Mężczyzna potrącony na pasach

Statystyki Komendy Głównej Policji wskazują, że w blisko 1/3 zdarzeń drogowych udział biorą piesi. Zwykle kończy się to kilkoma zadrapaniami. Ale zaczyna się przepychanka, bo pieszy oskarża kierowcę i odwrotnie. Odwieczny konflikt między pieszymi a kierującymi wydaje się nie mieć końca. A jak sytuacja wygląda w naszym mieście?

Co mówią przepisy?

W miniony piątek miało miejsce zdarzenie z udziałem pieszego. Mężczyzna został potrącony na przejściu przy „jedynce”. Jak informuje nas asp. Marlena Kukawka 17 sierpnia około godz. 10.40 w Słupcy na Pl. Szkolnym doszło do potrącenia pieszego na pasach.

– Kierujący samochodem Fiat 126p potrącił mężczyznę kiedy ten przechodził przez przejście dla pieszych pomiędzy SP nr 1 a Galerią Słupecką. Pieszy został opatrzony przez zespół pogotowia ratunkowego (doznał zadrapań i potłuczeń) po czym został zwolniony do domu. Uczestnicy zdarzenia byli trzeźwi. Kierowcy zatrzymano prawo jazdy za rażące naruszenie przepisówruchu drogowego – mówi asp. Kukawka.

Wszystko wskazuje na to, że winnym może być kierujący pojazdem, któremu zatrzymano prawo jazdy. Jednak wiele jest sytuacji niejasnych, w których trudno jednoznacznie wskazać sprawcę. Zarówno kierowcy, jak i niezmotoryzowani uczestnicy ruchu drogowego mają prawa i obowiązki. Niestety jednak ci drudzy chyba o tym zapominają. Jak mówi Marlena Kukawka , piesi są nieodpowiedzialni

– Piesi na pasach są chronieni, ale to nie zwalnia ich z przestrzegania ostrożności. Zachowują się nieodpowiedzialnie, nie rozglądają się, nie uważają, wchodzą na pasy w ostatnim momencie, kiedy pojazd jest już przed pasami, co uniemożliwia kierowcy reakcję – mówi rzecznik słupeckiej policji.

Brak znajomości przepisów również wpływa na to, że w tak dużej części zdarzeń drogowych udział biorą piesi (takie zdarzenie kwalifikowane jest jako kolizja). Nie każdy wie o tym, że w kodeksie drogowym cały rozdział poświęcony jest pieszym. Okazuje się, że mają oni więcej obowiązków niż mogłoby się wydawać. Oczywiście głównymi założeniami jest zachowywanie ostrożności podczas uczestnictwa w ruchu drogowym. Pierwszeństwo pieszych na pasach jest bezdyskusyjne, jednak niezmotoryzowani powinni pamiętać, że jest kilka rzeczy, które są zabronione również na pasach. Kodeks drogowy zabrania pieszym wchodzenia na jezdnię bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych, spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej widoczność drogi. Przechodzenia przez jezdnię w miejscu o ograniczonej widoczności drogi. Zwalniania kroku lub zatrzymywania się bez uzasadnionej potrzeby podczas przechodzenia przez jezdnię lub torowisko. Przebiegania przez jezdnię. Niestety, często widzi się osoby łamiące te kilka zasad, których przestrzeganie pozwala uniknąć niebezpieczeństwa na drodze. Ale wiadomo, przepisy przepisami a życie życiem…

„Jeżdżą jak wariaci!”

Najlepiej „u źródła” sprawdzić, jak wygląda sytuacja. Cóż, wcześniejsze słowa o konflikcie między pieszymi a kierującymi nie były przesadzone. Jedna z pań przechodzących przez ulicę przy kwiaciarni KwiatoSfera ostro wypowiada się o kierowcach

– Wariaci, normalni wariaci. I nie ma reguły czy stary czy młody. Chodzę po mieście to wiem, jak jeżdżą. A już, żeby który się zatrzymał na pasach, to święto. Jeżdżą z taką prędkością, że się nawet nie zdąży taki zatrzymać. Ja już jestem starsza i to przejście po pasach chwilę mi zajmuje, to jak widzą, że czekam, to jeszcze przyśpieszyć potrafią. A czy ja wiem, czy taki szaleniec nie wciśnie gazu, jak już będę przechodziła? Powsiadali w luksusowe auta i udają paniska, a ten, co idzie chodnikiem to jest dla niego śmieć – mówi z rozgoryczeniem jedna z pieszych.

