Tym wspomnieniem Cię żegnamy Profesorze

1 września, w dzień rozpoczynający tradycyjnie rok szkolny, dzień rocznicy wybuchu II wojny światowej zmarł Edmund Głogowski: SYBIRAK, NAUCZYCIEL, HARCERZ, WĘDKARZ, TURYSTA, FILATELISTA… CZŁOWIEK… …Napisać nietuzinkowy to za mało, gdyż był arcymistrzem w swoim fachu. Był prawdziwym omnibusem, wulkanem energii. Człowiek wielkiego umysłu, obdarzony ogromną kulturą, wszechstronną wiedzą, kochający życie i ludzi. Wszystkim życzliwy, szanujący wszystkich bez wyjątku, tytan pracy, aktywny do ostatnich chwil życia. Żył 90 lat, choć dla najbliższych zdecydowanie za krótko… Edmund Głogowski w latach 1941-46 poznał reżim NKWD, tułaczka do Ałtajskiego Kraju…

– Kiedy miałem 6 lat, ojciec szukając pracy wyjechał do Kobrynia. To miasto powiatowe ok. 20 tys. ludności za Brześciem, nad Bugiem. Znalazł zatrudnienie w warsztacie szewskim, usługi dla wojska na terenie jednostki im. Traugutta. Po dwóch latach ściągnął mamę, moją starszą siostrę Helenę i mnie. W Golinie, z rodzeństwa pozostał starszy brat i dwie starsze ode mnie siostry. W Kobrynie zacząłem chodzić do II klasy, bo I ukończyłem w Golinie. 17 września 1939 – agresja wojsk radzieckich, okupacja Kobrynia. Kontynuowałem naukę w szkole polskiej, ale z nasileniem języka białoruskiego, ukraińskiego i rosyjskiego. 20 czerwca 1941 – wczesny poranek. Kołatanie kolbami karabinów do drzwi naszego domu, wpadło NKWD (Ludowy Komisariat Spraw Wewnętrznych, centralny organ radzieckich spraw wewnętrznych, 1934-46, przyp. TK), zerwali nas z łóżek i wywózka… Sybir (…) do Bernandu – stolicy Ałtajskiego Kraju (…) Mama nie pracowała, ojciec i siostra harowali na budowie (…) w marcu 1946 zaczęła rodzić się wizja powrotu do Polski (…) Pod koniec miesiąca, pociągiem – w takich samych warunkach, jak w 1941, tylko bez opieki NKWD, nie pod zamknięciem, jako wolni ludzie – wyjechaliśmy. Miesiąc później – Opole. Stamtąd, na własną rękę, p o – ciągiem osobowym przez Jarocin, Wrześnię, Słupcę do Goliny – wspominał.

Zrazu starszy brat zatroszczył się o edukację 16-letniego Edmunda. W Kawnicach, u Marii Rogowskiej rozpoczął lekcje prywatne z języka polskiego. – 1946-49 Rogoźno, Liceum Pedagogiczne, uczeń – 1949-56 Cienin Kościelny, nauczyciel SP, – 1956-62 Strzałkowo, nauczyciel SP, – 1960: obrona pracy magisterskiej, UAM Poznań; 13.VIII– ślub z Józefą ze Stawniaków, – 1962-98 Słupca, nauczyciel LO.

– Do pracy angażował mnie dyrektor Bierła, potem było krótkie bezkrólewie, i…Rybicki, Patora, Czapliński, Rajewicz… Przez 24 lata w pełnym, 12 lat na emeryturze w niepełnym wymiarze godzin uczyłem geografii i astronomii. Kilka lat kierowałem też internatem przy ogólniaku – mówił. – W nauczaniu geografii, podobnie zresztą jak każdego przedmiotu, trzeba umieć zainteresować ucznia. Opracowałem geograficzną ścieżkę dydaktyczną w najbliższym Słupcy terenie (…) Wytyczałem miejsca, swojego rodzaju stacje z charakterystycznymi elementami krajobrazu, na których można wyjaśnić i opracować szereg tematów wynikających z programu nauczania geografii – powiedział swojego czasu.

