na molo i mieli zakaz zbliżania się i filmowania.

    „10.43 Żałosne! Co oni robią? – tak dziennikarze komentują traktowanie ich przez organizatorów spotkania. Reporterzy dowiedzieli się właśnie, że organizatorzy postanowili po konferencji nie wypuszczać ich do 12.00. Ze „względów bezpieczeństwa”. Najpierw „zakazy zbliżania”, podnoszenia kamer i wysłuchania wypowiedzi po rozmowie na molo. Teraz zakaz wychodzenia. Nadgorliwość czy po prostu brak szacunku dla obsługujących wizytę?”

    Dlaczego jednak w Internecie możemy znaleźć filmy ze spotkania na molo? Otóż TVN miał na sopockim molo swoją stację pogodową (dziennikarzy z kamerami) – i tylko dlatego mogli sfilmować spacer Tuska z Putinem. Jak możemy jednak sprawdzić (np. na youtube.com) filmowani politycy są z dużej odległości na tle jasnego nieba – więc nawet próbując czytać z ruchu ust trudno byłoby odszyfrować poszczególne słowa.

    Niezależnie od „faktycznej” tematyki rozmowy na molo, tematyka spotkania była precyzyjnie określona.
    Zobaczmy, co o tym napisała prorządowa Wyborcza:
    „9.30 Powitanie Putina z Tuskiem przy molo w Sopocie. Mocny uścisk dłoni. Zamaszyste ruchy. Wietrzna pogoda. Rozmowa w cztery oczy w sopockim Sheratonie potrwa około pół godziny. Tematy (m.in.): wojna i Katyń, Ribbentrop-Mołotow, gaz i energetyka. Można się spodziewać, że będą rozmawiać po niemiecku (Putin lubi ten język bardziej niż angielski).”

    Analiza gestów na dostępnym na youtube.com fragmencie spotkania – wskazuje, że treścią rozmowy niekoniecznie była kwestia joggingu, czy gdzie siedzą ochroniarze obu panów. Gesty Putina (coś jak by „przekazanie obiema rękami ciężaru” w stronę Tuska – świadczy, że Putin w tym momencie, przekazywał jakąś ważną informację, jednocześnie symbolicznie „przekazując odpowiedzialność”). Wchodząc (dopiero teraz) na grząski grunt teorii spiskowych – możemy stwierdzić, że mogło to dotyczyć propozycji rozdzielenia wizyt w Katyniu – Putin w takim przypadku „przekazałby odpowiedzialność” za załatwienie tej sprawy po stronie polskiej – co w pełni wyjaśniałoby ten specyficzny gest, nie pasujący do luźnej rozmowy o joggingu.
    W odpowiedzi Tusk wykonał gest pionowo ustawioną dłonią – „płynącej ryby”, kończący się obracaniem na boki ustawionej pionowo dłoni. Ten gest to sygnał: jakoś to wykombinujemy, jakoś rozwiążemy – to gest lekko „kombinatorski”, wskazujący na konieczność rozwiązania sprawy przy użyciu sprytu (płynąca na boki ryba), przy czym sygnalizujący brak pewności co do wyniku działań (gest: „na dwoje babka wróżyła”).
    Jeszcze raz podkreślę, że to spekulacje – bo rozmowa mogła równie dobrze dotyczyć tego, czy Tuskowi uda się zabrać swoją żonę na wycieczkę na Kreml (wszak z kobietami nigdy nie wiadomo ;)), ale w połączeniu z wcześniejszymi gestami Putina – sugeruje, że rozmowa akurat w tej chwili mogła dotyczyć właśnie imprezy w Katyniu.

    Oczywiście – tematem mogła być równie dobrze (albo bardziej dobrze) kwestia „przepchnięcia” umowy gazowej i darowania długu 1,2 mld złotych Gazpromowi. To nawet bardziej prawdopodobne – w świetle wypowiedzi Tuska podczas konferencji prasowej podsumowującej rozmowy.

    Niezależnie od treści rozmowy na molo – „publiczne” spotkanie zakończyło się ok godziny 10.
    Potem politycy powrócili do hotelu Grand.

    Oddajmy dalej głos Wyborczej:
    „10.20 Kolejna ciekawostka: po wejściu do hotelu była chwila dla fotoreporterów. Putin i Tusk wypowiedzieli się dla mediów, ale do pomieszczenia nie wpuszczono żadnych polskich dziennikarzy oprócz fotoreporterów i operatorów i jednego dziennikarza PAP. Wpuszczono za to dziennikarzy rosyjskich.”