– Nie da się ukryć, że pieszy jest traktowany jak gorsza kategoria. Bardzo rzadko się zdarza, żeby się ktoś zatrzymał i przepuścił tego, co czeka na tych pasach. A już jak pada albo ktoś z siatami stoi przed przejściem, to dla kierowców jest frajda. Wtedy to już nie ma cudu, nikt się nie zatrzyma i człowiek stoi i moknie. To jest zwykły brak szacunku dla drugiego. A młodzi to się zatrzymają, jak kogoś znajomego zobaczą albo jak jakaś dziewczyna rozgolona chce przejść, to wtedy tak, bo przecież kino za darmo – podsumowuje rozmówca.

Jednak pośród wielu negatywnych opinii pieszych, znalazł się ktoś, kto nie ma nic do zarzucenia kierującym.

Teresa Woźniak opowiada, że nie pamięta, żeby ktoś nie ustąpił jej pierwszeństwa – Gdzie bym nie szła, to się zawsze ktoś zatrzyma. Pewnie, że są tacy, co nawet nie zwolnią przed pasami, ale to są naprawdę wyjątki. Dużo kierowców nauczyło się przepuszczać pieszego. Jest tak, że jak się zatrzyma z jednej strony, to ten z drugiej też przystanie i nie ma na co narzekać. Raz nawet, nie tu u nas tylko w Koninie, byłam świadkiem sytuacji, że kierowca wyszedł i pomógł jakiejś starszej pani przejść na drugą stronę. Nie można na wszystkich kierujących wieszać psów, bo ludzie są różni i nie ma co uogólniać – mówi pani Teresa.

„Łażą jak święte krowy”

Byłoby bardzo nie w porządku słuchać tylko jednej strony, więc by dopełnić obrazu relacji pieszy – kierowca, należy zapytać właśnie tych drugich, jak z ich perspektywy wygląda ta sytuacja. Okazuje się, że to winy niekoniecznie należy szukać w którymkolwiek uczestniku ruchu drogowego, a w samych drogach. Tomasz Struniawski uważa, że sprawę komplikuje rozmieszczenie zebr

– Jeżdżę od 25 lat i zjeździłem naprawdę całą Polskę i to nie jest tak, że ten problem jest tylko u nas w Słupcy, ale w całym kraju jakaś taka dziwna moda jest, żeby te zebry malować w tak absurdalnych czasami miejscach. Jest skrzyżowanie i z każdej strony zebra! I one nie są umieszczone w jakiejś takiej stosownej odległości, tylko normalnie przy samym skrzyżowaniu i dobra jest. Ja tego nie rozumiem i to rzeczywiście jest problem i dla kierowców i dla pieszych. Kierowcy się wkurzają, bo co chwilę musi się zatrzymać, no a jak a skrzyżowaniu stać i spowalniać ruch. A pieszy woli przejść parę metrów dalej, gdzie nie ma pasów, a powinny być. Jakoś u nas wszystko nieprzemyślane jest – uskarża się na infrastrukturę pan Tomasz.

Oczywiście, jak to w konfliktach bywa, nie zabrakło negatywnych wypowiedzi pod adresem pieszych. Pewien kierowca, który prosił o anonimowość, bez ogródek mówi, co myśli o niezmotoryzowanych uczestnikach ruchu drogowego i to na nich zwala całą winę

– To jest tak, że staną baby przed pasami i gadają i człowiek głupieje, bo nie wie, czy chcą przejść czy pierdoły uprawiają. A jak już wejdą na to przejście to idą jakby po deptaku w Ciechocinku lazły. No nikt nie mówi, że mają sprintem przebiegać, ale no są jakieś granice. Lezie taka jedna z drugą jak święte krowy i jeszcze pretensje. Albo się zatrzyma na środku pasów i się wraca, no to szlak człowieka trafia. Nie rozejrzą się, tylko się ładują na pasy, bo przecież im wolno. Myślą, że jak już są na przejściu, to mogą wszystko. Policja powinna się przyjrzeć pieszym albo jakieś szkolenia wprowadzić z przechodzenia na pasach, bo to, co piesi wyprawiają czasami, to jest kabaret – mówi kierowca.

•••

No cóż, jedna i druga strona ma sporo racji. Konflikt na linii piesi – kierowcy jest chyba nierozwiązywalny. Można szukać złotego środka, żeby wspólnie komfortowo i bezpiecznie uczestniczyć w ruchu drogowym. Przechodniu, rozejrzyj się uważniej. Kierowco, zwolnij przed pasami.

  • at 13:07
    Permalink

    Polska to taki dziki kraj, że kierowcy który się zatrzyma trzeba by było podziękować za tak miłe zachowanie w stosunku do pieszego.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

....