Właśnie „za innowacje oświatowe w roku szkolnym 1985/86” wyróżniony został Medalem Wojewódzkiej Rady Postępu Pedagogicznego w Koninie. Edmund Głogowski HERCERZ – w mundurku od czasu nauki w LP Rogoźno Wlkp. Piął się po wszystkich szczeblach drabiny harcerskiej i instruktorskiej; działacz: w drużynach, KH Słupca, KCh Krąg Seniorów; Harcerz PL, Instruktor HSI, INSTRUKTORSENIOR ZHP; wyróżniony Odznaką ZA ZASŁUGI DLA WIELKOPOLSKIEJ ORGANIZACJI ZHP, OH ZA ZASŁUGI W ROZWOJU KONIŃSKIEJ CHORĄGWI ZHP; TURYSTA – w szkołach, w PTTK – współorganizator OP, wiceprezes, prezes… Srebrna Odznaka ZASŁUŻONY W PRACY PTTK WŚRÓD MŁODZIEŻY, Srebrna Honorowa Odznaka PTTK, Srebrna Odznaka ZASŁUŻONY DZIAŁACZ TURYSTYKI; WĘDKARZ – w PZW od 1966, w słupeckim Kole nr 18: członek Zarządu, wiceprezes, sędzia klasy okręgowej… (m.in.) Złota Odznaka PZW, Odznaka ZA ZASŁUGI DLA WĘDKARSTWA POLSKIEGO, Odznaka ZA ZASŁUGI DLA WĘDKARSTWA KONIŃSKIEGO; FILATELISTA – posiadacz cennych klaserów; w słupeckim LO był organizatorem m.in. wystaw znaczków sportowych, „PAPIEŻ”; uchwałą prezydium Polskiego Związku Filatelistów – z 12 czerwca 1988 roku – wyróżniony Srebrną Odznaką Honorową PZF. Był członkiem Związku Sybiraków, Związku Kombatantów i Osób Represjonowanych… 1975 – Złoty Krzyż Zasługi, 1980 – Złota Odznaka ZNP i Odznaka Honorowa ZA ZASŁUGI DLA WOJEWÓDZTWA KONIŃSKIEGO, 1983 – „za trzydziestoletnią szczególnie wyróżniającą się pracę pedagogiczną” KRZYŻEM KAWALERSKIM ORDERU ODRODZENIA POLSKI. 18 sierpnia, 3 tygodnie temu z okazji 90. rocznicy urodzin zamieściliśmy okolicznościowy artykuł autorstwa Władysława Szymańskiego. Nie przypuszczaliśmy, że będzie to ostatni za Jego życia. Dziś, z tej smutnej okazji publikujemy fragmenty tego artykułu.
•••
Harcmistrz Edmund Głogowski urodził się w 18 sierpnia 1930 roku w Golinie. Najmłodszy syn Józefa i Władysławy z domu Czubińskiej (rodzeństwo: 4 siostry i dwóch braci). Ojciec dwóch synów Macieja i Andrzeja, także działaczy ZHP, dziadek Michała, Jakuba, Łukasza i Dominika. Mąż Józefy z domu Stawniak. Harcmistrz Edmund Głogowski w 1947 roku złożył przyrzeczenie harcerskie na ręce phm. Kowalskiego. Zastępowy, przyboczny w 7. drużynie ZHP im. ks. dr. Kazimierza Werbla, działającej w Liceum Pedagogicznym w Rogoźnie Wielkopolskim. W 1949 roku instruktor Komendy Hufca ZHP w Koninie i drużynowy drużyny harcerskiej w Cieninie Kościelnym. W 1956 współorganizator Hufca ZHP w Słupcy i drużynowy drużyny harcerskiej w Strzałkowie. Zastępca Komendanta Hufca od 1958 r. Wybrany zastępcą przewodniczącego KRH. W latach 1973 przewodniczący Komisji Rewizyjnej Hufca ZHP w Słupcy a od 1976 również członek Prezydium Chorągwianej Komisji Rewizyjnej w Koninie. W latach 70. ubiegłego stulecia organizator szczepu drużyn ZHP w Liceum Ogólnokształcącym w Słupcy. Wybrany przewodniczącym KRH Słupca na II Konferencji Sprawozdawczo-Wyborczej. Od 14.12.1980 członek KRCh Konin. Obecnie członek Komendy HKS i kronikarz Kręgu Seniorów ZHP w Słupcy. Posiadający stopnie harcerskie: młodzika, wywiadowcy, ćwika, i harcerza orlego. Instruktorskie – od 1959 przewodnika, od 1962 podharcmistrza a od 1998 harcmistrza. Organizator i współorganizator obozów letnich Hufca ZHP w Słupcy, gdzie pełnił funkcje komendanta lub zastępcy i bardzo, bardzo wielu obozów wędrownych dla młodzieży LO po całej Polsce. Wspaniały nauczyciel geografii i astronomii. Nauczyciel w szkołach podstawowych: Cienina Kościelnego, Strzałkowa a także Liceum Ogólnokształcącego w Słupcy, gdzie pełnił m.in. funkcję zastępcy dyrektora. Kierownik internatu przy LO w Słupcy. Wykładowca i członek Towarzystwa Wiedzy Powszechnej, działacz PTTK, PTSM, ZNP. Sybirak. Wyróżniony: Srebrnym Krzyżem ZHP, Za Zasługi dla Wielkopolskiej Organizacji ZHP, odznaką Honorową „Za zasługi w Rozwoju Konińskiej Chorągwi ZHP”, Złotym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Kawalerskim Krzyżem Zesłańców Sybiru, Złotą Odznaką ZNP Srebrną Odznaką „Zasłużony w Pracy PTTK wśród Młodzieży”. Wyróżniany nagrodami inspektora oświaty, kuratora oświaty i ministra, naczelnika ZHP.
•••
4 września Edmund Głogowski spoczął na słupeckim cmentarzu. Żegnali go najbliżsi, Sybiracy, Jego uczniowie, koledzy z pracy i aktywności społecznej, harcerze, PTTKowcy i sąsiedzi.