    Tak wygląda według Tuska JAWNOŚĆ (brak tajności)???
    Nie wspominając o tym, że traktowanie dziennikarzy wskazuje, że Tusk podczas tych spotkań był petentem, który musiał dostosować się do dominującego partnera – dyktującego warunki.

    Do godziny 10 do 11 Tusk i Putin już we własnym gronie i całkowicie poza zasięgiem kamer i mikrofonów dziennikarzy najwidoczniej prowadzili dalszą część spotkania (jeśli zakładamy, że na molo nie omówili tematów omawianych później na konferencji prasowej).

    Jak to wyglądało w oczach przyzwyczajonych do demokracji i jawności polskich dziennikarzy?
    „10.43 Żałosne! Co oni robią? – tak dziennikarze komentują traktowanie ich przez organizatorów spotkania. Reporterzy dowiedzieli się właśnie, że organizatorzy postanowili po konferencji nie wypuszczać ich do 12.00. Ze „względów bezpieczeństwa”. Najpierw „zakazy zbliżania”, podnoszenia kamer i wysłuchania wypowiedzi po rozmowie na molo. Teraz zakaz wychodzenia. Nadgorliwość czy po prostu brak szacunku dla obsługujących wizytę?”

    Odpowiedź brzmi: tematy rozmów najwidoczniej po wyczerpaniu wątku joggingu i ochroniarzy w kuchni ;), musiały dotyczyć ZAPLANOWANYCH tematów: gazu, energetyki, Katynia (czyżby także planowanych uroczystości?), etc.
    A treść tych rozmów – skoro de facto ograniczono wolność zaproszonych dziennikarzy – była tak tajna, że nie można było ryzykować, że jakiś żurnalista z kamerą lub mikrofonem choćby przypadkiem posłyszy, lub nagra rozmowy.

    Jak widać więc, tajność rozmów była tak ważna dla Putina (i najwidoczniej dla Tuska), że aż wywołano oburzenie dziennikarzy (nawet tych prorządowych z Wyborczej) tak skandalicznym traktowaniem.

    Czy możemy jednak jakoś poznać szczegóły rozmów Putina i Tuska, a choćby bliżej ich tematykę?

    Tak. I tu niestety (dla Tuska) widać, że kłamstwo ma krótkie nogi. Obaj politycy o 11 uczestniczyli w konferencji prasowej, gdzie z ich wypowiedzi można bardzo wyraźnie odczytać, co ich przede wszystkim zaprzątało podczas rozmów.

    Ponownie Wyborcza:

    „11.23 Putin: – W ostatnich miesiącach stosunki polsko-rosyjskie zmieniły się na lepsze. Wcześniej tak nie było, ale to nie my dążyliśmy do ich pogarszania. Jestem bardzo wdzięczny obecnemu rządowi, że znaleźliśmy w osobie premiera Tuska i jego ministrów partnerów, z którymi możemy współpracować.”

    Czyli da się dogadać z Tuskiem (w przeciwieństwie do Kaczyńskiego?).

    „11.20 Pytania. Tusk powtarza, że ws. gazu polityka ma być odłożona na bok, a techniczne szczegóły umowy mają być dopracowane jak najszybciej: – Z premierem Putinem przypilnujemy, by nikt piachu w tryby nie sypał. W naszym interesie jest, by rozmowy zakończyły się jak najszybciej, czyli wczesną jesienią.”

    Ta szczerość będzie kosztować Tuska głowę.
    O co chodziło?