Podczas ostatniego pożegnania starosta Jacek Bartkowiak odczytał treść uchwały Zarządu Powiatu Słupeckiego, na mocy której Edmund Głogowski został uhonorowany odznaką „Zasłużony dla Powiatu Słupeckiego”. Odznaczenie miało zostać wręczone 1 września br. podczas inauguracji nowego roku szkolnego w Liceum Ogólnokształcącym. Niestety nie zdążono mu go wręczyć…dlatego starosta przekazał odznaczenie na ręce wdowy po śp. Edmundzie Głogowskim.

Słowa pożegnania wypowiedział podczas uroczystości komendant Harcerskiego Kręgu Seniorów ZHP w Słupcy hm. Władysław Szymański:

„Przypadł mi smutny zaszczyt pożegnać w imieniu zuchów, harcerzy, wędrowników, starszyzny i seniorów Związku Harcerstwa Polskiego, w imieniu władz Chorągwi Wielkopolskiej i byłej Chorągwi Konińskiej, oraz we własnym, ale przede wszystkim w imieniu harcerzy byłego hufca ZHP Słupca i Konina, harcerza Rzeczypospolitej Druha harcmistrza śp. Edmunda Głogowskiego. Twoja droga harcerska zaczęła się w Liceum Pedagogicznym w Rogoźnie gdzie 9 listopada 1947 złożyłeś przyrzeczenie harcerskie na ręce legendarnego instruktora phm. Kowalskiego i rozpocząłeś służbę Bogu, Polsce i ludziom. Pełniłeś ją, zgodnie z rotą Przyrzeczenia i Prawem Harcerskim całym życiem, jako zastępowy, drużynowy harcerski w Cieninie Kościelnym, Strzałkowie, jako szczepowy drużyn starszoharcerskich w Liceum Ogólnokształcącym w Słupcy, jako wychowawca, nauczyciel, członek władz Hufca Słupca, władz Chorągwi Konin, a do ostatnich chwil swego życia członek i założyciel, kronikarz Harcerskiego Kręgu Seniorów w Słupcy. Zwołałeś nas dzisiaj tutaj do kaplicy cmentarza parafialnego św. Krzyża w Słupcy na ostatnią zbiórkę. Jeszcze tak niedawno na uroczystym spotkaniu Kręgu Seniorów ZHP obchodziliśmy Twój Jubileusz 90-tych urodzin, wryły mi się w pamięć Twoje słowa, kiedy to gromko śpiewaliśmy harcerskie piosenki, a ty powiedziałeś. „Kochani jesteście dla mnie wspaniałą rodziną”, a gdy miałem przyjemność uhonorować Cię gratulacjami Naczelniczki i Kierownika Wydziału Głównej Kwatery ZHP dodałeś „ póki mojego życia zawsze będę z Wami”. I mimo swojego dostojnego wieku brałeś czynny udział w harcerskiej drodze Kręgu Seniorów ZHP w Słupcy, byłeś z nami. Pamiętam Cię Mundku jako wspaniałego wodza – komendanta na obozach harcerskich w Czeszewie i Lutomi, licznych obozach wędrownych. Zawsze byłeś uśmiechnięty, pełen życia, optymizmu. Byłeś niesamowitym człowiekiem, życzliwym, pogodnym i pełen energii i dobrego serca dla innych. Jestem dumny, że dobry los pozwolił mi nazywać się Twoim przyjacielem. Było dla mnie zaszczytem, że w latach 60 – tych XX wieku zaczęła się nasz przyjaźń i trwała do ostatnich chwil Twego życia.Dziękuję Ci, Druhu Edmundzie za tę służbę, i za wielką życzliwość ludziom, i za to, że byłeś przykładem, iż można kierować się w życiu harcerskimi ideałami, bez patosu, na co dzień …Chociaż dzisiaj smutek ściska gardło, zachowamy Cię we wdzięcznej pamięci na zawsze. A jak nas zabraknie to pamięć o Tobie zapewnią Twoje własne liczne pisemne kronikarskie ślady. Słowa nie wyrażą żalu po stracie przyjaciela. Kochany człowiek nigdy nie umiera, wciąż żyje w myślach, słowach i wspomnieniach. Zapalamy Ci harcmistrzu Edmundzie znicz naszej pamięci jako znak, że nie wszystko umiera. Niech ta słupecka ziemia, w której za chwilę spoczniesz a którą uczyłeś kochać i dla niej pracować, ziemia cmentarza świętego Krzyża lekką będzie ! Pan Bóg powołał Ciebie do Ojczyzny Niebieskiej. Wierzymy, że po wielu różnych zmaganiach życiowych jesteś w miejscu gdzie otacza Ciebie Harcerska Rodzina i już razem z nią pełnisz wieczną wartę”.

Śp. Edmunda Głogowskiego w imieniu Sybiraków pożegnał mjr Tadeusz Janas przewodniczący Powiatowej Rady Kombatantów i Osób Represjonowanych przy Staroście Słupeckim.

„Żegnamy dziś współtowarzysza sybirackiej niedoli – Sybiraka. Edmund Głogowski urodził się w 1930 r. w Golinie. Ojciec jego był specjalistą od wojskowych butów. Zamieszkał z rodziną w Kobryniu na Polesiu (obecna Białoruś). W ostatniej, czwartej deportacji Polaków na Sybir, 20 czerwca 1941 r. już pod niemieckimi bombami – wywieziony na Sybir. Przebywał w Barnaule w Ałtajskim Kraju. Od 29 listopada 1989 r. był wiceprezesem słupeckiego Koła Związku Sybiraków. Realizowaliśmy wspólnie naszą misję – przekazać Pamięć Polskiego Sybiru przyszłym pokoleniom. Stąd organizowane przez nas liczne spotkania z młodzieżą szkolną. Dwie wystawy o represjach sowieckich wobec Polaków. Wspomnienia z zesłania, konkursy szkolne o tematyce sybirackiej i katyńskiej. Stworzenie biblioteki sybirackiej i dwóch tablic pamięci. Edmund pozostawił pamiątki z Sybiru: małe fotografie, legitymację z polskiej szkoły, nigdy nie zapłacone sowieckie obligacje. Spoczywaj w pokoju. Spełniłeś swoją powinność wobec tych z nas, których szczątki rozsiane są po całym obszarze Nieludzkiej Ziemi. Ich pamięć zostanie w książkach i kamieniach tablic (…)

Na cmentarzu ostatnie słowa pożegnania do wieloletniego nauczyciela słupeckiego LO skierował dyrektor tej szkoły Tadeusz Raczkowski;