    Na początku 2009 roku wskutek osiągniętej rosyjskim szantażem zmiany umowy pomiędzy Gazpromem, a ukraińskim Naftohazem, ukraiński partner musiał zaprzestać dostarczania Polsce gazu. Korzystając z patowej sytuacji Polski, Gazprom zaproponował, że sprzeda nam dodatkową ilość gazu, aby wyrównać braki w dostawach gazu.
    W czerwcu 2009 roku wicepremier i minister gospodarki, Waldemar Pawlak podpisał umowę na jednorazowy zakup od Gazpromu gazu w wysokości 1,2 miliarda metrów sześciennych.
    Była to maksymalna ilość, którą w tamtym momencie Gazprom zgodził się sprzedać.
    W obliczu groźby niedoborów gazu, w połowie 2009 r. Gazprom wystąpił z propozycją zwiększenia dostaw – ale po renegocjacji umowy. Propozycję rozmów przyjął rząd Donalda Tuska. W lipcu 2009 roku Gazprom postawił wstępne warunki. Oczekiwał zmian w statucie spółki EuRoPol Gaz SA, aby strona polska nie miała tam decydującego głosu. Oczekiwał również rezygnacji z budowy terminala w Świnoujściu. Zaoferował ponadto zwiększenie rocznego importu gazu do Polski do ponad 11 mld m3 i przedłużenie umowy do 2037 r.
    Oferta Gazpromu przedstawiona stronie polskiej została przekazana do Biura Bezpieczeństwa Narodowego, a stamtąd do Kancelarii Prezydenta.
    Warunki proponowane przez Gazprom zaniepokoiły Lecha Kaczyńskiego.
    Jeszcze w lipcu 2009 r. Kaczyński wystąpił do Ministerstwa Gospodarki z zapytaniem o instrukcje negocjacyjne dla polskich urzędników, którzy będą prowadzić rozmowy z rosyjskim koncernem. Doszło do kolejnego poważnego spięcia na linii rząd – prezydent. Ani Waldemar Pawlak, ani Donald Tusk nie chcieli bowiem przekazać Prezydentowi instrukcji.

    Oczywistym więc jest, że wypowiedź Tuska sugerowała, że sprzeciw Lecha Kaczyńskiego co do podpisania niekorzystnej dla Polski umowy gazowej – był dla Premiera elementem „gry politycznej” (jakiż ten język jest elastyczny, skoro pozwala innych oskarżać o własne zbrodnie), a groźba pilnowania wraz z Putinem, aby (jak łatwo się domyślić) Kaczyński piachu nie sypał w tryby – w świetle katastrofy smoleńskiej – brzmi makabrycznie i przerażająco.
    Co więcej – taka wypowiedź MUSIAŁA wypływać z treści rozmów (UZGODNIEŃ pomiędzy Tuskiem i Putinem) – i naprawdę nieważne jest, czy rozmowa, która zakończyła się takimi ustaleniami – odbyła się na molo, czy w hotelu.

    Co gorsza – kwestia decyzji o rozdzieleniu imprez w Katyniu – to również nieistotny DETAL w świetle podjętej wspólnie decyzji o „rozwiązaniu” problemu Kaczyńskiego.
    Ważniejsze jest, jakie JESZCZE szczegóły i SPOSÓB REALIZACJI tej zapowiedzi obaj panowie zaplanowali???

    W świetle kłamstw Tuska – zapewne się tego nie dowiemy. Wszyscy jednak wiemy, że dzięki katastrofie smoleńskiej „piasek z trybów” został usunięty raz na zawsze (ktoś by to określił jako „ostateczne rozwiązanie”), a niekorzystna dla Polski umowa gazowa została podpisana, a wygrane w rosyjskim sądzie pieniądze dla Polski w wysokości 1,2 mld złotych zostało „wspaniałomyślnie” Gazpromowi darowane.
    Pytanie, za jaką cenę – wydaje się w świetle powyżej przedstawionych faktów – zupełnie retoryczne!

    PS. Nie zakładam (jeszcze), że akceptując CEL – usunięcie „przeszkody” w postaci Lecha Kaczyńskiego, Tusk również zaakceptował środki do tego celu prowadzące – ale dla mnie nie zmienia to, że Tusk w sprawie „rozmowy na molo” perfidnie kłamie, a w świetle przestępstw związanych z działaniem na szkodę Polski, a na rzecz Gazpromu – i (mimo niechęci do teorii spiskowych) w świetle katastrofy smoleńskiej – czas, aby Tusk politycznie DAŁ GŁOWĘ.
    —————————-

    Przy pisaniu notki korzystałem z powszechnie dostępnych źródeł – wymienione ważniejsze (i to na przykład z GW):

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,6986918,70__rocznica_II_… (link is external) (skopiujcie tę stronę, to może być dowód w procesie przeciwko Tuskowi)

    http://www.wprost.pl/ar/317853/Tusk-z-Putinem-na-molo-w-Sopocie-rozmawia… (link is external)

    http://www.aferyprawa.eu/Afery/AFERA-Z-GAZPROMEM-Dlaczego-MUSIAL-ZGINAC-… (link is external) (bardzo dobra analiza afery z rosyjskim gazem – włos się na głowie jeży!)

    Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/5653/rozmowa-na-molo-obnazenie-klamstw-tuska

    ©: autor tekstu w serwisie Niepoprawni.pl | Dziękujemy! :). <- Bądź uczciwy, nie kasuj informacji o źródle – blogerzy piszą za darmo, szanuj ich pracę.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

....