„Kierując pod adresem Małżonki, Synów i Rodziny Zmarłego wyrazy głębokiego współczucia słów kilka od Liceum Ogólnokształcącego w Słupcy. Wiadomość o śmierci Profesora Edmunda Głogowskiego zaskoczyła nas wszystkich , chociaż w sierpniu skończył on 90 lat. Ale przecież jeszcze niedawno brał udział w lokalnych uroczystości, a jego twarz spoglądała na nas ze zdjęć w prasie. Nie należał do ludzi , których starość zamknęła w czterech ścianach. Można go było spotkać w szkole, na ulicy i w sklepie. Wydawać by się mogło, że upływający czas się dla niego zatrzymał- w naszej pamięci jawi się jako pogodny starszy pan, któremu dopisuje humor i zdrowie, chociaż kondycja fizyczna już nie taka jak dawniej. Niektórzy wspominają go jako nauczyciela geografii i astronomii, inni jako nauczyciela plastyki. Jednak w przypadku profesora Głogowskiego słowo nauczyciel to za mało. Był to bowiem człowiek wielu talentów, a o jego pasjach i działaniach można by napisać grubą księgę . Na pewno pierwszy jej rozdział nosiłby tytuł – praca pedagogiczna, drugi – harcerstwo, trzeci – turystyka , kolejne – filatelistyka, wędkarstwo… i pewnie na tym by się nie skończyło. Na temat każdej z pasji ś. p. Edmunda można by mówić długo, ja jednak skupię się na pracy zawodowej, której profesor poświęcił niemal 50 lat swojego życia . Warto przypomnieć, że zanim na 36 lat związał się z Liceum Ogólnokształcącym w Słupcy, uczył w szkołach podstawowych w Cieninie i Strzałkowie. Mundek, Gutek, Hulot, Plastuś – to tylko kilka przezwisk, którymi na przestrzeni wielu lat ochrzcili profesora uczniowie . Tylko osoby barwne i nietuzinkowe mogą się poszczycić tyloma pseudonimami , w których odbija się zarazem uczniowska sympatia i podszyty dobrotliwą ironią krytycyzm cechujący stosunek uczniów do swoich pedagogów. Zawsze radosny, uśmiechnięty, otwarty na innych i skory do rozmowy. Miał dużo do powiedzenia ze względu na wiedzę zawodową , szerokie zainteresowania i życie osobiste, które doświadczyło go dzieciństwem spędzonym na Syberii, ale my, wtedy młodzi, nie zawsze chcieliśmy go słuchać, dziś przyznaję to ze smutkiem. Jak powiedział dwa dni temu Jego syn Maciej każdą lekcję miał tak przygotowaną jakby miała być ostatnią w życiu. Profesor Głogowski angażował się w prace z uczniami nie tylko podczas lekcji ,miał dla nich czas także podczas zajęć pozalekcyjnych– prowadził w LO koła geograficzne , filatelistyczne i fotograficzne, zarażał swoim zamiłowaniem do turystyki , organizował wycieczki i pamiętne zimowiska. Darzyliśmy Go sympatią i raczej nie czuliśmy przed nim respektu, chociaż do dziś pamiętam testy z geografii sprawdzane za pomocą legendarnego szydła.(Dla niewtajemniczonych dodam, że była to bardzo nowatorska metoda szybkiego sprawdzania sprawdzianów – wykorzystałem ją nawet w swojej pracy pedagogicznej.) Profesor Głogowski był z natury estetą wrażliwym na piękno w każdej postaci. Pod jego kierunkiem powstawały gablotki na korytarzach i scenografie do szkolnych uroczystości. Warto też wspomnieć o jego pedanterii i zamiłowaniu do porządku . Nieraz zdarzyło nam się na lekcji stracić go z oczu, gdy porządkując papiery, zanurzał się w swoim przepastnym biurku . Choć profesor Głogowski dawno już odszedł na emeryturę, odwiedzał często nasze liceum, był honorowym gościem szkolnych uroczystościach, chętnie spotykał się z uczniami i naturalnie nie opuścił żadnego spotkania w gronie emerytów. 1 września 2020 również miał uczestniczyć – w inauguracji roku szkolnego w naszym liceum. 1 września 2020 dowiedzieliśmy się o jego śmierci… Pozostaje nam zatem wsłuchać się w ciszę, jaka zawsze towarzyszy majestatowi śmierci, bo być może usłyszymy w niej po raz ostatni słowa profesora: Moi mili, rozpoczynajcie sobie ten rok szkolny, ale już beze mnie. Wreszcie udało się odejść na… wiekuiste wakacje”.

Władysław Filipczak
współpraca Agnieszka Wojcińska

(przy opracowaniu tekstu korzystałem m.in. z materiałów: Andrzeja Duszy „PK” z 1987 r. i Tadeusza Kubackiego „GS” z 2005 i 2011 r.) Od autora: Panie Profesorze. Przez pewien okres byłem Pana uczniem, potem kolegą z pracy, później znajomym ze spotkań i z ulicy. Wymienialiśmy pozdrowienia, czasami kilka zdań. Był Pan dla mnie człowiekiem wyjątkowym. Dobrze, że spotkałem Pana na swojej drodze życia. Modlitwą i wspomnieniem żegnam. Do zobaczenia na innych „niebiańskich obiektach”. I jeszcze jedno. Do redakcji w ostatnich dniach sierpnia trafiła przesyłka od p. Doroty Sadalskiej z Zielonej Góry. Oto treść korespondencji (z szarej koperty): „Pan Władysław Filipczak redaktor naczelny Gazety Słupeckiej. Uprzejmie proszę o przekazanie białej koperty Panu Profesorowi Edmundowi Głogowskiemu. W kopercie są życzenia od byłych wychowanków. Serdecznie dziękuję za pomoc i pozdrawiam.” Niestety nie zdążyliśmy jej przekazać Profesorowi. Stało się… Białą kopertę wręczymy rodzinie, której w związku ze śmiercią śp. Edmunda Głogowskiego składamy wyrazy współczucia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *